DOM Z PAPIERU



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z.Chyra-Rolicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z.Chyra-Rolicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

Dlaczego chcą nam zabrać Konopnicką?

Myślałam, że wyczerpałam już temat, pisząc tu i tu. Tak było do momentu, gdy nieopatrznie w księgarni wzięłam do ręki książkę Iwony Kienzler Maria Konopnicka - rozwydrzona bezbożnica. Już podtytuł podpowiadał, co może kryć środek, a ja na dodatek zerknęłam na wstęp. Już wiedziałam, że nie mogę przejść obojętnie wobec tylu oszczerstw. Byłam zaszczepiona, bo wcześniej szukałam informacji o autorce, rozważając zakup innych pozycji, a jednak ochrona nie zadziałała.
Maria pozuje z wdziękiem i biedna nie wie, że jest tylko na okładce, a w środku rozgościła się jakaś współczesna, pożądana kopia - lesbijka, kobieta wyzwolona,  niestroniąca od wolnych związków z młodszymi mężczyznami, autorka daleka od miana "moralnej opoki Narodu", Matka Polka uciekająca od swoich dzieci, którymi zajmowała się z poczucia obowiązku, a nie z potrzeby serca, pogardzająca mężem, feministka i skandalistka, potępiana przez kościół... Konopnicką uwierał "gorset" poetki narodowej, zatem pani Kienzler wzięła się za bary z biografią pełną zakłamań i przemilczeń. Nie tylko rozluźniła męczący gorset, ale przebrała jego właścicielkę tak, że jest  nie do poznania. Jaką kobietę nam serwuje? Niech przemówią cytaty.

s.57 - Dla tej rozpalonej duszy młody, inteligentny, obyty w świecie Krynicki okazał się prawdziwym balsamem. Różnica wieku między kochankami była dość duża, Maria przekroczyła już trzydziestkę, ale romanse dojrzałych dam z dużo młodszymi guwernerami ich synów nie należały w owym czasie do rzadkości. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć chociażby do Dzienników Żeromskiego, opisującego swoje doświadczenia "na kondycji". A zresztą, czy miłość liczy lata? - tak oto zyskujemy dowód w postaci odwołań literackich, bo inne córki poetki zniszczyły. I tak już będzie wciąż.
s. 59 - Co ciekawe, Krynicki nie był jedynym mężczyzną, z którym Konopnicka romansowała podczas pobytu w Gusinie. Poznała tam bowiem mężczyznę dojrzalszego i starszego, swego sąsiada, Korneliego Dąbrowskiego, właściciela pobliskiego majątku Kraski.
s. 60-61- 64 -  Maria do Szczawnicy pojechała co prawda bez dzieci i oczywiście bez męża, ale w bardzo miłym towarzystwie. Towarzyszyli jej bowiem Konstanty oraz Korneli, a także nieznana z imienia kobieta, być może pani Umińska, która pojechała do uzdrowiska prawdopodobnie w charakterze "zasłony dymnej"...[...] Czy z faktu, że w Szczawnicy razem z Marią byli jej dwaj kochankowie można wysnuć śmiały wniosek, że poetka żyła z nimi w trójkącie? W końcu Krzywicki nazwie ją "niewiastą mocno kochliwą", a Sempołowska powie o niej pogardliwie "ta mężczyźniara". W takiej sytuacji trzeba nieco inaczej spojrzeć na rozkład małżeństwa Konopnickich i uznać, że przyczyną rozkładu pożycia małżonków było, przynajmniej częściowo, rozbuchane libido poetki.[...] ... nie tylko okazywała mu obojętność, otwarcie oskarżała o brak zainteresowania rodziną i, co gorsza, romansowała na prawo i lewo.

