DOM Z PAPIERU



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z.Herbert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z.Herbert. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lipca 2018

We mnie jest płomień, który myśli...


28 lipca 2018 r. mija 20 lat od śmierci Zbigniewa Herberta - "jednego z najwybitniejszych poetów polskich i europejskich XX wieku. Z tej okazji Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, w uznaniu ogromnych zasług Artysty, postanawia oddać Mu hołd".
"W epoce kryzysu wartości i głębokiego zwątpienia Zbigniew Herbert zawsze stał po stronie zasad: w sztuce – kanonu piękna, hierarchii i rzemiosła, w życiu – kodeksów etycznych, jasno rozróżniających pojęcia dobra i zła. Był uosobieniem wierności – samemu sobie i słowu. W swojej poezji wyrażał umiłowanie wolności, wiarę w godność jednostki i jej moralną siłę. Patriotyzm rozumiał jako miłość surową, wymagającą solidarności z poniżonymi i cierpliwej pracy nad  przywracaniem pojęciom ich rzeczywistych znaczeń" - napisano w uchwale.
Podkreślono w niej, że Herbert wprowadził do polszczyzny wiele zdań "budujących naszą tożsamość i wyobraźnię", z których najważniejsze brzmi: "Bądź wierny Idź". "Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, głęboko przekonany o wyjątkowym znaczeniu Jego twórczości, ustanawia rok 2018 Rokiem Zbigniewa Herberta" - zaakcentowano w uchwale.

sobota, 26 maja 2018

MATKA Herbert

2018 - ROK HERBERTA

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

GŁOŚNO O KSIĄŻKACH

23 kwietnia - data bliska sercu każdego książkowca. Ale my przecież ŚWIATOWY DZIEŃ KSIĄŻKI obchodzimy codziennie. Wszystkim molom książkowym, bibliofilom i maniakom czytania składam życzenia z efektywnym czytaniem i dalszych cudownych wirtualnych spotkań :)
Od siebie - pochwalę się ostatnim zakupem - jeszcze ciepłym wydaniem biografii Herberta autorstwa Franaszka.

Pyszna lektura, ale niemal dwa tysiące stron nie dadzą się połknąć w jeden wieczór. Ze smutkiem też zauważam, że pomimo ogłoszenia Roku Herberta - jakaś niepokojąca cisza... Zatem polecam. I pamiętajmy o Panu Cogito...

piątek, 27 października 2017

BĄDŹ WIERNY. IDŹ...



Posłowie przyjęli dziś przez aklamację uchwałę ustanawiającą rok 2018 Rokiem Zbigniewa Herberta. Oddano w niej hołd „jednemu z najwybitniejszych poetów polskich i europejskich XX w.” w związku z mijającą w przyszłym roku 20. rocznicą jego śmierci.
„Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, głęboko przekonany o wyjątkowym znaczeniu Jego twórczości, ustanawia rok 2018 Rokiem Zbigniewa Herberta” – zaakcentowano w uchwale. Podkreślono w niej, że Herbert wprowadził do polszczyzny wiele zdań „budujących naszą tożsamość i wyobraźnię”, z których najważniejsze brzmi: „Bądź wierny / Idź”.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Niedokończony pamiętnik - nieskończonej miłości

Odjazdy palą w gardle
Przemocą zabrane ręce
szarpią okno (...)
Od moich warg do Twoich rąk
Od Twoich rąk do mego czoła
Daleko

Przede mną maleńki tomik wypełniony strofami i listami. Zbyszek i Hala. Mistrz i Muza. Wielka miłość i natchnienie. On  zakochał się ponownie, Ona nie zapomniała. Zostały te ślady utrwalone w "Podwójnym oddechu". Warto sięgnąć po to mniej znane dziełko. Bo i nam oddech głębszy potrzebny. Bo czasem chciałoby się życie urządzić po Herbertowemu:
...Byłbym szczęśliwy, gdyby można było sobie życie urządzić tak:
W jesieni wiersze, zimą nauka i filozofowanie, wiosną malowanie, latem - muzyka...

