Mówimy Drohobycz, a w domyśle... Nie, nie Schulz. WIERZYŃSKI! Chciałabym dożyć tej chwili, gdy takie skojarzenia przyjdą nam do głowy, ale wątpię.
Kazimierz Wierzyński - zaliczany przez wielu krytyków i pisarzy do największych poetów dwudziestego wieku - jest nieznany i niepamiętany. Kołaczą się nam jakieś fiołki w zielonej głowie, może jeszcze olimpijskie laury, ale twórczość powojenna to
terra incognita. Był "źle obecny" w ludowej ojczyźnie, a powód jak zwykle ten sam: niezłomna postawa wobec komunistów i niepogodzenie się z sowiecką okupacją. Jak zostaje się lirykiem nostalgii? - o tym dzisiaj.
Wydała go podkarpacka ziemia. Piękno wschodniej Galicji, karpackich zboczy, rzek, jarów, roślinności nasyciło młodzieńcze lata życia i stało się z oddali jednym z
obszarów ocalenia. Młodość to studia, podróże, ale i wojna w okopach, rosyjska niewola. Na okres międzywojnia przypada też poetycki debiut, pierwsze sukcesy i rosnąca sława. Wszedł do literatury polskiej upojony radością życia, zdobywczy, dionizyjski. Został jednym z wielkiej piątki Skamandra. Ale to wszystko wiemy!
Wakacje 1939 roku wraz z żoną spędził w ciągłych rozjazdach w nieuświadomionym przeczuciu rozstania na zawsze z Polską. Po wybuchu wojny Wierzyńscy opuścili Warszawę, by potem przez Rumunię, Francję i Amerykę Południową dotrzeć do Stanów Zjednoczonych. Wojna stanowi wielką cezurę w twórczości. Poeta służy piórem narodowi, by chociaż w ten sposób współuczestniczyć w zbiorowych doświadczeniach. Wojenny szok powoduje, że przyjmuje rolę Tyrteusza - poety zagrzewającego do walki z wrogiem. Dociera z wierszami na żołnierskie postoje, bierze udział w audycjach radiowych, wreszcie organizuje życie kulturalne na obczyźnie. W latach 1940-1946 opublikował sześć zbiorów poetyckich! Żadna antologia poezji z tamtych lat nie mogłaby obyć się bez przejmujących strof
Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny, które były na ustach wszystkich, a miliony wygnańców rozrzuconych po świecie, żołnierzy, więźniów, internowanych i zagubionych powtarzało za poetą słowa ludzkiej solidarności:
Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny,
Wstąp tu, gdzie czekam po kryjomu:
W ugornej pustce jałowizny
Będziemy razem nie mieć domu. [...]
Bo nie ma ziemi wybieranej,
Jest tylko ziemia przeznaczona,
Ze wszystkich bogactw - cztery ściany,
Z całego świata - tamta strona.
U podstaw artyzmu wierszy z tego okresu leży głębia osobistych przeżyć. Oddalenie od kraju, dręczący niepokój o rodzinę i w końcu wieść o tragicznym losie najbliższych. Wiersze zapowiadają powojenny dramat poety - decyzję o pozostaniu na emigracji. Tak rodzi się kolejny nurt poetycki - dotkliwej nostalgii, tęsknoty i wspomnień.

Ta niezwykle trudna decyzja doprowadziła poetę do głębokiej depresji i paraliżu twórczego. Jest to okres fatalnego samopoczucia i zupełnego milczenia. Z tego głębokiego kryzysu wydobył się Wierzyński dopiero za sprawą muzyki i to w dość niezwykłych okolicznościach. Za namową długoletniego przyjaciela, Artura Rodzińskiego, postanowił napisać książkę o Chopinie, jako że zbliżała się setna rocznica śmierci kompozytora. To Chopin ze swoją muzyką przyczynił się do samoodnalezienia i ocalenia poety. Na kartach biografii nastąpiła konfrontacja losu autora z losem genialnego artysty i tułacza zarazem. Cały Chopin powstał w młodości i przez całe życie czerpał, jak ze źródła, z lat spędzonych w Polsce i z jej ducha. (Żałuję ogromnie, że książka została przemilczana w czasie niedawnych obchodów Roku Chopina!)
Otwierają się oczy poety na otaczający świat. Wojna odsunęła się w przeszłość. To było jak odzyskanie utraconej wolności, powrót do samego siebie. W liryce Wierzyńskiego zaczyna się nowy rozdział.
W wielu wierszach powojennych znajdujemy ekspresję przeżyć związanych z oddaleniem poety od kraju. Emigracja jawi się tutaj jako dramat wygnania, z którego nie ma już powrotu. Świadomość własnego wygnańczego losu jest bardzo bolesna i dokuczliwa. Nostalgia okazuje się polską chorobą na śmierć:
Tam, w tej falistej za Sanem równinie
Jest dom nasz. W starość zachodzi powolną.
W jar się zapada. Z wodą, co płynie,
Można by dojść tam. Cóż z tego. Nie wolno.
