DOM Z PAPIERU



sobota, 10 maja 2014

Zawsze pod czerwonym sztandarem

Zwany sumieniem narodu, syn swego czasu, rewolucyjny socjalista... O kim mowa? O Stefanie Żeromskim. Okazja akuratna, bo niedługo wypada 150. rocznica urodzin. Mało brakowało, a świętowalibyśmy cały rok, jednak obchody w 2014 roku będą lokalne. Wiadomo, ziemia świętokrzyska. Nie zamierzam odbrązawiać pomnika. Ja mam zamiar go zburzyć. Dość tolerowania rozsianych po kraju pomników, szkół, ulic z jego nazwą, dość lektur i ekranizacji. Dlaczego? O tym właśnie dzisiejszy post.
Już za młodu na kartach dziennika pisał: Szczęście naszej ojczyzny, zbawienie tego kraju widzę jedynie w socjalizmie rosyjskim... Ludzkość musi przetrwać - musi! Głupota średniowieczna trwać nie może - to niepodobna! Jeżeli już tyle zdziałano - to wielka idea, której imię socjalizm, musi przyjść do celu - musi Europę całą w republikę zmienić...
Za lat kilka wprowadzi słowa w czyn i pomaszeruje w czerwonym pochodzie:
W czerstwy, pogodny dzień jesienny parotysięczny pochód ruszył przez Nałęczów w kierunku Góry Poniatowskiego. Na czele zwartej ludzkiej gromady kroczy urodziwy jak malowanie parobczak, Grześ Wójcik. Prosty i śmigły niby topola krzepko dzierży na ramieniu sztandar. Smuga czerwieni, rozwiewana przez wiatr październikowy, błyska wśród czarnych, nagich, bezlistnych drzew parku. Na czerwonym tle widnieje orzeł biały i litery: PPS. Stefan Żeromski idzie obok innych uczestników manifestacji. Z radością odczuwa rytm wspólnego marszu. [...] Skupiają się pod sztandarem symbolizującym wolność i niepodległość ojczyzny.
Gdy część manifestantów chce przejść pod kościół, wzmagają się okrzyki:
- Precz z endekami! Nie potrzeba nam księżych służków!
Sztandar zajaśniał czerwienią nad wyniosłością Góry Poniatowskiego.
- Pójdziemy jedyną słuszną drogą, niosąc sztandar jak żagiew prawdy! - wołał Żeromski. [...] 
I śpiewał z innymi pieśń o sztandarze, który płynie ponad trony, niosąc zemsty grom i ludu gniew.

I tak jak Piłsudski nigdy nie wysiadł z tramwaju na przystanku - Niepodległość, tak Żeromski nie oddalił się od łopotu czerwonego sztandaru.  Nie oceniam jedynie poglądów czy twórczości, ale - co podkreślam zawsze - jestem za integralnością dzieła i jego twórcy. Najpierw jest się człowiekiem, a dopiero potem pisarzem, lekarzem, nauczycielem. Nie istnieje jedno bez drugiego. Zatem jakim  człowiekiem był nasz bohater?

Urodził się w Strawczynie, potem kolejne szkoły w Ciekotach, Psarach, Kielcach. Matury nie zdał, bo z matematyką nie było mu po drodze. Mógł podjąć jedynie studia weterynaryjne. Tam zetknął się z ruchem socjalistycznym. Kształtują się jego poglądy - program rolny, zasada pracy jako podstawa ustroju społecznego, władza ludu, powszechna oświata... Niby nic złego według tych, dla których ulubioną lekturą był Manifest komunistyczny. Ja na własnej skórze przerobiłam to w PRL i wiem, jak szanowana była klasa robotniczo-chłopska i kto trzymał władzę. Gdy nałykał się socjalizmu z piętnem międzynarodowym, musiał ruszyć "na kondycję", by zarabiać na życie. Ale też był to czas młodzieńczych miłości, z których wyróżniło się uczucie do kobiety starszej, zamężnej, będącej rodzoną siostrą macochy! Wreszcie trafia do Nałęczowa, gdzie spotyka Oktawię Rodkiewiczową. Pierwsza (i jedyna zresztą!- o czym później) żona wciągnęła go w krąg nałęczowskich stosunków towarzyskich. Przez wiele lat zdejmowała z jego ramion każdy ciężar, każdy trud dnia powszedniego. Dzięki protekcji znajomych, wśród których był sam Bolesław Prus, mogli wyjechać do Szwajcarii. Tam rodzi się, ale i szybko umiera ich synek Stefanek. Po podróżach wracają do Nałęczowa. Gdy żona jest w kolejnej ciąży, mąż wyjeżdża do Zakopanego, żeby sobie spokojnie kończyć Bezdomnych!
W willi "Oktawia" Tusia prowadziła pensjonat. Gdy latem zapełniały się pokoje, sama spała na drewnianej ławce w kuchni, a nocą przy świeczce podliczała zarobione pieniądze, żeby starczyło dla męża i dzieci (Henia - z poprzedniego małżeństwa i Adaś). A gdzie sypiał małżonek? W "chacie"...



