DOM Z PAPIERU



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.Andrzejewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.Andrzejewski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 sierpnia 2011

Tylko wybrani dostaną się do nieba pamięci

To słowa Jerzego Andrzejewskiego wypowiedziane w rozmowie z Jackiem Trznadlem ("Hańba domowa").

"Popiół i diament" - czy ktoś z nas nie przeczytał tej powieści?
19 sierpnia jej autor obchodziłby urodziny. Kim był Jerzy Andrzejewski? Przed wojną przedstawiciel nurtu chrześcijańskiego, a rozgłos przyniosła mu książka "Ład serca". Wyrósł z tradycji niepodległościowej, co nie przeszkodziło mu w okresie stalinowskim pisać tekstów propagandowych. Po okresie poparcia dla socrealizmu przeszedł do opozycji demokratycznej. Pisarz kontestujący - prawicowy - katolicki - komunizujący - prawicowy... - prawdziwy festiwal zachowań. Pisarz chimeryczny, miotał się jak nikt. Za "Miazgę" oczekiwał Nagrody Nobla, ale sławę przyniosła mu powieść "Popiół i diament", której nie potrafił się wyrzec i która  jest uważana za najlepiej napisaną w jego dorobku. Był czas, że uznano ją za świadectwo epoki, porównywano do "Przedwiośnia" Żeromskiego. To był gorący temat - kapitulacja Niemiec i lata po wyzwoleniu.  Co dalej? - rozgorzała dyskusja narodowa. Dziś niby wiemy, że to powieść tendencyjna, zniekształcająca rzeczywistość, ukazująca zakłamany obraz powojennej Polski.  Dlaczego piszę "niby"? Bo przejrzałam ściągi, streszczenia, recenzje, opinie, dyskusje na forach i jestem przekonana, że powieść nadal (w mniejszym lub większym stopniu, zresztą podobnie jak film) organizuje zbiorowe myślenie o tamtych latach. O ile można  znaleźć informacje dotyczące fabuły, trudniej się dopatrzyć  zafałszowań i dokonać jednoznacznej oceny moralnej. Książka i film są uznane za kultowe. Bezrefleksyjnie.

Komentarz do tych utworów stanowi "Diament odnaleziony w popiele" Krzysztofa Kąkolewskiego. Bardzo cenię tegoż autora (w tle zdjęcia kilka innych pozycji) i książka zasługuje na spopularyzowanie. Obnaża kłamstwa powieści i filmu. Wskazuje pierwowzory. Mówi o czerpaniu materiału przez Andrzejewskiego z ubeckich materiałów. Przede wszystkim jednak autor kieruje naszą uwagę na bohaterów.

Nagromadzenie, spiętrzenie bohaterstwa, nieszczęść i szlachetności po stronie komunistów, podłości, tchórzostwa i zbrodni po stronie niekomunistów, dochodzi w książce Andrzejewskiego do swoistej kumulacji. [s.14]

Komuniści to: Szczuka - więzień kilku obozów koncentracyjnych, bohaterski organizator ruchu oporu, więzień sumienia, człowiek kaleki (a więc budzący współczucie); jego żona Maria - zginęła w obozie, podobnie jak żona przyjaciela, a także jego synowie; Smolarski - zabity niewinnie, stracił dwóch synów; Gawlik - wrócił z robót, potem też zabity. To postacie dodatnie, sympatyczne.

Niepodległościowcy: Kossecki - okrutny kapo w obozie; pani Kossecka - ograniczona kura domowa; Andrzej - syn kapo, okrutnik; Szretter, Janusz, Drewnowski; Święcicki... Są odrażający, budzą grozę.

Dochodzimy do głównego bohatera - Maćka Chełmickiego. To bohater, który utracił wiarę w sens walki. Zakochał się i zapragnął normalnie żyć. Jednoznacznie - godzi się na zniewolenie.

W tym momencie odejdę od streszczania. Najciekawsze u Kąkolewskiego jest to, że odnalazł "Maćka"!

- Więc pan żyje? Nie mogę uwierzyć, że pana widzę, że z panem rozmawiam. Jak to było? Jak się pan wymknął? Scena agonii na śmietniku, gdy Maciek Chełmicki kopie nogami, jest tak sugestywna i od tak dawna wryła się w pamięć, że i mnie zasugerowała. Byłem pewien, że pan nie żyje. Po tym, co pan zrobił, nie miał pan prawa żyć, nie mógł pan żyć, nie może pan żyć. [s.45]

Tak autor zaczyna rozmowę ze Stanisławem Kosickim, który stał się pierwowzorem bohatera powieści. Boże, jak czytałam z zapartym tchem o tym harcerzu Szarych Szeregów, późniejszym żołnierzu AK, oddającym trzy celne strzały, które zmieniły jego życie! Później ucieczka, w której towarzyszy mu Basia. Młodzi zakochują się. Raz zobaczył na Basi płaszczu wesz i zgniótł ją. Dopiero potem w więzieniu dowiedział się, że wesz na czyimś ubraniu oznacza zdradę. Cela śmierci.

Dziwnie było sobie uświadomić, że 19 lat ma być całym życiem. A to nieprzeżyte? Co miało się w nim zdarzyć? Kim miał być? Kim by był? Straszliwa tajemnica, której nigdy nie pozna. Kto byłby jego żoną?(...) Jakie imię by nosiła? Jakie to ciekawe! Miałby dzieci? Ile? [s.89]

Dalsze losy Stasia to agonia rozłożona na pięćdziesiąt lat. To nieprawda, że wszystko działo się dawno temu. Żyłaś już. Żyłeś.


Krzysztof Kąkolewski, Diament odnaleziony w popiele, Wydawnictwo Von Borowiecky, Warszawa 2008