DOM Z PAPIERU



niedziela, 6 marca 2016

KŁAMCA, MITOMAN CZY KONFORMISTA – RZECZ O TOWARZYSZU Andrzeju WAJDZIE



Dziś fetuje urodziny Andrzej Wajda – przez wielu uważany za naszego wielkiego reżysera, bo przecież nagrodzony Oscarem (za polityczną poprawność - mój przypisek).  No cóż... Garść rzetelnych informacji o nim przekazuje Piotr Włodarski w książce „Pan Andrzej”. A wie, co mówi, bo z jednej filmówki byli. I bazuje na dokumentach podpisanych przez samego Wajdę, choć ten pewnie wolałby o nich milczeć! O istnieniu książki wiedzą nieliczni...
Ja odniosę się krótko do wybranych filmów.
„Kanał” – główny przekaz jest taki, że walka o wolną Polskę jest beznadziejna, bo wszyscy – co do jednego! – zginiecie marnie! A w Powstaniu Warszawskim odnieśliśmy tak wielkie straty, że komuna łatwiej weszła do Polski (dopowiedział w wywiadzie 1 sierpnia 2007 r., a niektórzy powtarzają tę bzdurę do dziś).  
 W „Lotnej” powtórzył scenę z niemieckiej propagandówki z 39 roku, jak to polscy ułani w kampanii wrześniowej  lancami atakują czołgi! Tymczasem z regulaminu wiadomym jest, że kawaleria atakuje pieszo, a przemieszcza się konno! Wajda wie lepiej...
„Popiół i diament” to kunszt inżyniera dusz, bo komuniści są tu dobrzy, uczuciowi, wrażliwi, a akowcy rozhisteryzowani, beznadziejni. Jeśli ktoś docenia film, bo przecież jest tam zapadająca w serce kultowa scena ze zniczami sunącymi po blacie baru, to wspomnę tylko, że pomysł Wajdzie podsunął Morgenstern! A z mitem Maćka Chełmickiego rozprawił się Kąkolewski („Diament odnaleziony w popiele”- tam o uwolnieniu więźniów z kieleckiego więzienia przez „Szarego”).
Może „Katyń” bez wad? Warto zacząć, że Wajda zablokował na przykład Roberta Glińskiego, który jako pierwszy chciał zrobić film o mordzie katyńskim.
Film Wajdy jest wielkim usprawiedliwieniem tych, którzy zgodzili się na współpracę z komunistami (autobiografia?).  Nie ma tu chociażby postaw Żołnierzy Wyklętych, którzy na taką propozycję nie przystali i nie zrezygnowali z pamięci o wolnej Polsce. Nie ma też  głównych winnych zbrodni (jak np. w „Pasji” M.Gibsona). Mamy za to dobrego oficera Armii Czerwonej, który ratuje polską rodzinę. Pominięto okrutne sceny przesłuchań, inwigilacji, zastraszana – główne elementy sowieckiego systemu zniewolenia, za to wprowadzono próbę rozmycia win niemieckich i sowieckich. Że ojciec Wajdy nie zginął w Katyniu, to już chyba wiemy... Antyrosyjskości w tym filmie nie znajdziemy.
Czy można napisać coś złego o „Panu Tadeuszu”? Przyjrzyjmy się, jak cichy jest to film! Choćby w scenie grzybobrania – postaci snują się wśród drzew niby senne mary! Takie cmentarzysko, które ma nam uświadomić, że nie ma już dworów, szlachty, zaścianków! Nie mamy do czego tęsknić!
O Wałęsie wiemy już wszystko, ale z filmu o nim warto wyłowić kilka przekłamań, jak np, scena z milicjantką karmiącą dziecko Wałęsy, a na jej szyi dynda medalik... Generalnie to Wałęsa był wielki, a Polacy to ciemnogrodzianie.
Do kompletu propagandowe dziełka „Człowiek z żelaza” i „Człowiek z marmuru” ...
Dobrze, nie będę się pastwić. Oddam głos profesorowi Jackowi Trznadlowi, który stwierdził, że „cała twórczość Wajdy nie uczy historii, ale ją fałszuje”. Warto wysnuć własne wnioski.