Ta pracownia/leżalnia powstała według projektu Jana Witkiewicza. Lubelski zrąb pokryto dachem w zakopiańskim stylu. Uroku dodawały mu trzy wielkie okna i dwa małe zwane wyglądami. Morgę gruntu obsadzono drzewami, dzięki czemu wokół chaty rozbrzmiewał świergot ptaków. Pisarz pieczołowicie urządzał siedzibę. Zmieścił tu dębowy stół z wyściełanymi krzesłami, szafkę na książki, bieliźniarkę, żelazne łóżko i bidermeierowskie biurko. Stopniowo wzbogacały chatę pamiątki od przyjaciół, nadając jej swoisty wdzięk (widoczny na kolejnych zdjęciach w ramach projektu Literacka mapa Polski).
Żeromski cieszył się szerokimi perspektywami działania społecznego. Postanowił w Nałęczowie założyć oddział "Macierzy Polskiej", który przygarnąłby wszystkie dzieci, dając im pomoc, opiekę i wychowanie na czas nauki. Oświata ludu dokona cudu! - jednak nie wszystkim ten pomysł się spodobał. Żeromski przekonał się o tępej sile egoizmu, o ślepym warcholstwie, występującym przeciwko słusznym i pięknym poczynaniom. Ze szczególną siłą dochodzili do głosu endeccy wstecznicy, uparcie i złośliwie spiętrzający przeszkody przed poczynaniami socjałów. "Wywrotowcy", "masony" - to były jeszcze dość łagodne epitety, jakimi obdarzano świtę pisarza. Wiele utarczek z klerem wspominał Żeromski! Dużo mówi kolejny wpis w notatniku poczyniony po wizycie w rzymskiej bazylice: O rewolucjo; ty, która zburzysz wiele, zburzysz i te siedliska pychy!
Oktawia spogląda ku chacie - Stefan pracuje! Przebywa w magicznym kolisku twórczego natchnienia.
A ona niestrudzenie dyrygowała pensjonatem. Zrywała się o świcie po 3-4 godzinach snu. Była zmęczona i wyczerpana. Wśród krzątaniny zgubiła swoją dziewczęcość. Czterdziestka dawno minęła, więc nie przypomina już Joasi z Ludzi bezdomnych ani Madzi z Emancypantek. Ruchliwa, tęga kobieta, owinięta gospodarskim fartuchem wciąż troszczy się o Stefana... A na kartach powieści pojawia się roześmiana twarz młodziutkiej dziewczyny. Jest malarką. Ma 19 lat. Została Krystyną w Róży, Tatianą w Urodzie życia... Jakże odmienna od Joasi!
Trzy paryskie lata zawierają ogrom cierpienia. Tęga, z popuchniętym nogami i zniekształconymi dłońmi Okcia nie może konkurować ze zniewalającym wdziękiem Anny. Ból zwielokrotniony jest w oczach syna, dla którego runął jedyny bóg dzieciństwa. Ile upokorzeń zniesie jeszcze żona, gdy będą wszyscy mieszkać w Zakopanem! Paradoksalnie sprawę rozwiąże dopiero śmierć Adasia.
To na tym łóżku spędzi ostatnie chwile "złoty skaut". Wszyscy wierzyli, że uleczy go ukochany Nałęczów. To tu jeszcze raz pochylały się wspólnie głowy obojga małżonków. Po śmierci okazało się, że są kłopoty z pochówkiem, bo syn masona nie mógł leżeć w poświęconej ziemi. Ciało złożone w grobowcu przyjaciół zostanie przeniesione po dwóch latach do mauzoleum nieopodal chaty.
Matka zabiegała o stworzenie muzeum i pieczołowicie gromadziła pamiątki. Nie zaznała spokoju ze strony męża, który nagabywał wciąż o zgodę na rozwód. Odmawiała konsekwentnie i dlatego została jedyną żoną Stefana. Co w takim razie z Anną, która używała tego samego nazwiska? Według prof. Zdzisława Jerzego Adamczyka z Kielc prawda była prozaiczna - 4 lipca 1913 roku we Florencji przy chrzcielnicy Stefan i Anna podali, że są małżeństwem i tę fikcję utrzymywano do śmierci pisarza. Pogrzeb Żeromskiego na cmentarzu kalwińskim utrwalił legendę. Podobną rolę odegrały wspomnienia córki - Moniki Żeromskiej.

Zasygnalizowałam tylko kilka wątków. Nie odniosłam się do twórczości, bo jest wszystkim doskonale znana. Najważniejsze było dla mnie pokazanie człowieka. Rewolucjonista, który nigdy nie brał udziału w walkach. Głowa i patron socjalizmu w literaturze. Człowiek, który wykorzystał i skrzywdził najbliższych. Pisarz, który otarł się o Nagrodę Nobla i przegrał (słusznie) z Reymontem...

Cytaty wyróżnione kursywą pochodzą z książki Róża na wietrze Moniki Warneńskiej. Pozostałe informacje to wiedza z książek na pierwszym zdjęciu i z pierwszej ręki - od wspaniałego przewodnika w nałęczowskiej chacie.

77 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Tyle nad nami pracowali w PRLu i nic;)
      Nie używałabym wyłącznie czasu przeszłego. Środkowy synek miał na maturze "Przedwiośnie", a najmłodsza córcia na egzaminie gimnazjalnym "Syzyfowe prace"... Pomniki stoją i mają się dobrze. Prędzej rzucą farbę na Inkę niż na Żeromskiego.