Zatem  kolorujmy pory roku marzeniami, a z tych tęsknot piękno niech wyrasta...

czwartek, 29 października 2015

ZBIGNIEW HERBERT, czyli poeta zwielokrotniony

Na dziś, z okazji urodzin...


"Żyliśmy w czasach które zaiste były opowieścią idioty
Pełną hałasu i zbrodni
Twoja surowość łagodna delikatna siła
Uczyły jak mam trwać w świecie niby myślący kamień
Cierpliwy obojętny i czuły zarazem"

czwartek, 16 lipca 2015

Toskania - tam, gdzie czas się zatrzymał...

Wróciłam z królestwa winorośli, oliwek, cykad i cyprysów oraz kamieni zjadanych przez czas... Trudno  przekazać paletę włoskiego pejzażu, dlatego oddaję głos mistrzom słowa.
"Za każdym razem przystaję, aby wpatrywać się w ten widok. Wokół brak nowych domów, szerokich dróg wytyczonych między pagórkami. Wszystko trwa, jakby zmiany dotyczyły tylko świata, z którego przybywam, przynosząc nowe troski i zmartwienia. Ten widok toskańskiej doliny jest dla mnie wzorem doskonałości i znakiem chwil szczęśliwych. W dni jesienne i zimowe noszę go w pamięci jak talizman i szukam dla niego godnego odpowiednika wśród północnych pejzaży." - M.Zagańczyk

"Najpiękniejsza droga do doliny prowadzi wąską szosą z Montepulciano.[...] Gdzieniegdzie maki i róże tuż przy rzędach winorośli, plamy delikatnych kolorów wśród połaci zieleni, naturalny czujnik wychwytujący dolegliwości winnej łozy. Trudno wyobrazić sobie piękniejszy system alarmowy, choć wysyłane przez niego sygnały nie są dla wszystkich czytelne. Traktuję więc obecność róż jako jeszcze jeden ornament, wpisany w i tak już piękny tutejszy krajobraz." -j.w.
"Wyspy mają dla mnie jakąś tajemniczą siłę, coś, co przyciąga, każe myśleć o sobie, pozwala z dystansu patrzeć na świat. W dzieciństwie wydawały mi się trochę nierealne, należały do królestwa baśni. W atlasach, które chętnie przeglądałem, były najczęściej niewielką plamą pogrążoną w błękicie. Marguerite Yourcenar mawiała, że każda wyspa jest wszechświatem w miniaturze." - j.w.
"W Sienie - najbardziej średniowiecznym mieście włoskim. [...] Siena jest miastem trudnym. Słusznie porównywano ją do tworów przyrody - meduzy lub gwiazdy. Plan ulic nie ma nic wspólnego z "nowoczesną" monotonią i tyranią kąta prostego. Plac ratuszowy (jeśli tak można postponować siedzibę rządu), zwany Il Campo, ma kształt organiczny - przypomina wklęsłą stronę muszli. Jest to na pewno jeden z najpiękniejszych placów na świecie, niepodobny do żadnego innego i dlatego trudny do opisania. Otaczają go półkolem pałace i domy, a czerwień starych cegieł ma kolor zbladłej purpury. Ratusz składa się z trzech doskonale zharmonizowanych brył, przy czym część środkowa jest o piętro wyższa. [...]
W czasach arystokratycznych możne rody szukały koligacji z mistycznymi bohaterami, potem gust ten przejęły demokratyczne miasta, wymyślając sobie znakomitych założycieli. Bujna wyobraźnia kazała sieneńczykom wywodzić się od Seniusza, jednego z synów Remusa, który miał się tu schronić przed gniewem swego stryja, założyciela Rzymu. Tej legendzie zawdzięcza Siena symbol - wilczycę." - Z.Herbert 
"Katedra stoi na najwyżej położonym placu i jest jak wzniesiony w górę biało-czarny herb miasta i jak śpiew, który wzlatuje i spada kaskadą rzeźb, lazurowych łuków i złotych gwiazd. Po lewej stronie piękna wieża - oparta o powietrze włóczni anioła." - j.w.
"W połowie drogi między Perugią a Florencją Arezzo. Miasto przywarte do wzgórza z kamienną czapą cytadeli. Tu urodził się syn florenckiego uchodźcy, Petrarka, który po latach odkrył ojczyznę wygnańców - filozofię, a także Aretino, którego język ranił żyjących i zmarłych i tylko o Bogu nie mówił źle, tłumacząc się tym, że go nie zna. Kościół św. Franciszka jest ciemny i surowy. Trzeba przejść całą ogromną sień mroku, aby dotrzeć do chóru i jednego z największych cudów malarstwa wszystkich czasów.
Cykl czternastu fresków, Legenda Krzyża, malował Piero della Francesca między rokiem 1452 a 1466, a zatem w okresie swej pełnej dojrzałości. Temat zaczerpnięty jest z apokryficznej ewangelii Nikodema i ze Złotej legendy Jakuba de Voragine."-j.w.

