Chyba tradycyjnie wprowadzę ten cykl, bo frapują mnie wszystkie sprawy okołoksiążkowe. Jak inaczej ująć w jeden zapis stosik, kampanię, spotkanie z autorem? Trudno pominąć cokolwiek.
Zacznę od stosiku. Oto nabytki dwutygodniowe:
M.Okęcka-Bromkowa Sekretarzyk babuni
J.Rolicki Wyklęte pokolenia
B.Hamann Cesarzowa Elżbieta
H.Zaworska Rozmowy z Marią Kuncewiczową
F.Deghelt Babunia
L.Malinowski Miłości marszałka Piłsudskiego
J.L.Borges Fikcje
S.Murzański Między kompromisem a zdradą. Intelektualiści wobec przemocy 1945-1956
W.P.Szymański Cena prawdy
J.Zakrzeński Gawędy o potędze słowa
Jak widać - są Kresy i wspomnienia, są rozliczenia z PRL-em, jest powrót do Wiednia, akcent marcowy... Chwilę zostańmy przy najmniejszej, broszurce prawie, która jednak mnie rozczuliła.
Janusz Zakrzeński Gawędy o potędze słowa
W zamyśle miał to być poradnik dla studentów polonistyki, księży, nauczycieli, czyli dla tych, którzy chcą pięknie mówić. I jest. Jednak dla mnie to również wzruszające spotkanie z mistrzem mowy polskiej. Wywód daleki od suchego wykładu. Wszak mistrz pierwsze nauki pobierał u kowala i organisty. To w kuźni obserwował, jak pracują miechy, a w drewnianym kościółku "kalikował" u organisty (tenże stał się po wyzwoleniu znakomitym śpiewakiem operowym, ale nazwiska Zakrzeński nie zdradza). Inne ciekawostki to... gorsety dla panów! Tak, tak! Zakładali je śpiewacy operowi, by wzmocnić przeponę, ale także chowali je pod mundurem szwoleżerowie. Wyprężony jak struna oficer, zawsze wciągnięty brzuch, nienaganna sylwetka - jak się okazało - to nie wyłączny efekt ćwiczeń. Aktor uczy nie tylko retoryki, czyli sztuki wymowy, ale i logiki. Bo myśl przechodzi w gest, mimikę i słowo. Do pracy nad tekstem podsuwa nam fragmenty doskonałe. Stają przed nami jak żywi: Mickiewicz, Wyspiański, Fredro... Jest też proza i najpiękniejsze wspomnienie Orzeszkowej i jej Nad Niemnem. Jednym Zakrzeński pozostał w pamięci jako Piłsudski, a dla mnie zawsze będzie rozpoznawalnym Benedyktem z Korczyna, zatroskanym o swój kawałek ziemi. Tak dalece identyfikowałam postać literacką z rolą filmową, że nie mogłam uwierzyć, iż słynne powiedzenie to, tamto, ten, tego, ten... jest pomysłem aktora! Aż zajrzałam do oryginału. No, tak jest. Jeszcze jedna ciekawostka z planu. Reżyser nie miał zamiaru zamieścić sceny kłótni Witolda z ojcem. Wyobrażacie sobie film bez tego momentu? A wyobrażacie sobie Zakrzeńskiego bez sarmackiego wąsa? Tajemnica wąsów w książeczce.
Miało być jeszcze o kampanii Ojczysty - dodaj do ulubionych. "Polubiłam" na FB akcję mającą na celu promowanie języka polskiego. Organizatorzy chcą podnieść świadomość językową Polaków i zaakcentować poprawne, sprawne posługiwanie się językiem. Czystość polszczyzny podkreśla plakat autorstwa Pągowskiego, gdzie słowo oj-czysty jest tak właśnie podzielone, ponadto wyróżnione kolorami czcionki. Nie chodzi tu tylko o walkę z zapożyczeniami, ale przede wszystkim o ochronę unikalności, np. specyficznych dla nas znaków polskich liter (ą, ę), które gubimy, pisząc wiadomości tekstowe. Więcej na stronie: http://www.jezykojczysty.pl/. Może widzieliście filmiki "Biuro" albo "Zoo" ze słowostworami. Wyśmienite!
Ostatnia wspaniała dla mnie wiadomość. Narzekałam, że wielcy nie chcą odwiedzać prowincji. A jednak stało się, a raczej stanie się! 27 marca do Rzeszowa zawita Jacek Hugo - Bader! Oczywiście nie omieszkam pochwalić się i opiszę wrażenia. A jutro będę miała przyjemność gościć panią Urszulę Kozłowską. Już zacieram ręce i wyciągam z półeczki dla wnusi książeczki. Łowcy autografów na start!