      Usuń
  2. Nigdy nie lubiłam Żeromskiego - właśnie szykuję wpis na ten temat, bo dopiero na starość przeczytałam (dość pobieżnie) "Przedwiośnie". Nie lubiłam pisarza, nie lubiłam człowieka. Pisarza od szkolnych czasów kruków i wron, którymi nas męczono; człowieka niewiele później, bo wiedzieliśmy o nim niechlubne to i owo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Czytałam tyle, ile musiałam, a musiało się jednak sporo. Przyznaję, że płakałam nad losem Joasi i nikczemnym, niezrozumiałym postępkiem Judyma. Potem, gdy poznałam autora z właściwej strony, zapałałam niechęcią żywą do dziś. Będę czekać na wpis, bo najciekawsze są te, gdy wydaje nam się, że już wszystko napisano. Trzeba przewietrzyć. Niech wieje wiatr, byle nie od wschodu;)

      Usuń
    2. Oj, nie wiem, czy sprostam oczekiwaniom :)
      Raczej nic odkrywczego chyba nie napiszę, po prostu takie moje jak zawsze osobiste uwagi.
      Ja też przeczytałam sporo, a że w czasach młodości nasza wrażliwość jest szczególna , to i pozostały niemiłe wrażenia z tego czytania.

      Usuń
    3. ~ Najbardziej niepokoi fakt - o którym wspomina poniżej Czytelnik - że Żeromski nadal asem wśród lektur jest. Może czas nagłaśniać, co jest rdzeniem jego twórczości.

      Usuń
    4. Dobór książek do listy lektur szkolnych był zawsze w Polsce związany ustrojem i polityką. Teraz również.
      Dodatkowo jeszcze ogromną rolę odgrywała i odgrywa rola nauczyciela. To on jest bezpośrednim ogniwem łączącym ucznia z literaturą, więc jego poglądy mają znaczenie.
      Ideałem byłoby obiektywne nauczanie, ale czy takie jest możliwe? Część historyczna, która nie pomija nikogo z powodów politycznych. I część bezpośredniego kontaktu z literaturą poprzez wybrane lektury.

      Usuń
    5. ~ O upolitycznieniu kanonu lektur już nawet gdzieś pisałam. Oczywiście, że tak jest. Wystarczy przypomnieć próby wyrugowania przez Giertycha Białoszewskiego czy Gombrowicza.
      Za to uśmiecham się na rolę nauczyciela:) Pewnie nie jestem obiektywna, bo przekazuję dzieciom mój system wartości. Znów zgodnie z zasadą przywołaną w poście - jakim jestem człowiekiem, takim jestem nauczycielem.

      Usuń
  3. Dołączam się do zdania, że Żeromski wcale nie ma się jeszcze tak źle. W szkole jest go pod dostatkiem. Pamiętam jak wkurzaliśmy się z kolegą przy omawianiu "Ludzi bezdomnych" za te socjalistyczne poglądy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Muszę sprawdzić nowy kanon lektur w szkołach ponadgimnazjalnych. Ostał się czy nie? Mickiewicza wyrzucili, Sienkiewicza wyrzucili...Hańbą byłoby zostawienie socjalisty.

      Usuń
    2. Jest w nowej podstawie...

      Usuń
    3. ~ Czyli hańba:(
      Przynajmniej wiemy, kto tu rządzi...

      Usuń
  4. Ślady Żeromskiego - odnoszę wrażenie - są bardzo pielęgnowane w naszym kraju. Poza Nałęczowem (prezentowanym na słonecznych zdjęciach naszej Przewodniczki), mamy też jego mieszkanie na warszawskim Zamku Królewskim. W Gdyni-Orłowie jest dom, gdzie mieszkał, tam w zasadzie taka izba pamięci. Nie tak dawno (to chyba najświeższa "pamiątka") powstała jego sala na zamku w Krokowej, niedaleko Gdańska. Tam pisał "Wiatr od morza" - stąd ta sala.
    Przypomniałam jedynie znane miejsca, istniejące od lat, by podkreślić tendencję. Nowy "pomnik" dla pisarza w Krokowej wciąż się w nią wpisuje.
    Dlatego ten post jest cenny, bo zmusza do refleksji i pytań, pewne rzeczy uświadamia, każe weryfikować.
    (A tak na marginesie, najlepsza szkoła średnia w moim mieście to właśnie tzw. "Żeromski").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Czyli czerwono wszędzie. Byłam też w kieleckim Muzeum Lat Szkolnych. Tam akurat unaocznienie "Syzyfowych prac". Niestety wtedy nie miałam jeszcze cyfrówki.
      Zastanawiam się, jak to z tym Noblem było. Czy rzeczywiście zaszkodził mu "Wiatr od morza", czy jednak nieprzetłumaczalny język, bo i taką wersję słyszałam.
      Ostatnio była burza w samych Kielcach, gdy dyrektor Teatru im. Żeromskiego chciał zmienić patrona na Mrożka. Ale zmiana! Jednak świętokrzyska ziemia żeromszczyzną stoi.
      Zastanawia mnie też pozycja "Ciebie jedną kocham" ulubionej Barbary Wachowicz. Znana ze stawiania szańców patriotycznych, a tu rewolucyjny socjalista? Czyżby uznała to jeno za "flirt" z socjalizmem albo rozgrzeszyła z powodu kilku ojczyźnianych cytatów?

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. XIII księga "Pana Tadeusza" to jednak nie Mickiewicz a Fredro. Byłabym ostrożna z tym krytykowaniem... Komuniści jednak wygrali, robiąc z Żeromskiego "swojego" pisarza. A przecież wyraźnie przestrzegał przed rewolucją.
      Ostatnio Rafał Ziemkiewicz napisał, że Polacy są głupi, bo stawiają Mickiewicza wyżej od Rzewuskiego... No ludzie! Kim był Rzewuski! Komu służy takie plucie na naszych bądź co bądź wielkich pisarzy. Jak następne pokolenia maja mieć szacunek do polskiej literatury? Myślę, że zwłaszcza my, którym droga jest ona, powinnysmy się nad tym zastanowić, bo niedługo nie będziemy już nikogo szanować, a przyjdzie nam czytać tylko Torę chyba...

