Dziś fetuje urodziny Andrzej Wajda – przez wielu uważany za
naszego wielkiego reżysera, bo przecież nagrodzony Oscarem (za polityczną
poprawność - mój przypisek). No cóż...
Garść rzetelnych informacji o nim przekazuje Piotr Włodarski w książce „Pan
Andrzej”. A wie, co mówi, bo z jednej filmówki byli. I bazuje na dokumentach
podpisanych przez samego Wajdę, choć ten pewnie wolałby o nich milczeć! O
istnieniu książki wiedzą nieliczni...
Ja odniosę się krótko do wybranych filmów.
„Kanał” – główny przekaz jest taki, że walka o wolną Polskę
jest beznadziejna, bo wszyscy – co do jednego! – zginiecie marnie! A w
Powstaniu Warszawskim odnieśliśmy tak wielkie straty, że komuna łatwiej weszła
do Polski (dopowiedział w wywiadzie 1 sierpnia 2007 r., a niektórzy powtarzają
tę bzdurę do dziś).
W „Lotnej” powtórzył
scenę z niemieckiej propagandówki z 39 roku, jak to polscy ułani w kampanii
wrześniowej lancami atakują czołgi!
Tymczasem z regulaminu wiadomym jest, że kawaleria atakuje pieszo, a
przemieszcza się konno! Wajda wie lepiej...
„Popiół i diament” to kunszt inżyniera dusz, bo komuniści są
tu dobrzy, uczuciowi, wrażliwi, a akowcy rozhisteryzowani, beznadziejni. Jeśli
ktoś docenia film, bo przecież jest tam zapadająca w serce kultowa scena ze
zniczami sunącymi po blacie baru, to wspomnę tylko, że pomysł Wajdzie podsunął
Morgenstern! A z mitem Maćka Chełmickiego rozprawił się Kąkolewski („Diament
odnaleziony w popiele”- tam o uwolnieniu więźniów z kieleckiego więzienia przez
„Szarego”).
Może „Katyń” bez wad? Warto zacząć, że Wajda zablokował na
przykład Roberta Glińskiego, który jako pierwszy chciał zrobić film o mordzie
katyńskim.
Film Wajdy jest wielkim usprawiedliwieniem tych, którzy
zgodzili się na współpracę z komunistami (autobiografia?). Nie ma tu chociażby postaw Żołnierzy Wyklętych,
którzy na taką propozycję nie przystali i nie zrezygnowali z pamięci o wolnej
Polsce. Nie ma też głównych winnych zbrodni
(jak np. w „Pasji” M.Gibsona). Mamy za to dobrego oficera Armii Czerwonej,
który ratuje polską rodzinę. Pominięto okrutne sceny przesłuchań, inwigilacji,
zastraszana – główne elementy sowieckiego systemu zniewolenia, za to
wprowadzono próbę rozmycia win niemieckich i sowieckich. Że ojciec Wajdy nie
zginął w Katyniu, to już chyba wiemy... Antyrosyjskości w tym filmie nie
znajdziemy.
Czy można napisać coś złego o „Panu Tadeuszu”? Przyjrzyjmy
się, jak cichy jest to film! Choćby w scenie grzybobrania – postaci snują się
wśród drzew niby senne mary! Takie cmentarzysko, które ma nam uświadomić, że
nie ma już dworów, szlachty, zaścianków! Nie mamy do czego tęsknić!
O Wałęsie wiemy już wszystko, ale z filmu o nim warto wyłowić
kilka przekłamań, jak np, scena z milicjantką karmiącą dziecko Wałęsy, a na jej
szyi dynda medalik... Generalnie to Wałęsa był wielki, a Polacy to
ciemnogrodzianie.
Do kompletu propagandowe dziełka „Człowiek z żelaza” i „Człowiek
z marmuru” ...
Dobrze, nie będę się pastwić. Oddam głos profesorowi Jackowi
Trznadlowi, który stwierdził, że „cała twórczość Wajdy nie uczy historii, ale
ją fałszuje”. Warto wysnuć własne wnioski.
Dodatkowo film na ten sam temat... https://www.youtube.com/watch?v=bVbbP7zBP3E
Dodatkowo film na ten sam temat... https://www.youtube.com/watch?v=bVbbP7zBP3E