"Sienę porównują do gwiazdy, bo rozłożyła się na pagórkach, poprzerywanych parowami, jakby na promieniach - pisał Kazimierz Chłędowski, rozpoczynając swoją książkę poświęconą miastu założonemu podobno przez synów Remusa. Siena jest bliska polskiemu czytelnikowi. Pisali o niej najwięksi: Herbert, Miłosz, Herling-Grudziński. Sieneńskie campo w kształcie muszli jest niby koncha złocista, znaleziona na brzegu morza przez dżina, niby muszla, z której u Botticellego rodzi się Wenus (Iwaszkiewicz). Bliski jest mi również fragment Notatników Alberta Camusa wybrany przez Joanną Guze: Kiedy będę stary, niech mi będzie dane znaleźć się po raz ostatni na tej drodze do Sieny, z niczym nieporównywalnej, i umrzeć tam w rowie, i niech dookoła mnie będzie tylko dobroć nieznanych Włochów, których kocham." - A.Szczuciński
"Radosne popołudnie w Pienzy. Miasteczko leży na uboczu, zapomniane. Muratow nazwał je cieniem miasta, nie chciał w nim zostać nawet przez kilka dni. [...] Na pustych ulicach Pienzy tańczy wiatr, zabawiając miasteczko przed snem. To właśnie w Pienzy zobaczyłem wyraźnie, że pisanie o Włoszech, o włoskich podróżach jest zdawaniem samemu sobie relacji z tego, co w życiu ważne, istotne, piękne. Robieniem notatek, szkicem do rysunku. Zapisami na marginesach cudzych dzieł." - A.Szczuciński 
"Arno, płynie tu już bliskie ujścia, majestatycznym prądem, przechodzi się przez most i zupełnie na końcu, w północno-zachodnim kącie miasta znajduje się ów jedyny w świecie kompleks urbanistyczny, owe koronkowe budynki rozstawione jak dziecinne zabawki na szmaragdowej murawie wielkiego trawnika. Są to baptysterium, katedra, krzywa wieża, wszystko stojące w harmonijnych interwałach, plac ograniczony jest murami Campo Santo. Kompozycja tak zharmonizowana, tak obmyślana, jak to stworzyć może jedynie przypadek." - tak Pizę widział J.Iwaszkiewicz.
"Wędrówka po San Gimignano należała do najmilszych wspomnień z moich podróży - bo jednocześnie były to wielkie odkrycia. Odkrycia spraw i rzeczy, które już na zawsze stawały się moją własnością. [...] Włóczyłem się naokoło San Gimignano w tym bardzo specyficznym pejzażu, między gajami oliwnymi, gdzie młode oliwki o płomienistych zakończeniach gałązek i wysokie, od połowy pnia dopiero opierzone czarnymi piórami cyprysy." - j.w.
"Przyjść na plac Signorii, usiąść na stopniach Loggii i spojrzeć na surową bryłę Starego Pałacu; dostrzec funkcjonowanie organizmu, jakim była Florencja, tworzącego i rzemiosło, i sztukę, i politykę, wielkość i pomyłki, moc i przemoc.[...] Na ulicach Florencji zobaczyłem, jak historia sztuki przemienia się w żywą materię." - W.Karpiński
"W dolinie wszystko wydawało mi się nowe, nieznajome i piękne. Przede wszystkim barwy ziemi, jakich dotychczas nie znałem. Przeważały brązy, od delikatnego beżu po ciemne, niemal czarne plamy. Pierwszy widok Toskanii różnił się od moich wyobrażeń. Wzgórza o łagodnych zboczach wyglądały tak, jak gdyby nieznany restaurator przykrył je grubo tkanym lnianym obrusem. Tylko gdzieniegdzie dumnie wyprostowane cyprysy i małe, poskręcane krzaki winorośli wprowadzały nieco zieleni." - M.Zagańczyk 
"Przystaję, aby nacieszyć się słońcem, popatrzeć na wzgórza, przypomnieć sobie chwile spędzone w podróży i na długo zaczerpnąć oddechu. Nigdy nie wiem, kiedy znów powrócę, co wydarzy się w przerwie między wyjazdami." - j.w.