      Usuń
    2. ~ Wydaje mi się, że tyle krytyki, ile wolności słowa.
      Czy Cezary Baryka stanął po którejkolwiek stronie? Jednak jednoznacznie tego nie wiemy. A sam autor aktywnie działał w 1905 roku pod sztandarami PPS. Później obserwujemy jego ewolucję od socjalizmu do syndykalizmu, ale to jeden diabeł. Nigdy go nie opuścił temat ubóstwa, katastrofalnego położenia klasy robotniczej i warstwy chłopskiej. Szedł jedną drogą.
      Mickiewicza cenię, choć życie prywatne miał skomplikowane, ale jak się okazuje, ubyło miłośników w ministerstwie.
      O Ziemkiewiczu doczytam, bo endekom serce winno być jednakowo:)

      Usuń
    3. Ziemkiewicz jedzie po Mickiewiczu w najnowszej swojej książce "Jakie piękne samobójstwo", nawet jego kolega redakcyjny Piotr Semka go z to skrytykował w ostatnim numerze "Do Rzeczy". Wolność słowa powinna się kończyć tam, gdzie zaczyna się kłamstwo. Po prostu.

      Usuń
    4. ~ O książce słyszałam, ale nie znam zawartości. Za to "Do Rzeczy" wyciągam z kąta i idziemy się wczytywać. Dzięki za podpowiedź:)

      Usuń
    5. Przepraszam, Ziemkiewicz oraz ten drugi, Zychowicz bodajże, działają na mnie jak płachta na byka. To znaczy, nie sami panowie, bo ich omijam, ale wszelkie dyskusje na ich temat. O tych panach powinno się po prostu zapomnieć. O RAZie- za jego rewelacje smoleńskie, o tym drugim- za jego pożal-się Boże książczynę z przed roku (z tym ze narobił szkód Polsce- na lata, jeśli nie na zawsze. Niemcy oczywiście wspominają o nim, gdzie tylko się da). Tanie i bardzo banalne wzbudzanie szumu wokół swych mało ciekawych osób. Rewelacje RAZ-a o Mickiewiczu (nie słyszałam, nie czytałam) tylko wpisują się w ten obrazek.

      Usuń
    6. ~ Ziemkiewicz mnie zadziwia. To tak najkrócej. O "Obłędzie" wspomniałam na blogu i chyba jeszcze parę takich książek by się znalazło, w których relatywizuje się naszą historię.
      PS
      Miło mi cię gościć. Wypatrzyłam blog, bo z Bawarią mam co dzień do czynienia:)

      Usuń
  6. T\o, co piszesz o Żeromskim, jest mi znane. Tak jak dla Ciebie zagadkowy jest natomiast dla mnie pozytywny stosunek p. Barbary Wachowicz do Żeromskiego. Myślę, że wynika ona z tego, że jest po prostu wielką miłośniczką literatury polskiej, a Żeromski wniósł do niej duży wkład, czemu trudno zaprzeczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ To dalej czekam na obrońcę niedoszłego noblisty;)
      Barbarę Wachowicz cenię ogromnie. Biegam na każde spotkanie. Książki podziwiam i chłonę. Ta o Żeromskim i jego ziemi pełna cytatów. Może i socjalista ma prawo kochać małą ojczyznę... O tę dużą też walczył po swojemu. To tak jak z odwiecznym dylematem - Dmowski czy Piłsudski - ja stoję murem za endecją, a są tacy, co i w sanacji dopatrują się konstruktorów niepodległości. Pewnie spór zostanie nierozstrzygnięty za mojego życia.

      Usuń
  7. Nie myliłabym jednak wrażliwości socjalnej, jaka cechowała Żeromskiego, z sowieckimi zbrodniami. Oczywiście, jak każda literatura zaangażowana, Żeromski ma swój ograniczony żywot, ale "Syzyfowe prace" przeczytałam raz jeszcze, już poza obowiązkiem szkolnym. A scenę Borowicza z Majewskim - mam wciąż żywo przed oczami, z tym ze w miejsce Majewskiego pojawia się pewien naczelny :).

    ps. witam serdecznie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Witaj w papierowym domu:)
      Rewolucja 1905 nie była nasza sprawą i w polskim interesie. Mówi się o tym roku, że Młoda Polska w jedną noc osiwiała. Władze komunistyczne w PRLu były dumne z ruchawek organizowanych przez pepeesowców. Przeciw wypowiadali się tacy pisarze jak Sienkiewicz czy nawet Prus (zaprzyjaźniony z Żeromskimi). Gdy pisałam o Faustynie Morzyckiej sportretowanej w "Siłaczce", to były tam takie obrazki, jak kursy rzucania bomb. Na kogo były rzucane? Metoda ta sama - wmieszać się w tłum i narazić na śmierć niewinnych ludzi wychodzących chociażby z kościoła. Ot, taki epizod z życia Aleksandry Szczerbińskiej - późniejszej kochanki Piłsudskiego. Jestem nieprzejednana, jeśli chodzi o socjalistycznych bojców.