Dodatkowo film na ten sam temat... https://www.youtube.com/watch?v=bVbbP7zBP3E 

 

14 komentarzy:

  1. Nie przepadam za filmową twórczością Andrzeja Wajdy, bo jest specyficzna, faktycznie poprawna politycznie i komercyjna. Reżyserowi udało się jednak jedno: stworzyć taką formułę filmu, który jest dla każdego (bliskie to bardzo amerykańskiej koncepcji filmu dla siedmiolatka i stulatka jednocześnie; w konsekwencji film bazuje na ogranych schematach i uproszczeniach). To zresztą dość świeży wniosek, bo niedawno oglądałam "Popiół i diament" w towarzystwie osiemnastolatków, którym film się podobał (co mnie zaskoczyło). Stanowczo wolę filmy, w których nie unika się trudnych tematów i nie wygładza się tego, co nie jest gładkie. Jako fanka "Róży" Wojciecha Smarzowskiego i "Obławy" Marcina Krzyształowicza filmy Wajdy traktuję z małym przymrużeniem oka. Dlatego chętnie sięgnę po książkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Gdyby kręcił kiepskie filmy, nie przekonałby do siebie tylu Polaków. Podobnie było z literatami po wojnie. Dlaczego tak długo pracowano nad sprowadzeniem do kraju Tuwima czy Wańkowicza? Bo mieli legitymować okupacyjny rząd, a byli znani i lubiani za wcześniejsze dokonania.
      Wracając do Wajdy - jest dostępny filmik na YT - wywiad z nieżyjącym już panem Włodarskim. https://www.youtube.com/watch?v=bVbbP7zBP3E Polecam. I dziękuję za odwiedziny:)

      Usuń
    2. najlepiej do siebie przekonuje Wladimir Putin

      Usuń
    3. ~ taaaak, w końcu narodowiec całą gębą...

      Usuń
  2. Nie lubię filmów p. Andrzeja Wajdy.
    Są za bardzo uładzone politycznie.
    Zapraszam do mnie na Urokliwe Miejsca i...
    Ich adres: urokliwemiejsce.wordpress.com
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ To jest nas więcej:) Ciekawam urokliwych miejsc! Serdeczności:)

      Usuń
  3. Moja świadomość w latach, gdy oglądałam filmy Wajdy była niestety żadna.
    Na filmy patrzyłam pod kątem obsady aktorskiej i warsztatu reżyserskiego....
    Chętnie poznałabym książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Aniu, ja też! "Człowieka z marmuru" oglądałam z wypiekami! W Jandzie byłam zakochana:( Teraz życie najlepszą szkołą, bo czas wiedzieć, kto jest kim... Jeśli nie dotrzesz do książki, to chociaż wywiad obejrzyj, bo to książka w pigułce. Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. "Kiedy wreszcie z pomocą naszych przyjaciół odbierzemy TVP nie będzie litości dla partyjnych prawicowych dziennikarzy. Wystrzelamy jak psy" - taki mem/skan z Twittera chodzi po FB. Podpisany: ANDRZEJ WAJDA
    Niżej inne złote myśli rezysera: "Nazwanie Marka Belki członkiem PZPR jest poniżej wszelkiej godności. Trzeba być gnida i skończonym ścierwem, by tak mówić."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Sporo o Wajdzie było w ostatnich dniach, a wiele opinii zbieżnych z moimi. To cieszy i znaczy, że ludzie myślą...

      Usuń
  5. Smutne.
    W ogóle czasy teraz takie, że światło świeci tylko "prawdziwym Polakom". Przepraszam, ale cudzysłów użyty celowo.
    Mój gust filmowy nie czyni ze mnie admiratorki wszystkiego, co Wajda nakręcił.
    Ale chapeau bas przed Wajdą!
    Genialna "Ziemia obiecana". Świetnie przeniesiony na ekran Iwaszkiewicz ("Brzezina", "Panny z Wilka"). "Wesele" ma u mnie 10/10.
    Koniecznie musimy pluć na artystów?
    Nie wszystkie tytuły stawiam w jednym szeregu. Jeśli niektóre mają wymowę polityczną, to jasne, że nie wszystkim dogadzają. Ale Bogu dzięki, że "Kanał" nie jest hollywoodzką produkcją o heroizmie. Podobno teraz w tym kierunku zmierzamy? "Kanał" nie jest też opowieścią o tym, że powstanie warszawskie było bez sensu. Przynajmniej ja (i wielu) nie tak ten film odbieram. To gorzki film o tragizmie. O mało eleganckiej śmierci, o sytuacji bez wyjścia. O piekle walki, w której los nie daje asów bohaterom. Szkoła polska to bardzo duża rzecz, dobrze, że była. Wajda ją współtworzył.
    Smutno mi, Bogusiu, że tak tropisz zło i słabość. Nie wiem, czy nie dość uważnie czytałam, czy rzeczywiście widzisz w filmach Wajdy samo zło? I czy to aby nie jest tendencyjne? Prawda chyba nie powinna być stronnicza. Więc trochę dziwne, gdy osądzasz, nie dopuszczając do głosu opcji innej niż własna.
    Oczywiście, nie chcę tu mieszać i szanuje prawo do tego, że patrzysz przez swoje okulary. Ale to tylko jeden z możliwych filtrów. Mój jest inny, dlatego zgłaszam veto.