Tej rozpaczy emigranckiej, która podszyła powojenną poezję, Wierzyński nigdy się nie pozbył. Będzie majaczyć w tle wielu wierszy, choć pojawią się motywy świadczące o poszukiwaniu ponadczasowych wartości, które zdolne są wypełnić sensem egzystencję.
Wyprowadźcie mnie stąd, lutnistę
ciemnego czasu i losu - prosi córki pamięci w wierszu Muzy.
Wiele wierszy z tego nurtu znajdziemy w tomikach wydawanych po wojnie w Polsce, ale były to jednak wybory wierszy pozbawione najbardziej reprezentatywnych dla twórczości poety utworów. Bo Wierzyński to poeta zaangażowany w politykę, określający się wobec historii. Gdy zapalił się świat..., nie mógł milczeć. Rozliczył się z rzeczywistością Europy podzielonej na strefy wpływów.
Wypłosz orła z twych płócien, jak inni ptasznicy,
i na nowych sztandarach dziób wyszyj papuzi.
Od razu cię docenią szlachetni Anglicy,
Sprawiedliwi Moskale i bratni Francuzi.
(Polsko, którą przezwano)
Tak zestawił polskie dążenie do wolności i czystą ofiarę z grą interesów i obłudą polityki. Napisał też wiersz Do sumienia świata, będący obrachunkiem z polityczną moralnością aliantów, którzy poświęcili niezależność Polski. Nic nie może wytłumaczyć straszliwej niesprawiedliwości:
Aż trzasło! Targu dobili i gwałtu:
Raz Teheranem w łeb, drugi raz Jałtą
I kraj rozcięli, jak przedtem, z dwu stron [...]
Dalej poeta oddaje sprawiedliwość męczeństwu, przypomina zaginionych bez wieści, tych, których pochłonęły choroby i głód, ludzi zamęczonych w łagrach. Głośno wypowiada się o procesie szesnastu, zabiera głos w sprawie rozwiązania Armii Krajowej. Pamięć, która jest jednym z naczelnych motywów, często powraca w wierszach. I trwa. Jak w wierszu Przepis sanitarny:
Ścierajcie mokrą krew[...]
Ścierajcie z rąk zachlapanych
Z fartuchów pod brodą,
Z kartotek bezpieczeństwa,
Z historii udoskonalonej do kłamstwa,
Z pamięci stosowanej.
Okres zbrodni stalinowskich, wypadki poznańskie, wypadki grudniowe - to tylko niektóre z prób zastosowania owego przepisu. Pamięć o tych, których zamęczono w więzieniach, odzywa się w Balladzie naszych czasów:
Cementem usta mu zalali,
Ryskalem pocięli mu twarz,
Butami kopali go w jądra,
Krzyczeli:
Krzycz teraz ty,
Wzywaj pomocy świata.
To szczegółowa relacja z miejsca kaźni. Tak obchodzono się z więźniami politycznymi. Kazimierz Wierzyński odsłania ponurą prawdę o czasach, w których przyszło Polakom żyć. Nie pozwalało mu milczeć poczucie współodpowiedzialności za to, co przynosi historia. Widział milczenie świata wobec ogromu tragedii, połączone z zatratą wrażliwości.
Osobne miejsce w powojennym dziele Wierzyńskiego zajmuje Czarny polonez, poświęcony wydarzeniom i nastrojom nurtującym polskie społeczeństwo w latach sześćdziesiątych. Widzimy naród upodlony, nieufający już Gomułce, dorobkiewiczostwo i zwykłą, upokarzającą biedę inteligencji. Poeta wprost obwinia totalitarny system, który sieje spustoszenie nie tylko w sferze gospodarczej kraju, ale i w sumieniach, zniewala umysły, deprawuje psychikę, pozbawia godności. Ten tom ostatecznie zamknął poecie drogę powrotu do Polski. Towarzysz został zaatakowany personalnie:
Towarzyszu Wiesławie,
Pan powiedział, że Katyń to Niemcy
Szkoda,
Moskwa pana już za to uściskała,
Polska panu ręki nie poda.
W wierszu Wyprawa naukowa poeta mówi o wycieczce do Włoch polskich inteligentów, których nie stać ani na jedzenie, ani na hotel. Podobnie w Wyprawie fenickiej. PRL to państwo świadomie wpędzające naród w sytuację upodlenia, bo taka jest cena kłamstwa i podległości. To jest choroba z brudu, jak Świerzb:
Zaprasowaliście naród jak portki
I co z tego macie.
I zatańczymy w tytułowym Czarnym polonezie:
Cyganicho, brudna ręka,
Czarny śmiech i czarny humor,
Zatańczymy, wywróżymy,
Zabawimy, zaśmiejemy
Ich na umór[...]
Na pstrym koniu bida z nędzą,
Na umór, na umór.
Mimo wszystko w tej czarnej idealizacji słychać pogłos nadziei. W tomie jest piękny wiersz Nocna ojczyzna i tam znajdziemy pokrzepiające wersy:
Jest jeszcze miłość,
Raniona miłość
Samotna, gorzka,
Której nic nie odstraszy.
Dla "śmiesznej nędzy polskiej",
Dla sensu nad klęską
Wszystkiemu na przekór
Budować co można,
Co zbudowane
To nasze.