      Usuń
  8. Ale rąbnęłaś. A ja się przymierzam do czytania "Popiołów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Bardzo dobrze wybrałaś, bo przejdziesz inicjację masońską - opisz wrażenia po przyjęciu Rafała do loży masońskiej;)

      Usuń
    2. A dla mnie masoneria to czarna magia. Próbowaliśmy my coś z mężem poczytać, ale jak na razie wiem gdzie była jej kolebka.
      Ale się podszkolę.
      Natomiast na te Popioły tak mnie naszło, bo je mam ale i tak nie wiem czy i kiedy to się stanie.
      Bogusiu napisałam do Ciebie maila.

      Usuń
  9. Przepraszam, że nie na temat , ale czy wie Pani co się stało blogiem Archiwum Mery Orzeszko ? Chciałam wiejść i poczytać jak zwykle ciekawy wpis a tu zaskoczenie. Blog usunięty. Czy coś się stało ?
    Przez trzy dni nie miałam dostępu do komputera, chyba coś mnie ominęło. :( Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Na temat, bo też dziś po powrocie z pracy zauważyłam i prawie płakałam:(
      Napisałam do "Mery" i faktycznie usunęła blog. Żal mi, bo niemal bliźniaczy i tematyka sercu bliska. Wierzę, że reaktywuje się i wróci na łono blogosfery:) No to czekamy...
      PS
      Tak to jest, gdy posty nie przylegają do poglądów większości.

      Usuń
    2. Bardzo szkoda. Mery czyta ciekawe książki. Wyszukuje ciekawe perełki a ja nie zdążyłam je zapisać...Nawet w komentarzach można było znaleźć ciekawe propozycje książkowe. Tak zawsze pusto się robi, gdy tak się staje... :( A może jeszcze będzie reaktywacja... Byłam i jestem wierną czytelniczką. Nie ma potrzeby przylegać do większości, bo ta większość bardzo szybko kapcanieje i poziom piwnicznych okienek szybko osiąga.
      Basia

      Usuń
    3. ~ Sama starałam się przylegać, gdy zaczynałam przygodę z blogowaniem. Daleko nie zaszłam i źle się z tym czułam. Teraz gdy widzę na kolejnym blogu recenzję tej samej książki, omijam szerokim łukiem. Dlatego rozumiem i też mi żal. Rzadko udaje mi się natknąć na blog z indywidualnym rysem, a do tego z pazurem. Takie było "Archiwum..." :(

      Usuń
    4. I mnie jest żal kolejnego bloga, który Alicja zamknęła. Powiem szczerze byłam zaskoczona, bo jeszcze rano tam komentowałam, muszę stwierdzić, że się pogubiłam i nie bardzo tym razem wiem co o tym sądzić. I nie uważam, żeby chodziło o przyleganie. Przecież blog Marii był chętnie odwiedzany i nic nie wskazywało na to, że coś złego się dzieje.

      Usuń
    5. ~ Podkreślała, że nie przywiązuje się do pisaniny. Szkoda...

      Usuń
    6. To prawda. Cóż, taka jej uroda. Pojawia się i znika.

      Usuń
    7. ~ Ale "pojawia się i znika" - daje nadzieję na... pojawienie się;)

      Usuń
    8. Ten blog nie jest usunięty a zamknięty , można napisać z prośbą o zaproszenie.

      Usuń
    9. ~ Weszłam i rzeczywiście zmiana! Po wczorajszym komunikacie o usunięciu bloga myślałam, że to koniec. Tylko nie wiem, co to za forma "blog zamknięty". Czytają tylko zaproszeni? To ludziska nie dowiedzą się o różnych różnościach;)

      Usuń
    10. Dokładnie tak czytają tylko ludzie zaproszeni. Możesz napisać z prośbą o takie zaproszenie. Nie wiem jaki w tym cel gdyż uważam że powinna ściągać jak najwięcej czytelników gdyż faktyczne lektury przedstawia wartościowe. W ten sposób do nikogo nowego nie trafi.

      Usuń
    11. Autorka napisała do mnie i wyjaśniła mi, że musi odpocząć po emocjach, które ją spotkały. Nie wszystkim podobało się to, co pisała i zaczęli utrudniać jej życie.
      Myślę, że jak autorka wznowi działanie bloga to na pewno zaprosi przynajmniej tych, którzy udzielali się na jej blogu i których pamięta.

      Usuń
    12. ~ Blog zamknięty jest dla mnie dość dziwny;) Po to publikuję w Internecie, żeby dzielić się i brać. Chyba nie uciekłabym się do takiej formy. Gdy mnie trolle zaduszą, wrócę do raptularza:)

