DOM Z PAPIERU



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą B.Ciwoniuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą B.Ciwoniuk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 sierpnia 2012

Kiermasz rozmaitości

Nazbierało się nowinek. Dwie najważniejsze nacechowane jak dwa bieguny. Zacznę od dobrej.
Zaproszenie do Domu Kuncewiczów
Po mojej relacji z odwiedzin w Kazimierzu odezwała się pani Wanda Konopińska - Michalak. Z ogromną przyjemnością pragnę przekazać wszystkim blogerom zaproszenie do Willi pod Wiewiórką. Jeżeli wyrazicie chęć udziału w spotkaniu, podejmiemy dalsze kroki, a teraz proszę o informację, czy jesteście zainteresowani  spotkaniem w tym uroczym miejscu? Zdaję sobie sprawę z dzielącej odległości, ale na przykład podsumowanie akcji "Marzec z Marią" akurat tutaj? Coś pięknego!

Druga to ta, że przeczytałam książkę Ciwoniuk Musisz to komuś powiedzieć. Sprawnie napisana powieść dla nastolatków. Znajdą w niej wszystko, czym żyją, czyli pierwsze miłości, narkotyki, szkołę, rodzinę... Ale nie to było impulsem do mojej lektury. Zatem powrót do Konopnickiej. Mam żal do autorki, że posłużyła się postacią poetki, by mówić o homofobii, która wysuwa się na pierwszy plan powieściowy. Nie będę odnosić się do problemu, który jest modny, nagłaśniany i młodzież pewnie wiele wie na ten temat. Jestem poza tym nurtem, bo sprawa dla mnie jest jednoznaczna.  Pytam tylko, czy najlepszym pomysłem wydawnictwa było uczczenie setnej rocznicy śmierci Konopnickiej akurat w ten sposób? Gdy sejm odrzucił propozycję obchodów rocznicowych, media przemilczały, szkoły wyrzuciły z kanonu  lektur, a młodzieży podsuwa się smaczny kąsek, że była lesbijką? W końcu rozumiem, dlaczego na forach internetowych przewija się wyłącznie ten wątek w komentarzach! Nie zmniejsza rangi problemu bibliografia w książce, podejście dyskusyjne... Ziarno zostało zasiane. Dlaczego Ciwoniuk dla drążenia problemu (nieistniejącego według mnie) nie wykorzystała nazwiska któregoś ze współczesnych "celebrytów", którzy obnoszą się ze swoimi skłonnościami i chętnie opowiadają o partnerach? Są medialni, znani młodzieży i pewnie ucieszyliby się z reklamy. Lepiej uderzyć w miejsce, z którego nikt nie będzie wołał? Żenujące. Rzetelny biograf powinien znaleźć dokumenty albo wprost napisać, że ich nie ma. Tymczasem w przypadku Konopnickiej wyrocznią stał się Tomasik i jego książką posiłkowała się również GW, odpowiadając na list prawnuczki pani Joanny Modrzejewskiej. Raz zamieszczona opinia nabrała rangi dokumentu. Mam prawo do oceniania faktów w jednoznacznych kategoriach i nie interesuje mnie tania sensacja. Oto droga do niszczenia naszej kultury. Po co uczyć wiersza?

A gdy Ciebie kto zapyta:
Kto ty taki, skąd ty rodem?
Mów, żeś z tego łanu żyta,
Żeś z tych łąk, co pachną miodem.
Mów, że jesteś z takiej chaty,
Co Piastowską chatą była.
Żeś z tej ziemi, której kwiaty
Gorzka rosa wykarmiła.
Można przecież inaczej: Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek (s.239). I co?

Jak kiermasz, to do następnego stoiska zapraszam.


Gillian Bagwell Królewska nierządnica trafiła do mnie za sprawą Montgomerry, a Andrzeja Gumulaka Drugie piętro jest prezentem od Maniiczytania. Dziewczyny, pięknie dziękuję i gdy tylko znajdę czas (!), z pewnością napiszę o swoich wrażeniach.






I ostatnie nabytki. Zaraz chyba zacznę Orłosia Dom pod Lutnią, bo szukam każdej okazji, żeby odejść od lektury Szejnert Śród żywych duchów. Tak liczyłam na tę książkę! Niestety. Może dwadzieścia lat temu czytałabym z wypiekami. Teraz - gdy Łączka na Powązkach odkrywa swoje tajemnice - nowinki Szejnert już nowinkami nie są. Miałam nadzieję na rozszerzenie, bo poprzednie wydanie miało ponad sto stron mniej, a tu tylko aneks z listą zamordowanych uległ aktualizacji. Żmudny proces zdobywania informacji, pot reportera, a ja chciałabym zobaczyć efekty tej pracy! Czy nie lepiej, gdyby wznowiono chociażby Z archiwum pamięci Ruty Czaplińskiej, bo klikam od miesięcy bezskutecznie na allegro? Albo marzy mi się, żeby w każdej bibliotece znalazła się tetralogia Janusza Krasińskiego, o której kiedyś z takim bólem pisałam. Ale w stosiku jest też cukiereczek, czyli Łozińskiego Życie polskie w dawnych wiekach. Ach, te gniazdowe posiadłości! I ten język! No i romans z Miłoszewskim trwa. Wczoraj skończyłam Uwikłanie, a kupiłam sobie wcześniejszy Domofon. Nie martwcie się, gdzie ja to wszystko ułożę. Właśnie dzisiaj kolejna półka oplotła ścianę mojego papierowego domu:)

Do poniedziałku. Mówi wam coś data: 20 sierpnia?