Nie mam czasu. Czytam tylko bardzo dobre. Dzisiaj w roli głównej...
Diane Setterfield Trzynasta opowieść
To klasyka wśród książek o książkach. Ponieważ opisana jest już na tysiąc sposobów, ograniczę się do przytoczenia refleksji z mojego raptularza.
- Biedny jesteś - powiedziałam i poklepałam R. po plecach. - Gdy nie czytasz, to świat jest taki płaski, bez trójwymiaru.
Przytaknął, pochylony nad talerzem.
Wciągnęła mnie Trzynasta opowieść. Kolejne opowieści wynikają jedna z drugiej, snują się jak wyciągane z tajemnej szkatułki. Książka, początkowo bardzo osadzona w rzeczywistości, stopniowo przenosi nas w przeszłość, dotyka bliźniaczych światów. Wciąga tak, że oderwana w celu wykonania jakiejś prymitywnej czynności, patrzę dookoła nieobecnym wzrokiem i zastanawiam się, skąd się tutaj wzięłam.
Bohaterki zmknięte w świecie książek; obie okaleczone historią swoich narodzin. Jedna zawierza drugiej i tak staruszka-pisarka odkrywa bolesną tajemnicę córce antykwariusza. Przywoływane kolejno etapy biografii zaciekawiają, ale też stają się coraz bardziej nieprawdopodobne. Trzy dziewczyny wychowane, a właściwie chowane w zrujnowanym zamku, odizolowane, bez wpływu cywilizacji, bez kontaktu z ludźmi... Czy w takim środowisku może wyrosnąć wielka pisarka? No cóż, to literatura.
Atutem książki jest świetnie nakreślony portret Margaret, która rosła wśród książek, a te zastąpiły jej ludzi. Bo przecież jest coś takiego w słowach. We wprawnych rękach, zręcznie pokierowane, biorą cię w niewolę. Owijają się jak pajęczyna wokół członków, kiedy już cię tak spętają, że nie możesz się ruszyć, przebijają ci skórę, wnikają w krew, paraliżują myśli. W tobie odprawiają swoje czary. Antykwariat stał się jej domem i miejscem pracy. Był [...] lepszą szkołą życia niż jakakolwiek inna, a później moim własnym uniwersytetem. Był moim życiem. - opowiada. A rolę wielką w tym życiu odegrał ojciec, który przyglądał się poczynaniom córki, pozwalał szperać na półkach i dokonywać własnych wyborów.
Powracam myślą do swojego dzieciństwa. Jestem jaka jestem dzięki przeczytanym książkom. To one nauczyły mnie świata i - co najważniejsze - odróżniania dobra od zła. Niczym u Pruszkowskiej (Przyślę Panu list i klucz) ojciec i dwie córki zatopione w lekturze. I podkradanie sobie stosików. Od taty kryminały, wojenne, historyczne, podróżniczo-przygodowe... Potem weszłam w sferę młodzieżówki i pierwszych miłości. Gdy nasyciłam romantyczną duszę, przyszła pora na przyjrzenie się klasyce. Do tego zawsze na deser tomik poezji. Wybory coraz bardziej przemyślane, choć już wtedy kierowałam się w stronę literatury polskiej. Do tego prenumerata "Życia Literackiego", fakultet humanistyczny... Tyle radości! Żałuję, że nie zostawiłam chociaż śladu po tym czytelniczym transie. Dziś tylko okruszki we mnie. Nieprzeliczalne. Tkwią, prowadzą na strome i niewygodne ścieżki, uwierają, gdy "zalegam", zapalają czerwoną lampkę, gdy trzeba dokonać trudnego wyboru. Dają uczucie jaskółczego niepokoju, jednak potrafią też spowodować trzeźwy ogląd. Dorobek mojego życia w głowie i w sercu.
Odeszłam daleko od Trzynastej opowieści, ale chwała jej za poruszenie czułych strun i przypomnienie sobie roli książek w moim życiu.
Ludzie znikają, kiedy umierają. Ich głosy, śmiech, ciepło ich oddechu. Ich ciało. A w końcu także kości. Wygasa pamięć o nich. To okropne i naturalne zarazem. Niektórzy jednak unikają unicestwienia. Bo istnieją nadal w książkach, które piszą. Możemy ich odkryć na nowo. Ich usposobienie, ton ich głosu, ich nastroje. Pisanym słowem mogą nas rozgniewać albo uszczęśliwić. Mogą pocieszyć. Mogą wprawić w zakłopotanie. Mogą odmienić. Mogą to wszystko, chociaż są martwi. Jak muszki zastygłe w bursztynie, jak zwłoki zamarznięte w lodzie, to, co zgodne z prawami natury powinno było przeminąć, przez cud atramentu na papierze zostaje zachowane. Jest w tym coś z magii.
To piękna, magiczna książka. Wybaczcie, że wybrałam cytaty przylegające do mojego nastroju, ale tak czuję. I coś weselszego. Wiosna idzie!
Widok za oknem. Życzę gościom odwiedzającym papierowy dom, by wiosenny nastrój utrzymał nasze marzenia w mocy.:)))