      Usuń
  10. Moze nie nalezy patrzec na takich Zeromskich jako na prekursowow komunistow. Socjalista przedwojenny to bylo jednak cos innego niz wojenny, powojenny, czy przedwojenny komunista. O ile pamietam to nawet KK Baczynski mial lewicowe sympatie, czemu nie przeszkodzilo, ze po wojnie szukalo go NKWD. Skoro panowala w Posce taka nierownosc, jedni mieli nadmiar, inni klepali biede, to normalne bylo, ze od 2 polowy 19 wieku zaczynaly sie rozne socjalistyczne ruchy, ludzie jeszcze wtedy nie znali znaczenia komunizmu. A skoro Zeromski pisal o nizszych warstwach spolecznych to i byl socjalista. Choc jego Przedwiosnie bylo dziwne, za bardzo na lewo. Ciekawa jesetm po jakiej stronie by sie Zeromski opowiedzial gdyby zyl po wojnie. Urzadzil by sie w komunizmie, czy to by bylo jak wiadro zimnej wody wylane na glowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Ja niestety patrzę:(
      Właśnie tak rodził się komunizm. Musieli mieć szczytne hasła, by ludzie za nimi poszli. Potem trzeba było przedstawić warstwy posiadające jako wyzyskiwaczy, żeby ich zniszczyć. Tak zniknęło polskie ziemiaństwo. Po wojnie wymordowano resztki patriotycznej inteligencji i droga wolna! Dworki - ostoje polskości - oddano ludowym włodarzom, a naród pozbawiony elity bronić się już nie mógł.
      Taki konkretny przykład - zakładanie szkółek dla biednych dzieci wygląda na pozytywną działalność, a chodziło po prostu o wyrwanie nauczania ze "szponów" Kościoła, który dokonywał indoktrynacji, posługując się zgoła innymi wartościami (które i dziś są dla wielu solą w oku).
      Wielu blogerów odżegnuje się od polityki, ale jak pisać o takich twórcach, omijając temat? Nie da się.
      PS
      Optuję za powojenną służbą Żeromskiego w komunistycznym zaprzęgu.

      Usuń
  11. A kiedy bedzie post o Pilsudskim? Wlasnie sobie uswiadomilam ze za rok bedzie okragla rocznica smierci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Szczerze? Boję się. Oddalam się od blogosfery w kosmicznym tempie, drażnię wszystkich... W prawdę nikt już nie wierzy, a najgorsze, że nawet zaprzestano jej szukania!
      Bardzo ciekawie napisał ostatnio prof. Jaroszyński w felietonie z cyklu "Myśląc Ojczyzna" o malarstwie Józefa Brandta. W okresie zaborów wolno jeszcze było Polakom odnosić się do naszej historii i czerpać garściami ku pokrzepieniu serc (Sienkiewicz, Matejko, Wyspiański, Brandt...). Zabrała nam prawdziwą historię i zaczęła na wielką skalę fałszować dopiero powojenna władza komunistyczna. Zaczynam wątpić, czy nasz naród odzyska w końcu tożsamość i napisze nasze dzieje prawdziwie...

      Usuń
    2. Gorzkie słowa Bogusiu, ale jak na to wszystko co się dzieje teraz spojrzy, to chyba jakaś rewolucja by może coś zmieniła, ale komu by się chciało ja wzniecać. Ludziom, jak się z nimi rozmawia dobrze jest, tak jak jest. I to jest przygnębiające.
      Liczy się tylko własne podwórko i byleby mnie było dobrze.

      Usuń
    3. ~ Wiedzieli co robić po 89, żeby więcej strajków nie było. Wysprzedali duże zakłady, doprowadzili do upadłości, młodych wysłali na przymusową emigrację i nie ma kto walczyć. Kto dawniej strajkował? Stoczniowcy i górnicy. Gdzie oni dziś? Węgiel sprowadzamy, a u nas masowe samobójstwa, bo kto nie chce z krajem się rozstać, nie ma co dać jeść dzieciom. No tak, rewolucyjna się robię;)
      Liczę na młodych. Jeśli narodowcy nie uratują naszego kraju, nie pomoże już nikt. W PRLu było tragicznie, ale ludzie byli świadomi, co jest prawdą, a co fałszem. Dziś granice rozmyte, a media formują nowe zastępy lemingów.
      Chyba zmienię profil z książkowego na... Olaboga, kaznodziejski! ;)

      Usuń
    4. Dobre. Już lepiej praw kazania w ramach tego bloga.
      Narodowcy to młoda, gorąca krew. Byle tylko nimi nie manipulowano.

      Usuń
    5. ~ Jak nie chodziłam od kilku lat na wybory, to pomaszeruję na najbliższe. W końcu ulubiony ruch się zorganizował i wystawił kandydatów. Czas utrzeć nosa UE, przewietrzyć i ponazywać rzeczy po imieniu.

      Usuń
  12. Mam pytanie niezwiązane z tematem. Wiesz może, co się stało z blogiem archiwummeryorzeszko.blogspot? Zauważyłem, że wszystkie komentarze Marii na moim blogu zostały usunięte (na Twoim zresztą też) i żadnym sposobem nie mogę dostać się na jej blog...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Usunęła blog:(
      Powinna reaktywować, bo sporo nas zawiedzionych i tęskniących za dobrymi lekturami:)

      Usuń
    2. A wiesz może dlaczego? Trochę to przykre zwłaszcza, że nawet nie uprzedziła...

      Usuń
    3. ~ Jednak właścicielka zmieniła projekt! Wczoraj była informacja o nieistnieniu bloga, a dziś można dodać do kręgów:)))

      Usuń
    4. Teraz wyświetla mi się taka informacja: "Ten blog jest otwarty tylko dla zaproszonych czytelników". Czyli autorka nie zrezygnowała z blogowania, ale zdecydowała się zamknąć blog dla ogółu czytelników.

      Usuń
    5. ~ Nie jestem w kręgu :O

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ To nie tak. Nie mam czasu na studiowanie książek o Sikorskim. Spór nie jest rozstrzygnięty. Przekonała mnie kiedyś wypowiedź Baliszewskiego, ale co mogę ja - mrówka? W każdym razie rozgraniczam słowa "zamach" i "katastrofa". Zamach jest zaplanowany, a katastrofa przypadkowa. Jeśli w grę wchodzi życie osób najważniejszych dla kraju, to prawdopodobieństwo katastrofy maleje niemal do zera. Nie bez przyczyny Brytyjczycy utajnili na kolejne lata archiwa dotyczące polskiego generała. Wielu osobom wadził...
      I chyba wyłączam się z blogowania na jakiś czas, bo kumulują mi się problemy różniste. Wierni czytelnicy poczekają;)

      Usuń
  14. A jak można zostać zaproszonym czytelnikiem nie będąc bloggerem ? To był/jest mój jeden z ulubionych bloggów książkowych. A takich bloggów z pazurkiem jest bardzo niewiele.