    Pozdrawiam,
    ren

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Przede wszystkim witaj i dobrze, że jesteś. :) Pamiętam Twoje fascynacje filmowe i z moim znawstwem czuję się maleńka. Jednak w odniesieniu do Wajdy mam moralny obowiązek ukazać go jako człowieka pracującego dla systemu, a laurek dostał moc. Zasypały go lawiną... podobnie jak nagrody. Chciałabym jednak odnieść się do książki Włodarskiego, w której mamy inny portret człowieka maleńkiego, wplątanego w układy. Stąd w twórczości filmowej akcenty polityczne, których przeciętny widz na ogół nie wyłapuje. Salonowi zależało na tym, żeby oddać zawód "inżyniera dusz" w dobre ręce. Dobre - znaczy wysokiej rangi artyście. I za takiego uważam Wajdę. Dlatego jest niebezpieczny dla naszej świadomości narodowej.
      Chyba z wiekiem staję się coraz bardziej radykalna i bezkompromisowa. Ot, świadomość, że czasu już niewiele. I że przegrywamy Polskę. Główną rolę w tej walce odgrywają media, dlatego wkroczyłam na nieksiążkowy, a filmowy teren. Melodia jednak wciąż ta sama. Jestem zbudowana z patriotyzmu - jak nazwał mnie wczoraj znajomy, rekomendując mój blog innej znajomej. I jestem z tego dumna. Masz prawo do swojego zdania i przedstawiasz je na swoim blogu, może i na innych portalach. Ja jestem wierna wybranej opcji i póki "dom z papieru" trwa, będę pisać, jak czuję. Dopuszczam inne widzenie świata i dziękuję za komentarz. Oby przeczytali go liczni i mieli własne zdanie, ale przede wszystkim - oby włączyli myślenie. Bo to dziś towar deficytowy. Nie narzucam, przedstawiam inną wersję. Dlatego jestem wdzięczna za głos w sprawie Wajdy. Niech się niesie...
      Serdeczności :)

      Usuń
    2. Dzięki Ci, Tamaryszku ;)

      Usuń
  6. Ależ właśnie o to chodzi, Bogusiu, że ten patriotyzm ma wiele imion. Ty się czujesz patriotką i definiujesz to po swojemu. Bardzo wyraźnie. Kto czyta Twego bloga, ten wie. Rzeczywiście, masz potrzebę sondowania i określania, czym patriotyzm dla Ciebie jest. I z pasją o polskich sprawach czytasz. Zgadzam się, że wszystko to robisz w stopniu ponadprzeciętnym. :)

    Ale skąd się bierze potrzeba, by odmawiać patriotyzmu innym? Przecież wiadomo, że nie każdy komunista był złym człowiekiem, a nie każdy żołnierz wyklęty miał w sobie przyzwoitość. Takie podziały są zbyt grubą kreską czynione. Czasem ten, kto był "po słusznej stronie" nie dorastał do niej duchem, a ten, czyje wybory uznajemy za błędne, mógł mieć dobre intencje i motywacje, których nie przenikniemy (i być porządnym człowiekiem).

    Odpowiadam z szacunku, nie po to, by coś wspólnie ustalać, bo to się tak pokrótce nie da. Pewnie po prostu nie rozumiem wielu Twoich imponderabiliów. I do niektórych książek mnie nie ciągnie. Ale odwołam się do wspólnego doświadczenia, bo obie pracujemy z młodzieżą. Paliwem w kaganku jest szukanie prawdy. Wszak "Amicus Plato, sed magis amica veritas". Ale dziecko z kąpielą można wylać przy tym tropieniu każdego cienia, każdej zmarszczki na ideale. O ile więcej można osiągnąć, dostrzegając potencjał i to, co dobre, niż sądząc i wypominając każdą małość. Zwłaszcza, że małość nosimy też w sobie. Nawet jeśli bardzo nie chcemy. Sama wiesz.

    Nie deprecjonuję potrzeby szukania sprawiedliwości. Do bezkompromisowości nie mam już takiego przekonania. To, oczywiście, zależy jak ją rozumieć. Dla jednych jest przeciwieństwem ustępstw (bo te są zakłamaniem). Drudzy zaś (tu mi bliżej) akceptują i to, że ten, z kim się nie zgadzają, też może mieć swoje racje.

    Co do Wajdy: o "Katyń" walczył i blokował, mniejsze ryby nie miały szans. Może jeszcze będą miały, bo wielość oglądów to zaleta. Dziś czytałam wywiad z Robertem Glińskim, który to samo mówi również o filmie o Smoleńsku. Ale uśmiecham się, gdy czytam o "Panu Tadeuszu". Nieee, tu tropić zdradę, to już przesada.

    Ja tu się rzadko odzywam. A przy tym wpisie to stachanowską normę wyrobiłam. Już na zapas. ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i w Twoją serdeczność i tolerancję wobec moich zastrzeżeń nie wątpię. :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane.