Słońce, kwiaty, sączący się wolny czas... - ta kojąca mieszanka wywołała potrzebę obcowania z książką lekką, ale dobrą. Takie kryteria spełnia z pewnością...
Gloria Goldreich Kolacja z Anną Kareniną
Powieść już od kilku lat na rynku księgarskim, więc tylko krótko o treści. Bohaterki to kobiety w najlepszym wieku (według mnie - to trzydzieści parę lat; gdy młodość spotyka się z mądrością). Są splątane problemami. Pełnią różne role. To córki, żony, matki, przyjaciółki, siostry... W ich wielorakim życiu ważną rolę odgrywa klub czytelniczy. Spotykają się w domach przy kolacji, by dyskutować o wybranych książkach. Wspólnie z nimi analizujemy powieści, listy, wiersze - L.Tołstoja, G.Flauberta, E.Wharton, S.Jackson, V.Nabokova, A.Nafisi, S.Plath czy L.May. Gospodyni wieczoru zagajała, najczęściej omawiając biografię autora. Później roztrząsały historyczne i społeczne realia powieści. Często wychodziły poza teksty, uwspółcześniały losy bohaterów, a ulubioną zabawą było "gdybanie". Np. co stałoby się z Lolitą, gdyby Humbert nie pojawił się w jej życiu? (to było o roli przypadku).
Przyjaciółki nie należały do zwykłych czytelniczek, podglądaczek intelektualnych. Książki, które je wciągały, tętniły życiem, a one zanurzały się w świecie postaci, pogrążały w niuansach, wymieniając się pomysłami, dzieląc spostrzeżeniami. [...] Zgadzały się i sprzeczały. Śmiały się i wzdychały. [s.104]
Z pewnością klub odgrywał w ich życiu niepoślednią rolę. Intelektualna bliskość dawała im odwagę prowadzenia intymnych rozmów.
Te godziny szczerej dyskusji stanowiły pewnego rodzaju schronienie, bezpieczny port, w którym można porozmawiać absolutnie o wszystkim. Z książkami i zeszytami w rękach, pokrzepione jedzeniem i przyjaźnią, mogły wypowiedzieć każdą myśl bez obawy o odrzucenie lub wyśmianie. Życiorysy pisarzy i ich fikcyjnych bohaterów poszerzały horyzonty przyjaciółek, nadawały nowy wymiar ich samoświadomości. [s.205]
Czekałam na te kolacje i gorączkowe dyskusje niecierpliwie na równi z dziewczynami. Bo potrzebuję książek tak jak one. Bo buduję z nich barykadę przeciw niepokojom. Bo historie i problemy innych pozwalają zapomnieć o własnej rzeczywistości. Bo książka ta to piękny pomnik wystawiony książkom i ich roli w naszym życiu. Pochwała czytelnictwa - o tym jest powieść. Pamiętam, jak stwarzając mój "dom z papieru", brałam pod uwagę inne nazwy bloga. Najbardziej trafna wydawała mi się "literacka gawra", bo skojarzona z bezpieczną przestrzenią, gdzie mogę być w swoich światach. A właśnie jedna z bohaterek wpełzła do bezpiecznej jaskini literatury! I czytała, poddając się tajemnej ekstazie, która stanowiła ucieczkę przed samotnością, pozwalała z zaskoczeniem rozpoznawać znajome myśli i uczucia.
Dużo zaznaczyłam cytatów, z zapałem siadłam do pisania, gdy... zerknęłam na inne recenzje. Poczułam się maleńka. Najczęściej powtarzające się określenia, to: schematyczne losy bohaterów, optymistyczne zakończenie niegodne literatury wysokiej, czytadło, przesłodzona, nic wartościowego, rozczarowanie, płytka lektura, żenada, nie spełnia oczekiwań... [Biblionetka, Lubimy czytać]. Niby wiem, że każdy ma prawo do swojej opinii i że o gustach się nie dyskutuje, ale zdziwił mnie ten prawie jednogłośny chór. W pierwszym odruchu pomyślałam, żem niegodna wypowiadać się, że może autorki spędzają czas na studiowaniu Prousta albo Joyce`a, jednak za chwilę doczytuję, że nijak tej lekturze do wysokiej jakości powieści ... [ tu postanowiłam nie zamieszczać tytułów, bo wyjeżdżam na tydzień i nie wybronię się, ale obie podane autorki mam na półce, przeczytane zresztą, ocenione bardzo nisko i niegodne recenzji]. Czego szuka się w prozie? Skandalu? Seksu? Relatywizmu? Śmierci bohaterów? Ja takiej prozie dziękuję. Smutno mi się zrobiło.
Wiem, że to problem - rzeka. Każdy czyta, co mu się podoba. Jednak nasze opinie mają wpływ na wybory czytelnicze innych. Przypomina mi się dyskusja o muzyce disco polo, którą wszyscy krytykowali, ale każdy znał piosenki na pamięć. Nie wypadało mówić dobrze, tak jak dzisiaj nie wypada przyznawać się, że czyta się tego lub innego autora. Mnie książka bardzo się podobała i stawiam ją dumnie na półce KSIĄŻKI O KSIĄŻKACH. I marzę, żeby taką grupę czytelniczą mieć, żeby rozmawiać o przeczytanych pozycjach, bo w DKK tego nie znalazłam. A moje wynurzenia dotyczące gustów czytelniczych to refleksja związana z propozycją stworzenia blogowej listy bestsellerów (Zbyszekspir). Pomysł świetny, serce z radości mi podskoczyło, ale zaraz zastopowałam. Przy takim rozrzucie opinii - co skorzystam? Już wolę dalej dreptać po kilku ulubionych blogach i zbierać perełki. Chyba poznanie blogera to najlepsza droga do trafnych wyborów.
Słowo napisane - nieszczęście zasiane.