Miło było się dowiedzieć, że mania czytania dopada nawet koronowane głowy. A wszystkiemu winne były psy, które zapędziły się na jedno z pałacowych podwórców. Stała tam objazdowa biblioteka mieszcząca się w busie. Gdy królowa weszła, żeby przeprosić za hałas, nie wypadało jej wyjść bez książki. I tak się zaczęła czytelnicza przygoda. Początkowo chaotyczna, z czasem mieszcząca się w nurcie. Jednak nawet monarchini nie dysponuje bezwzględnie swoim czasem, toteż jej czytelnictwo zaczęło wszystkich uwierać, a nawet stało się podejrzane! Dzielnie sekundował władczyni kuchcik, potem awansowany na pazia.
Dowiedziałam się też, dlaczego robię te zapiski!
"Odkryła jednak, że ilekroć coś zapisała, choćby to było tylko kilka zdań skreślonych naprędce w notatniku, ogarniała ją radość, podobnie jak kiedyś, gdy tak bardzo cieszyło ją czytanie. Po raz kolejny zdała sobie sprawę, że chciałaby być kimś więcej niż zwykłą czytelniczką. Czytelnik to ktoś zbliżony do biernego obserwatora; kiedy pisała, była po stronie aktywnego działania."
Też zastanawiam się, o czym będą te moje zapiski. Recenzje to za dużo powiedziane, nawet w wersji mikro. Raczej impulsy - do przemyśleń, ku pamięci. Bo nieczytanie lub czytanie bez notki chociażby - to prawie to samo. Gdy odraczam pisanie, zostaje niewiele - czas, miejsce, osoby, fabuła. Przemyślenia i emocje giną. Dlatego warto.
Sumując - czytało się... znakomicie!