Oto książki, z których zaczerpnęłam cytaty. Żegnam się z Toskanią, sączę chianti, czytam dalej...

niedziela, 10 maja 2015

Zastygły majestat minionego świata...

Maj nabrzmiały patriotyzmem... Kojący spacer po Łyczakowskiej nekropolii  porusza polskie serca i wywołuje pochód cieni. Skupić się na wymiarze historycznym czy artystycznym? Złożyć hołd przedstawicielom nauki czy polityki? Pióra czy pędzla? A może lutni? Tylu ich! Jakże aktualne wydają się słowa Ignacego Krasickiego: Pokażmy światu przez chwalebne blizny, co może miłość chwały i ojczyzny... Tu niemal każdy nagrobek szepcze po polsku... Czasem opasany biało-czerwoną... Bywa i orzeł, który przycupnął na cokole i nie odleciał, choć Lwów poddał się powojennemu porządkowi. Zaciszny mogilnik otwiera zapomniane alejki, nakazuje pochylić się, przeczytać zatarte epitafia choć szeptem... Czas na literackie dziady  - wszak 2 maja, czyli wiosenne święto zmarłych, a to blog z literaturą w tle...
 Dziady już na zawsze kojarzyć się nam będą z Mickiewiczem, podobnie jak Ordon - patron szańców dzielnie opierających się moskiewskiej zarazie. I recytuję z pamięci: Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze...
Długo moja ukochana Maria czekała na znicz, ale jestem. Poetce ludu polskiego zawdzięczam śpiewne dzieciństwo, łzy nad niedolą szkapy, bajanie krasnoludków, a dziś świadomość zagrożenia ze strony niemieckiej i hymn aktualny wciąż...

Towarzyszy jej Władysław Bełza, który pogodził się w końcu z tym, że został w zbiorowej pamięci li tylko autorem polskiego katechizmu dla dzieci i wciąż - jak nasz kraj długi i szeroki - babcie i dziadkowie pytają małych patriotów:
- Kto ty jesteś? - Polak mały. - Jaki znak twój? - Orzeł biały...
- Kto ty jesteś? Polka mała. - Jaki znak twój? - Lilia biała...

Karol Szajnocha - kto go jeszcze pamięta? A był wybitnym polskim historykiem, a także poetą i literatem. Ówcześni nazywali go "brylancikiem literatury". Dziś już nie błyszczy... Dobrze, że piaskowiec trwalszy od ludzkiej pamięci...





Nie daje o sobie zapomnieć Gabriela Zapolska - aktorka, ale i pisarka! Pomysłodawca nagrobka kazał wyryć na bocznej ścianie tytuły dramatów i powieści.  Sporo tego! Pomysł przedni.




Nad innymi góruje zaklęty w kamień Seweryn Goszczyński. Świadczył życiem, co mu bliskie, stąd udział w powstaniu listopadowym, a także płodność pisarska - zostawił po sobie garść niezapomnianych wierszy patriotycznych. Został w naszej pamięci poetą małej ojczyzny, jak również krytykiem Fredry, co to nadawał "niepolski" charakter swoim komediom.




I przeskok do współczesności... Zbałamuciłam przewodnika, bo Lwów nieodmiennie kojarzy mi się z Herbertem. Stanęłam wzruszona nad grobowcem rodzinnym Poety Niezłomnego. Z jego poetyki pamięci:
ocean lotnej pamięci
podmywa kruszy obrazy
w końcu kamień 
na którym mnie urodzono
co noc
staję boso
przed zatrzaśniętą bramą
mego miasta
Jeszcze raz wracam myślami do miejsca, gdzie pierwsze kroki stawiał ten poeta wielokrotny... Słynna Łyczakowska 55...