Romanse te jednak bledną przy dwudziestoletnim związku z Marią Dulębianką. Autorka długo rozwodzi się na temat "kłamstwa konopnickiego", przytacza dyskusję sejmową dotyczącą  ustawy o związkach partnerskich w 2012 roku. Ciekawie rozprawia się z dyrektorem Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu, według którego ekscesom poetki nie sprzyjały ani jej wiek, ani stan zdrowia (gdy poznały się z Dulębianką, M.K. była już dojrzałą kobietą, a w momencie zamieszkania w Żarnowcu miała 61 lat). Nic to według autorki biografii!
s.183 - Urodzenie ośmiorga dzieci nie przeszkodziło jej też romansować ze znacznie młodszymi mężczyznami, poza tym "dojrzałość" nie stanowi żadnej bariery dla miłosnych uniesień, zakochać się można wszak w każdym wieku. Pisarka rzeczywiście chorowała, ale wszelkie "erotyczne ekscesy", czyli po prostu udane życie seksualne, znacznie poprawiają jakość życia, wywierając zbawienny wpływ na ludzkie zdrowie i to w każdym wieku. - cóż za odkrywcza myśl! I nieco dalej: Współcześni psychologowie twierdzą, że często kobieta dopiero w wieku dojrzałym, odchowawszy dzieci i uwolniwszy się od społecznych oczekiwań, jakie nakładało na nią macierzyństwo, może z dystansem i bez uprzedzeń przyjrzeć się swojej seksualności i zrozumieć samą siebie. I dopiero wówczas czasem odkrywa zainteresowanie osobami tej samej płci. Zrywa z dotychczasowym życiem i wiąże się z inną kobietą.
Chwila przerwy. Wobec takiej znajomości tez współczesnych psychologów - mam mały teścik dla autorki i myślących podobnie - co przedstawia powyższe zdjęcie? Dla ułatwienia dodam, że jest to wizytówka stolicy mojego województwa.
Dużo mam dziś do powiedzenia, więc jeszcze tylko kilka zdań na powyższy temat. Biografia Kienzlerowej jest momentami na wyższym poziomie, ale nie są to niestety teksty autorki. Mnóstwo cytatów z Szypowskiej, Grocholi, Magnone urozmaica narrację, ale też wskazuje na brak umiejętności literackich samej autorki, która dokonała kompilacji ogólnie dostępnych źródeł i zszyła całość bardzo nieudolnie. Nie pokusiła się o dotarcie do nowych tekstów, badań, tłumaczeń czy wreszcie o dokonanie własnych odkryć. Ogólniki, infantylizacja, nędzne źródła... Ot, płodna pisarka Bellony.
Jakże inaczej w tym kontekście jawi się wychodząca z cienia kolejna biografia! Zofia Chyra - Rolicz przygotowała książkę z okazji 170. rocznicy urodzin poetki i jest to z całą pewnością Opowieść o kobiecie niezwykłej. Dostajemy rzetelnie opracowany życiorys, podsumę twórczości, rolę pisarstwa Konopnickiej dla współczesnych i dzisiaj. Udało się autorce odnaleźć właściwe miejsce dla poetki, a ona sama zabiera głos wielokrotnie. Taki cytat o narodzie:
Lud, który nie ma ojczystej ziemi pod stopami, narodem być nie może. Ziemia i lud, przynależne sobie, jedno nierozdzielnie na życie i na śmierć - to dopiero naród. Póki ziemi, póty ojczyzny; póki ojczyzny, póty i narodu. - s.179
Dopiero w tej książce widać niedoceniony fenomen Konopnickiej. Bo to ważna postać, intelektualistka, nie tylko społecznie zaangażowana poetka, ale tłumaczka wielkich Włochów, modnej poezji, krytyk literacki odkrywający nowe prądy XIX wieku. To tutaj mogłam prześledzić dzieje hymnicznej Roty. To dzięki tej lekturze sięgnęłam po Pana Balcera w Brazylii. Ten epos chłopski - porównywany z Panem Tadeuszem  - niesie słowa wielkiej miłości i przywiązania do ojczyzny. Zasługuje na odrębny wpis, bo komuś zależało, żeby odłożyć go na półkę z etykietką nieudanego wytworu! Pisany przez niemal 20 lat niesie ogrom emocji, ale też informacji o sprzedaniu polskich chłopów w brazylijską niewolę. Najpierw agenci namawiający chłopów do wyjazdu i przejmujący za bezcen ich gospodarstwa. Potem podróż statkiem w warunkach urągających bydłu (scena z chłopką rzucającą się w odmęt oceanu, bo nie chciała oddać martwego Jasia na pożarcie rekinom!). Pielgrzymowanie do "ziemi obiecanej", czyli do kopalń, do karczowania puszczy, na plantacje... Febra, gady syczące w trawie, poczwarne pataty, dziwostwory puszczy, nocny strach, zatrute strzały, ale przede wszystkim wyjąca tęsknota za pozostawioną ziemią, za piaskami, za rodzimą brzozą. Wreszcie decyzja - wracamy! I snuje się upiorny pochód przez stepy, góry. Wreszcie port. Niestety do brzegu dopływa morowy statek. Znajduje się odważny, by go wysadzić w powietrze. Ginie, wykrzykując: Niech żyje Polska! Szukam przyczyny odrzucenia w kąt takiej literatury. Może to?
A węgiel właśnie trzymały tam Szwaby
I szwabskie statki wpływały do doku.
Powypasało się to jak te schaby,
Przed każdym sadło, by torba obroku,
A do galarów, gdzie w pocie klną raby,
Żaden nie zejdzie sam ani pół kroku,
Wierniki jeno, faktory, agenty.
Bodajżeś sparciał raz, pludrze przeklęty!
I podczas lektury tej książki zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi z tą nagonką  na Konopnicką. Dlaczego tak usilnie od kilku lat próbuje się zrobić z niej lesbijkę? Już wiem. Była zbyt polska, zbyt narodowa, zbyt patriotyczna i ukochana przez lud. Wielbiona jak mało kto! Ilu pisarzy Polacy nagrodzili takim darem jak na zdjęciu? Czytali i rodzili się Polakami, krzepili serca,  niczym po lekturze Sienkiewicza. W każdym wierszu wersy religijne i ojczyźniane, czyli bliskie, cenione. Zeszła do nich z piedestału - wysłuchiwała, odwiedzała cele, opatrywała chorych, uczyła liter, prowadziła odczyty,  walczyła. Gdy dzieciom we Wrześni działa się krzywda, nie tylko napisała wiersz, ale zorganizowała międzynarodowy protest przeciw prześladowaniom. Gdy Ignacy Paderewski ufundował pomnik Grunwaldzki w Krakowie,  odsłonięcie uświetniło wykonanie "Roty", a zgromadzony tłum pamiętał. Sanacji nie podobał się hymn, jednak wielu z tych, co to piętnowali słowa o Niemcu plującym w twarz , zginęło z rąk tej nacji. Piękne wspomnienie blogera Maruchy pt. "Synteza polskości" przywołuje Chyra - Rolicz.  Żarliwy kult twórczyni "Roty" przetrwał, więc trzeba go zniszczyć! Jak wszystko, co narodowe, co nasze...