    Książkowcu jeśli tak mogę się zwrócić, proszę nie znikaj nigdy. U Ciebie jest kopalnia wiedzy, której nie miałam w szkole lat temu dawno. Uczę się literatury polskiej prawie od początku jak i historii Polski. Polecam Twój blogg mojej przyszłorocznej maturzystce z żalem, że nie ma Takiej nauczycielki od polskiego w swoim liceum.
    Może tak wyglądać, że kadzę i chcę się podlizać, ale coraz bardziej dochodzę do wniosku, że nie szkoła a umiejętnie przekazywana wiedza przez rodziców, dziadków tworzy u dzieci twardy kręgosłup tworząc w przyszłości uczciwego człowieka pewnego siebie i odpornego na wpływy obcych i głupotę. Tak staram się wychowywać swoją córkę. Ale nie jest łatwo być mądrzejszym od tłumu.
    I takie bloggi jak Twój jak i Mery są bardzo potrzebne. Robicie Panie naprawdę kawał dobrej roboty. Obecna szkoła niestety tego nie robi. Współczuję tegorocznym pierwszoklasistom "wspaniałego" bezpłatnego podręcznika.
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Przepraszam, że zawracam głowę.
      Basia

      Usuń
    2. ~ Nie zawracasz. Spokój to miałabym, pisząc w kajeciku, a z tego świadomie zrezygnowałam;)
      Chyba trzeba czekać na zaproszenie. Podejrzewam, że wystarczy mieć konto Google.
      ~ A teraz w odniesieniu do reszty wpisu. To jakaś opatrzność, bo właśnie dziś krążą nade mną posępne myśli. Jeśli piszę sercem, wkładam ogrom wysiłku, a ktoś na innym blogu nazywa moje poglądy wprost głupotą, to chciałoby się rzucić wszystko i zaszyć w kąciku. Dzięki takim wpisom jak Twój, nabieram haust świeżego powietrza i widzę sens tych zmagań.
      Sama wciąż się uczę i - tak jak piszesz - tę chęć wynosi się z domu. Mój tata - więzień czasu stalinowskiego - wiele nie mówił, ale milczał i czytał wciąż. Dało mi to do myślenia. Dziś chcę sobie wybudować obraz prawdziwej Polski, a bez doboru lektur i odkopania zafałszowanych wydarzeń po prostu nie da się. Więc brnę i miło mi ogromnie, że są cienie, które ze mną podążają, a jak trzeba, wesprą.
      Na szkołę bym nie liczyła. Wychowanie patrioty nie jest celem naszej edukacji. W nowym podręczniku Lorkowej widać to również, gdy eksponowana jest mapa Polski - pozbawiona symboli, do których jesteśmy przywiązani. Wrocław symbolizuje krasnal, Kraków - smok z pierogiem na widelcu (czy odwrotnie) i nie widzę w tym sensu. Za to obok mapy unijne symbole. Rodziny przewodniej też nie ma, bo poprawnościowe lobby czuwa. Na ten temat to mogę długo...
      Dziękuję za wizytę, dobre słowa i przesyłam moc serdeczności:)

      Usuń
    3. Nie przejmuj się Bogusiu tym co pisze sobie jakiś Ambrose tylko rób dalej swoje.

      Usuń
    4. ~ Czyli doczytałaś:(
      Masz rację, szkoda skupiać się na takich dyskusjach. Słońce wychodzi:)

      Usuń
    5. Prześledziłam całą dyskusję, ale nie zabierałam głosu, bo tak po prawdzie zbyt mało wiem, by się włączać.
      Ale trzeba przyznać, że z ciekawością się taką dyskusję czyta , gdy jest ona rzeczowa i polega na przerzucaniu się nie tylko słowami, ale ujawnianiu poglądów. Wtedy można jeżeli chodzi o poszerzanie sobie wiedzy sporo skorzystać.

      Usuń
    6. ~ A ja się wyłączyłam. Cenię Marlowa za erudycję, ale stoimy na dwóch biegunach. Nikt nikogo nie przekona. Lepiej sobie poczytać:)

      Usuń
    7. To prawda. Szkoda tracić czas gdy dyskusja staje się już jałowa i przerzucanie się argumentami do nawet do kompromisu nie doprowadza. Chociaż kibicuje się z zainteresowaniem.
      Ja też dla tej erudycji go czytam.

      Usuń
    8. Gdybyście byli jednakowego zdania nie byłoby tak ciekawie, ileż można sobie przytakiwać. Ja dobrze się czuję zarówno w Galerii jak i w Domu z papieru , z obu blogów bardzo wiele czerpię pod względem literackim i oba dostarczają mi sporo nowych tytułów do poznania.