Spacer kończy Łyczakowski Panteon, gdzie spoczywają cztery pokolenia bojowników o naszą wolność: kościuszkowscy i napoleońscy, listopadowi, styczniowi, a w końcu najmłodsi obrońcy Lwowa. To święte pole, gdzie całe bataliony legły pokotem w mogiłach. Jak lwy porwali się do broni, a wobec ich męstwa i pogardy śmierci blednie sława termopilskich zwycięzców...
Orły i Orlęta mają pośród siebie tego, który dowodził obroną miasta w 1918 roku. Ocalił miasto i służył dalej, by jeszcze raz w 1920 roku postawić tamę bolszewickiej nawałnicy. Zwycięski generał Tadeusz Jordan Rozwadowski - podobnie jak wszyscy mężczyźni z jego rodziny wykuwający ostrzem bagnetów przynależność do Rzeczypospolitej - udowodnił, że walka o wolność, gdy raz się zaczyna, z krwią ojca dziedzictwem przechodzi na syna... (A.Mickiewicz).
Wróci ta znakomita postać na łamy bloga...


Jeszcze jedno miejsce, gdzie wycieczki rzadko docierają. Na malowniczym wzgórzu ukryta "ziemia mogił i krzyżów" z czasu powstania styczniowego. Zadbane, odrestaurowane nagrobki dają nadzieję niezapomnienia...




Czas skończyć spacer po lwowskiej nekropolii. Zatrzymuję pod powiekami zasmucone anioły, żałobne płaczki, omszałe pomniki spowite kirem... Wrócę z naręczem kwiatów i zapalę znicze... Znicze pamięci...

niedziela, 1 marca 2015

Ginę za Boga i Ojczyznę...



Przesłuchanie anioła Zbigniew Herbert

Kiedy staje przed nimi
w cieniu podejrzenia
jest jeszcze cały
z materii światła

eony jego włosów
spięte są w pukiel
niewinności

po pierwszym pytaniu
policzki nabiegają krwią

krew rozprowadzają
narzędzia i interrogacja

żelazem trzciną
wolnym ogniem
określa się granice
jego ciała

uderzenie w plecy
utrwala kręgosłup
między kałużą a obłokiem

po kilku nocach
dzieło jest skończone
skórzane gardło anioła
pełne jest lepkiej ugody

jakże piękna jest chwila
gdy pada na kolana
wcielony w winę
nasycony treścią

język waha się
między wybitymi zębami
a wyznaniem

wieszają go głową w dół

z włosów anioła
ściekają krople wosku
tworząc na podłodze
prostą przepowiednię


Pierwszego marca 1951 roku w mokotowskim więzieniu zamordowano siedmiu członków IV Zarządu WiN. Wśród nich był Łukasz Ciepliński. Postać heroiczna. Po trzech latach okrutnego śledztwa (wśród przesłuchujących był Jerzy Kędziora) szedł na śmierć z medalikiem ukrytym pod językiem, jednak do dziś nie udało się odnaleźć miejsca pochówku. Zachowały się więzienne grypsy pisane do żony i synka.

„Kochaj Polskę i miej Jej dobro na uwadze zawsze. Ona musi zająć w świecie właściwe miejsce i uzyskać dobrobyt oraz szczęście wszystkich obywateli. […] Musisz kształcić swój umysł, zdobyć szerokie wiadomości. Ucz się pilnie. Wyjedź na studia zagranicę /Ameryka, Anglia Holandia lub Belgia/. Staraj się tam zapoznać z bieżącymi problemami życia naukowego, gospodarczego, społecznego, kulturalnego i politycznego. Pamiętaj że musisz wrócić do kraju z wiadomościami pozytywnymi i gruntownymi. Co szlachetne i wielkie – przyjmuj, co płytkie i nikczemne – odrzucaj.” [7 I 1951]

„Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że Idea chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać. Żegnaj mój ukochany. Całuję i do serca tulę. Błogosławię i Królowej Polski oddaję. Ojciec.” [20 I 1951]
 Pierwszego marca cała patriotyczna Polska oddaje cześć Żołnierzom Wyklętym.

piątek, 16 stycznia 2015

Czas

oto żyję w różnych czasach, jak owad w bursztynie, nieruchomy, a więc bez czasu, bowiem nieruchome są członki moje i nie rzucam na ścianę cienia, cały w jaskini, jak w bursztynie nieruchomy, a więc nieistniejący;

oto żyję w różnych czasach, nieruchomy, a wyposażony we wszystkie ruchy, bowiem żyję w przestrzeni i należę do niej i wszystko, co jest przestrzenią, użycza mi jej przejmującej, przemijającej formy;

oto żyję w różnych czasach, nieistniejący, boleśnie nieruchomy i boleśnie ruchliwy i nie wiem zaiste, co mi jest dane, a co odjęte na zawsze

niedziela, 10 czerwca 2012

Po nitce do ... Herberta

Po lekturze Labiryntu nad morzem Herberta chciałam tylko doczytać, kiedy poeta odwiedził Grecję. Sięgnęłam po kolejny tom i stało się.

Bohdan Urbankowski Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony. Szkice o Zbigniewie Herbercie.

To piękna, wartościowa książka, imponująca erudycją. Zawiera właściwie trzy tomy. Pierwszy obejmuje biografię poety, drugi mówi o kreacji i autokreacji, a trzeci - najciekawszy - zatytułowany jest "Norwid schyłku XX wieku". Ponad siedemset stron czyta się jednym tchem.
Rzetelnie przedstawiony życiorys. Bogata bibliografia. Jeśli trudno dotrzeć do faktów, autor wyławia ślady nawet z twórczości. ( I będę tu polemizować z każdym, kto oddziela jedno od drugiego! Pamiętam zajęcia, gdy prowadzący dał nam do analizy wiersz i byliśmy bezradni, dopóki nie wskazał kontekstu biograficznego - inaczej się nie dało)
Zatem zagłębiamy się w opowieść o trzech okupacjach Lwowa, o pierwszych studiach w Krakowie, o kursowaniu między Wybrzeżem i Warszawą. Autor silnie zaakcentował rolę patronów intelektualnych Herberta. Byli to: mistrz Henryk i kochany Jerzy. Opublikowana korespondencja poety z Henrykiem Elzenbergiem i z Jerzym Zawieyskim mówi o pogmatwanych poglądach, religijnym niepokoju, o lekturach, fascynacjach, a wzbogacona o wiersze - czasem nigdzie niepublikowane - stanowi bezcenne źródło informacji. Nie jest to jednak naukowa cegła. Bywa i tak, że wspominając "dumną biedę" i wyjazdy z pogadankami na prowincję, pisze: Ze względu na niski poziom odbiorców spotkania zamieniały się w rozmowy i pogadanki o Maryni, a i to nie o całej. (s.132)
Będzie też o europejskich emigracjach i niespiesznych powrotach do Gomółkowa = Ubekistanu = Ubolandu... Krystalizują się poglądy poety, aż dojdzie do rozmowy z Jackiem Trznadlem...

Hańba domowa - według wielu to powód, że Herbert nie otrzymał Nagrody Nobla. W udzielonym wywiadzie poeta zarzucił polskim intelektualistom zdradę własnej kultury, zdradę etyki, zdradę siebie samych. (s.194)
I zaczęła się nagonka, ale nie na przestępców, którzy dokonali zbrodni na polskiej kulturze, lecz na autorów, którzy o tym przypomnieli.
Coraz bardziej osamotniony poeta nadal toczy pojedynki - o honor Armii Krajowej, o Popiełuszkę, o Kuklińskiego, o niepodległość Czeczeni...
Wziął na siebie też obowiązek prezentacji "pokolenia rozstrzelanych" (nie lubił określenia Kolumbowie). Żył z poczuciem obowiązku wobec tych, którzy zginęli.


poezja córką jest pamięci
stoi na straży ciał w pustkowiu
szelesty wierszy tyle warte
ile jest w nich oddechu tamtych

