Upominają się o naszą Polskę
Zacznę od prostych, ważnych słów:
Pamiętają Państwo klimat kulturowy lat 90. ubiegłego wieku? Z medialnych jaj nie wykluli się jeszcze celebryci, homoseksualiści cenili prywatność, feminizm był mniej popularny od haftu krzyżykowego, a wychowawcze klapsy nie uchodziły za zbrodnię przeciw ludzkości. Polacy raczej nie prowadzili wojny z naturą. Na dochodzące z ciepłych krajów wieści o eutanazji, zmianie płci czy in vitro zazwyczaj stukali się w czoło. Mieli też poważne wątpliwości, czy najlepszy wiek na urodzenie pierwszego dziecka to 45 lat. Kto był katolikiem, wierzył w nierozerwalność sakramentu małżeństwa i nie próbował przekonać Pana Boga, że Jego poglądy na świat uległy przedawnieniu. Także w sferze obyczajowej panował zdrowy rozsądek. Sushi traktowano jako egzotyczny przysmak, a nie narodową potrawę Słowian. Siwiejący mężczyźni nie wzdychali do nastolatek i postaci z gier komputerowych. Modna dziś kremacja zmarłych kojarzyła się wyłącznie z urnami twarzowymi epoki żelaza.
"Gazeta Polska" 14 listopada 2012
Dalej jest mowa o związku między obyczajowością a niepodległością. Bo ta zależność jest!
Autor tych słów to Wojciech Wencel. Jest on też pierwszym z rozmówców w książce Lawa.
Dwa lata po katastrofie smoleńskiej w Namiocie Solidarnych toczą się rozmowy o kondycji Polski i aktualnych problemach. Nie ma obawy, że zamiast biletu wstępu do Namiotu potrzebny jest moherowy beret. Rozmówcy przyszli tu z różnych punktów, a łączy ich troska o ojczyznę.
- Czujemy się wolnymi Polakami – mówi Wojciech Wencel. Nie da się stłumić ruchu opartego na autentycznych emocjach, jak nie da się zatrzymać gorącej, potężnej lawy. Tworzą ją w dużej mierze twórcy kultury tzw. „drugiego obiegu”. Zależy im na pogłębianiu tożsamości i na wyrażeniu sprzeciwu wobec niszczenia Polski. Wracają do historii, oświetlając ważne momenty, budząc tradycję. Bo jak np. przedstawia się bohaterów narodowych w filmach? Pokazuje się partyzantów jako chłopców z pogranicza moralności, a na czarno-białych zdjęciach widzimy ich modlących się, odmawiających różaniec, biorących śluby… Jak mało wśród Polaków dumy z naszej tradycji! Ile złych słów ze środków przekazu pada na nurt romantyczny! W tym drugim obiegu są już liczące się nazwiska – profesorowie, pisarze, ludzie cieszący się autorytetem, podejmujący „walkę cywilną” z pierwszym obiegiem, który kontrolował, nakazywał. W rozmowie padają nazwiska: Jarosław Marek Rymkiewicz, Andrzej Nowak, Anna Walentynowicz, Marek Nowakowski. Niosą oni doświadczenia autentycznej wolności.
- Musimy odzyskać państwo – opowiada Andrzej Nowak. Zagrożenie współczesnej tożsamości widzi w zaniku poczucia wspólnoty polskiej, gdy osobno plasuje się Warszawa, osobno Kraków czy Gorzów. Odrębny problem to autoagresja skierowana wobec własnych wspólnot. Każdy z nas słyszał hasła, że Europa jest wspaniała, a u nas sarmatyzm i polski kołtun. Już szkolne podręczniki kierują niechęć na polskość, wskazując panującą anarchię i przerost swobód, podkreślając siłę państw niemieckiego czy francuskiego. Początek tego zjawiska to już wiek XVIII i stanisławowski „Monitor”. W pamięci mamy okres PRL-u, gdzie nurt propagandy antypolskiej próbował zohydzić nasze tradycje, a owoce zbieramy dziś, gdy słyszymy, że Polska to obciach, głośno o polskim piekiełku, odrzuca się chrześcijaństwo, a najbardziej wyszydzanym słowem jest martyrologia. W żadnym sąsiednim kraju takiego stężenia odrzucenia własnej tradycji nie ma! Próbuje się za to nas pouczać, że nasi dziadkowie mordowali sąsiadów, kolaborowali z okupantami i zakładali obozy polskie. Próbą ocalenia pamięci może być doszukiwanie się indywidualnej tożsamości w losach rodzin, by dla młodego człowieka udział dziadków w walkach stał się powodem do dumy. Nie nauczą się tego poza domem, bo społeczeństwo ma dziś nie pamiętać! Gdy zrzucą garb tożsamości, dostaną lepszy, europejski - najkrócej to antypolska polityka historyczna. Czytelny sens polskiej historii dla młodego pokolenia mieści się w słowie WOLNOŚĆ.
- Dmowski musi nadejść – oznajmia Rafał Ziemkiewicz. Uważa, że żyjemy w Polsce postkolonialnej. Społeczność się deformuje, gubiąc poczucie dobra wspólnego. Kolejny problem to zwyrodnienie elity, która nie jest emanacją społeczeństwa, a delegowanym w teren przedstawicielem okupanta. Elity rządzące Polską trwają i jak to określił Bohdan Urbankowski: dziś „trzecie pokolenie akowców walczy z trzecim pokoleniem UB”. Prościej – jeżeli ktoś jest działaczem niepodległościowym, opowiada się umownie za prawicą, to prawdopodobnie okaże się, że dziadek był w Armii Krajowej. Wśród czytelników GW grzebanie w życiorysach wykaże, że dziadek był w PZPR. To potężny wzorzec kulturowy. „Rządzą nami klany biznesowo-ubeckie” (określenie J.F.Staniłki). Ratunkiem jest uświadomienie narodowi, że Polska jest mu potrzebna. Można to nazwać „upolitycznieniem mas”, co nie zadziałało podczas powstania styczniowego, ale w 1920 roku już tak. Taką pracę w dwudziestoleciu wykonał Dmowski.
Rozmówców jest kilkunastu. Czytam z wypiekami, bo na każdej stronie znajduję odniesienia do codziennych zauważeń. Najbardziej napawa optymizmem rozdział, w którym głos zabierają młodzi. Czeka na prawdę Małgorzata Wassermann. Po raz kolejny dowodzi swej dojrzałości Paweł Kurtyka, gdy zwraca uwagę na wynaradawianie młodych Polaków. Mówią też studenci, którzy przyłączyli się do głodówki w obronie historii w szkołach.
Zakończę fragmentem Desideraty polskiej Lecha Galickiego:
W spokoju i w chaosie pamiętaj, że jesteś z polskich korzeni. Tak stało się bez twojego wyboru, lecz bądź dumny z takiego stanu rzeczy. Za tobą całe pokolenia rodaków twoich. I życiorysów na tradycji polskiej fundamencie.
Nie wyrzekaj się, wiedziony na pokuszenie, swej narodowości. To skarb żywy.
Lawa. Rozmowy o Polsce, Solidarni 2010, ARCANA 2012