Drogi J.
Napisałeś –
znaczy się – pamiętasz o mnie;)
Zbyt szybko bieży ten czas nam dany, dlatego cieszę się z niespodziewanej
rezerwy sprezentowanej przez los. Zdrowia brak, czyli widać, jak stres osłabia
żywotne siły. Odpoczywam, ale głowa
zapełniona refleksjami i melancholiami.... Myśli spać nie dają, łatam
poranione...
Tradycyjnie
uciekam w muzykę i książki. Co mnie zajmuje? Zbliża się pierwszy marca, a więc dzień,
kiedy cała Polska upomni się o pamięć podziemnej armii. Stąd powrót do Mariusza Soleckiego i jeszcze raz
kartkuję jego Literackie portrety żołnierzy wyklętych. Zwalniam i zapisuję
haniebne nazwiska literatów, którzy wysługując się reżimowi, wyrzekli się
prawdy i sponiewierali patriotyczne podziemie. Mało pamiętamy „inżynierów dusz”
z czasu stalinizacji, lepiej z odwilży (1956), a już całkiem dobrze mamy przed
oczami lata stabilizacji. Jak łatwo wybaczamy, rozgrzeszamy! Wciąż słyszę o
„romansie” czy błędzie młodości, a przecież to były kolejne tomy wierszy i
powieści, wysokie nakłady i lata prosperity! Dyspozycyjnym i sprzedajnym
literatom zawdzięczamy utrwalony obraz
szlachetnych ubeków i faszyzujących bandytów biegających po lesie z ryngrafami
na szyi! Kozłowski napisał powieść o powojennym Janosiku, który się
czerwonym nie kłaniał (bandyta „Ogień”), Zalewski błysnął paszkwilem na
„Uskoka”, Domino na „Huzara”, Nawrocka przybliżyła nam powrót zdrajcy narodu z
więzienia, a Przymanowski wydał rozkaz „Wyłaź z WiN-u, skurwysynu!”... Boli
relatywizm moralny ulubieńców z młodości, bo kto nie czytał z wypiekami Pana Samochodzika albo nie szukał między
wersami prawdy o Katyniu w Zasypie
wszystko, zawieje... Te najnowsze nazwiska uwierają najboleśniej i podczas
wyliczanki Soleckiego pcha się na usta Kmicicowe: Kończ waść, wstydu oszczędź!
Całe
szczęście, że znaleźli się i tacy, którzy nie pisali na kolanach. Cytowane
gęsto Wilki Herberta znasz z
pewnością, ale jest też Józef Morton ze swoim kilkutomowym Całopaleniem. Na straży pamięci stoją również: S.Murzański,
J.S.Stawiński, W.Holewiński, P.Bystrzycki, M.Lubaś-Harny... A najbardziej
ucieszył mnie obszerny rozdział o wciąż niedocenianym Januszu Krasińskim i jego
tetralogii. Zmarły niedawno pisarz oddał wspaniały hołd „Zaporze” i jego podkomendnym,
opisując ich więzienny pobyt w oczekiwaniu na kaes! Gdy za parę dni podczas
marszu narodowcy będą podnosić portrety
niezłomnych patriotów, warto, żeby wiedzieli więcej o tych bohaterach.
Czytam i
uruchamiam lawinę zamówień. Mam jednak dylemat, czy czytać przekłamany Worek Judaszów Nienackiego, czy lepiej
sięgnąć po powieść Z cienia Reńcy, w
której autor rehabilituje wizerunek żołnierzy wyklętych? Może wziąłbyś jedną
stronę na swoje barki?
Wiem,
zajęty jesteś. Pamiętaj, że gdzieś tam jestem w czasoprzestrzeni. Stęskniłam
się za Twoim głosem. B.:)