To samo, w innych słowach, powie Pan Cogito: ocalałeś nie po to aby żyć / masz mało czasu trzeba dać świadectwo... (s.588)

Tych, którym bliskie są te sprawy, odsyłam do książki. Ja wspomnę jeszcze o dwóch rzeczach, nieznanych mi wcześniej. Jedna z nich to zielona pieczątka, której w ostatnich latach Herbert używał w korespondencji z przyjaciółmi. Napis na stemplu głosił:
Dowódca Królewskiej Samodzielnej Brygady Huzarów Śmierci - Pułkownik Zbigniew Herbert. Metafora tyle żartobliwa, co wieloznaczna.
I sprawa kolejna - Siódmy anioł. To projekt ostatniego wieczoru poetyckiego. Organizatorzy, a i sam autor, mieli jeszcze nadzieję na osobisty udział Herberta. Ten zaproponował, żeby jego wiersze były recytowane na końcu po innych poetach. Byli to: J.Kochanowski, F.Karpiński, J.Słowacki, C.Norwid, T.Gajcy, K.K.Baczyński. On miał być siódmy. Sam dyktował teksty, recytował z pamięci wiersze, a plan wystąpienia ma dziś rangę testamentu poety.

Poeta pisze w kamieniu rzymskim, duktem pisma bardzo jasnym i bardzo spokojnym, a są w nim wszystkie odgłosy tej ziemi... (s.476)


Wszystkie cytaty pochodzą z książki: Bohdan Urbankowski Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony. Szkice o Zbigniewie Herbercie, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2004

czwartek, 7 czerwca 2012

Z tęsknoty za słońcem

Pieszczę greckie wspomnienia. Podczas przeglądania albumu wzrok mój powędrował wyżej i spoczął na półce. A tam Labirynt nad morzem Zbigniewa Herberta. Przyszedł mi do głowy pomysł, żeby połączyć obie podróże. Wspaniała literatura i moje zdjęcia. Oto co wyszło.



Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. Duszna noc na pokładzie statku [...] pełna była pytań o kolor nieba, morza i gór.






Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. Ale, inaczej niż w Alpach, mamy tutaj niespokojne spiętrzenie, gwałtowne starcia mas ziemi, ostre przepaście, nagłe przełęcze, a między tym doliny, rzadko rozległe, najczęściej wąskie, wężowe. (s.59)






Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. (s.60)






Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wzniosły dąb - Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach - dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. (s.60)




Epidauros - miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych, szukających pomocy.
Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków, świątyń. (s.62)








W Epidaurze  znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. [...] Oparty plecami o zbocze góry, teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. 






"Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów."
Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach, wzniesiony na garbie ziemi, otoczony cyklopowymi murami. (s.65)





Statek przybija do portu w Pireusie. Pierwsze rozczarowanie:  nie widać Aten. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głąb lądu. A przecież - zdawałoby się - to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. (s.95)






Wysoko w górze - on!
Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie triumfalnej. [...]
Akropol był cudem rzeczywistym. Nie wodził zmysłów na pokuszenie, nie obiecywał, że będzie czymś więcej niż jest. Spełniał się cały, był równy samemu sobie.
Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem, a ogromna przestrzeń czasu, dzieląca daty naszych urodzin, kurczyła się, nikła. Byliśmy współcześni. (s.129)


Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów, to wydaje się, że były one kamienną kurtyną, powstrzymywaniem widzenia. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. (s.103)








Po przejściu Propylejów - Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie, większy, potężniejszy niż gdy rósł w oczach wolno, krok za krokiem naszej wędrówki. (s.103)






Jestem szczęśliwa, że mogłam tam być. Chwile na Akropolu niepojęte. Tylko słowa Poety tej miary są w stanie opisać piękno krajobrazu i spotkanie z Akropolem. Planuję kolejne podróże, w tym również z Herbertem. W listopadzie powinnam być w Amsterdamie, więc biorę się za czytanie Martwej natury z wędzidłem.

Wszystkie cytaty pochodzą z Labiryntu nad morzem Zbigniewa Herberta - Wydawca Fundacja Zeszytów Literackich 2000 r. (rozdziały: Próba opisania krajobrazu greckiego i Akropol).