DOM Z PAPIERU



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.Szwagrzyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.Szwagrzyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

3 x TAK

Czas na następne majowe skojarzenie. Przez wiele lat 9 maja kazano nam cieszyć się Dniem Zwycięstwa. Dziś wiemy, że był to Dzień Zwycięstwa nad Polską. Po okupacji niemieckiej przyszedł czas kolejnego ubezwłasnowolnienia, tym razem pod szyldem Polski Ludowej. Będzie trochę faktów, parę liczb, a wszystko to na podstawie książek. Bo zarzuca mi się tu i tam, że politykuję (a ja przecież wciąż i wciąż o książkach!), że zmuszam kogoś do czytania. A to nieprawda! Nie czytajcie, bo grozi to zburzeniem dobrego samopoczucia, historyczną czkawką, a może i wybudzeniem się z pięknego snu!
Dziś przedstawiam trzy książki jednego autora. Proszę państwa, oto Mateusz Wyrwich - politolog, dziennikarz, pisarz. Znany też z tego, że w 2011 roku odmówił (wraz z żoną) przyjęcia z rąk prezydenta Krzyża Kawalerskiego.
Nie honor nam przyjąć Krzyża Kawalerskiego od tego, który nie znalazł miejsca na Krzyż przed pałacem prezydenckim.

Gdyby spytać przeciętnego Polaka, z czym kojarzy mu się pojęcie "obozy koncentracyjne", z pewnością powiedziałby o drugiej wojnie i prawdopodobnie o Niemcach. Niewielu jest świadomych tego, że obozy prosperowały nadal. Jeszcze w czasie trwania wojny Sowieci przygotowali listy z nazwiskami tych, którzy byli potencjalnym zagrożeniem dla wprowadzanego ustroju. Masowe aresztowania, eksterminacja i ludobójstwo wymuszały ciągłość stosowania metod, w tym wykorzystania istniejących więzień, baraków i tworzenia nowych. Pierwsze transporty Akowców poszły na Wschód. Słuch o nich miał zaginąć. Pozostający w kraju mężczyźni mogli pójść do lasu lub byli wcielani do LWP. Skalę zjawiska pokazuje chociażby obława augustowska w 1945 roku, gdzie 43 tysiące sowieckich żołdaków "czyściło" teren z polskiej partyzantki. Co zrobić z taką liczbą schwytanych? Strzał w tył głowy lub tańsze - podrzynanie gardeł, jak w Trzebusce na Podkarpaciu. Pozostali trafiali masowo do obozów.

 Kto dziś mówi o sowieckich obozach koncentracyjnych w Polsce? Lewica wstydzi się tych faktów. W latach 1944-1956 około miliona Polaków znalazło się w więzieniach lub obozach (liczba Polaków tuż po wojnie to 23 mln). To była likwidacja polskich elit i niepokornych. Ale nie tylko. Za kratki można było trafić za spekulację (np. sprzedaż kilku kg śliwek ze swego ogrodu), za przeglądanie zachodnich komiksów, za palenie cygar, za kolorowe skarpetki lub kurtki armii amerykańskiej, za leki z UNRRY bez lekarskiego potwierdzenia... Profilaktycznie też zamykano rodziny Akowców i trzymano ich jako zakładników. Dlaczego? Terror i złamanie Polakom kręgosłupa narodowej tożsamości.  Z pewnością, ale był też plan trzyletni, który przewidywał uwięzienie ok. 25 tys.ludzi rocznie! Tak, wiemy wszyscy, że były plany gospodarcze, w tym 6-letni, który nie powiódłby się, gdyby nie tani robotnicy. Naprędce tworzono Obozy Pracy Więźniów, stąd ich mnogość na Śląsku, bo kopalnie, i na terenie COP. Że nie były to tylko obozy pracy, ale koncentracyjne, o tym mówią świadkowie Wyrwicha. O brutalnych śledztwach, o traktowaniu przez sadystycznych komendantów, o śmiertelności wśród więźniów... W późniejszych rozliczeniach liczbę ofiar niemieckich zawyżono, by zatuszować sowieckie zbrodnie. Narodowy spis przeprowadzono dopiero w 1950 roku, by ukryć ludobójstwo. Trudno oszacować liczbę obozów - było ich około 300, a 1200 z podobozami (jak np. Jaworzno - filia Auschwitz).

Według rozmówców największe zbrodnie były popełniane w Powiatowych Urzędach Bezpieczeństwa. Śmierć bez sądu! Bo zatrzymanego, który nie chciał mówić, wypuszczano za potrzebą, strzelano mu w plecy i wpisywano w papierach próbę ucieczki. To z tymi miejscami wiążą się wspomnienia "kobyłki Andersa", więziennych "skrzypiec", zrywania paznokci, solenia ran, wlewania terpentyny do nosa... Oprócz półmilionowej armii sowieckiej okupującej nasz kraj, oprawcami byli też polscy komuniści, dla których Kreml był stolicą. Wspomagali ich pospolici zomowcy czy ormowcy. Za obrzucanie obelgami i kamieniami  partyzantów wiezionych z więzienia na salę rozpraw, przebranych dla zohydzenia w niemieckie mundury, nagradzani byli puszkami z UNRRY.  Milczy komunistyczna historia.

Jeszcze krótka informacja dla tych, którzy - wbrew ostrzeżeniu! - przeczytają. Książka "Łagier Jaworzno. Z dziejów czerwonego terroru" traktuje najwięcej o obozach właśnie, z akcentem na  sytuację młodzieży, która w tym obozie była poddawana eksperymentowi według doktryny Makarenki. Próba okazała się nieskuteczna, bo kwiat polskiej młodzieży nie poddał się odmóżdżającym zabiegom. 
"W celi śmierci" mówią świadkowie historii, którzy żyli ze świadomością KS, zamienionej później na dożywocie. Ich los nie dopełnił się wyłącznie w celach. UB nigdy nie pozwolił zapomnieć...
"Ogłoszono mnie szaleńcem" to zbiór reportaży historycznych opartych na opowieściach ludzi, którzy walczyli z sowiecką okupacją w latach 1945-1989. Znajdziemy tu świadectwa z późniejszego okresu niż w poprzednich książkach, m.in. z czasu "Solidarności".
Wiedzę o autorze i jego książkach można poszerzyć, oglądając na YT pięć odcinków "Rozmów niedokończonych - Żołnierze Wyklęci", gdzie M.Wyrwich był gościem TV Trwam. W trakcie programu można posłuchać piosenki Lecha Makowieckiego, który wydał dwie płyty: "Katyń, 1940" i "Patriotyzm".

Zakończę słowami Autora:
Jestem przekonany, że wszystkim tym znanym i nieznanym ludziom należy się szacunek, i pamięć, i wielkie narodowe - Bóg zapłać.

PS
Wątki osobiste...


 Książka Krzysztofa Szwagrzyka dokumentuje funkcjonowanie obozu w Jaworznie. Jest tam zdjęcie mojego Taty, który młodocianym już nie był, ale pracował w kopalni jako więzień OPW (Obóz Pracy Więźniów), gdy na mocy amnestii uzyskał skrócenie wyroku - polityczni z wysokimi wyrokami pozbawieni byli pracy.
Dziś mieszkam w innej części Polski, ale od tematu nie da się uciec. Mój blok budowali  więźniowie OPW, bo rozkwitał Centralny Okręg Przemysłowy.
Więc niech nikt mnie nie przekonuje, że to było dawno temu, bo ściany mówią!