      Usuń
    9. ~ No to miło, choć w czasie zapasów z Marlowem przychodzi mi do głowy cytat (nieskromnie!), że "my są nie wrogi, lecz dwa na słońcach swych przeciwnych bogi". Broń Boże nie o samochwalstwo tu chodzi, ale zasadność obrony swojego stanowiska. Chyba jeden punkt styczny znaleźliśmy - Myśliwskiego;)

      Usuń
  15. Ja jeszcze o tych przedwojennych socjalistach. Poniewaz moja rodzina wywodzi sie z chlopow, zadna tam szlachta, to tez inaczej na to patrze. Gdybym musiala klaniac sie jakiemus parszywemu arystokracie, jadla kartofle z kasza (albo i nie to), nie umiala czytac i pisac to tez bym miala rewolucyjne zapedy. Tzn. czytac i pisac bym musiala umiec bo inaczej bym nie wiedziala co sie dzieje na swiecie. Poprostu pomimo, ze nierownosc jest wpisana w nature czlowiek,a to jednak taka zawiniona nierownosc (nie dana z gory tylko na zasadzie silniejszy rzadzi) ludzi wkurza. Co prawda Jefferson pisal, ze jak biedak klania sie przed bogatym to biedakowi to krzywdy nie zrobi za to bogaczowi tak, czy jakos tak, ale ja mysle, ze bycie traktowanym gorzej zawsze boli, jako, ze wszyscy sa od tego samego Boga. W gruncie rzeczy ci bogaci byli pasozytami, zerowali na biedakach. Wiem ze taka byla propaganda komunizmu, ale ja sie ciesze, ze mam prawo zyc jak kazdy. I wez pod uwage ile zdolnych chlopskich dzieci moglo byc wspanialymi lekarzami, artystami, politykami. Ile swiat, rowniez bogacze, stracili. Moze przepadl wynalazca lekarstw na raka, na ktora to chhorobe umierali tez bogaci. Tzn. wiem, ze nie jestes zwolenniczka podzialu biedota - arystokracja, tylko daje znac, ze rozumiem przedwojennych socjalistow, choc pogladow socjalistycznych nie mam i nie mialam. Tez ich wykorzystano i mordowano, niektorych, tych nie podleglych slepo stalinowi (uwazam, ze stalin i hitler i im podobni powinni byc pisani mala litera).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Też pochodzę z rodziny robotniczo-chłopskiej, więc blaski i cienie życia najniższych warstw społecznych są mi nieobce. Współczucie dla Janków i Antków wypracowali pozytywiści, a nas w szkołach katowali nowelkami. Po co? Przecież to szczytny cel! A jak inaczej mieli ze sobą porwać masy? Musieli głosić populistyczne hasła i do dziś ta metoda jest skuteczna. Tylko nie biedota na tym zyskuje, bo realizowane są cele innej grupy ludzi i innego narodu. Czy bez socjalistów nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy? Gdyby bolszewia nie zagnieździła się po wojnie, nie byłybyśmy wykształcone? Wystarczy wyjechać za granicę dawnych "demoludów", jak żyje się na kapitalistycznych zasadach. Głównym celem zakładania towarzystw typu "Światło" przez Żeromskich i jemu podobnych było przejęcie rzędu dusz, żeby ani kościół, ani dworki szlacheckie nie mogły kształtować umysłów (dlatego wyniszczono ziemiaństwo). W PRL była powtórka. Dzieci do żłobków, przedszkoli (były nawet tygodniowe!), szkół i pranie mózgów od rana do nocy. Ateizm, darwinizm, bratnia miłość, pochody, organizacje, listy do "padrugi", donosy... - pyszna sałatka socjalistyczna, a skutki jej spożycia odbijają się czkawką do dziś.
      Jak napisałam na innym blogu - Żeromski kierował narodem z alkowy. Jego "siłaczka" - Faustyna Morzycka uczyła się rzucać bomby; więzienia były pełne rozpalonych młodych głów i szły transporty na wschód! Zawsze była potrzebna masa - mięso armatnie. Przecież masoni, do których należał pisarz - też nazywają się oświeconymi lub iluminatami. Bliskie jest im rozjaśnianie umysłów, ale nie naszych. I akcentuję kolejny raz - Polska może istnieć wyłącznie jako kraj katolicki. Wydarcie z serc wiary prowadzi do żałosnych efektów, co widać na co dzień w mediach.
      Przede wszystkim dlatego tacy literaci jak Żeromski byli pupilkami komuny. Czas zburzyć ten pomnik.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod Tym co napisałaś Bogusiu obydwoma rękoma.
      Jak nie chcemy być tylko masą dającą się ogłupiać i ograbiać musimy trwać przy wierze i wartościach z niej wypływających.

      Usuń
    3. ~ Nie ma innego logicznego wyjaśnienia, tak jak nie ma innej dobrej drogi.

      Usuń
  16. Tu mozna poczytac spor o Pilsudskiego
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=25080&st=0
    i tu
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=4532&st=45
    A tu dla tej pani, ktora pytala o Sikorskiego
    http://www.rp.pl/artykul/888189.html?print=tak&p=0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ O Piłsudskim wiem "prawie wszystko";)
      Z Sikorskim niestety gorzej. Tylu wykluczających się opinii nie zgromadził chyba żaden polityk i dowódca. Dziękuję za linki, poczytam:)

      Usuń
  17. Widzialam dzis w ksiegarni ksiazke p. Wachowicz - Siedziby wielkich Polaków Od Konopnickiej do Iwaszkiewicza.
    Chyba nowa? Natychmiast wpadl mi w oko fragment w ktorym ubolewa, ze polska Noblistka i inni jej podobni odznaczani sa Orlami Bialymi, a pomija sie coraz mniej licznych zolnierzy AK, i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Mam oba tomy. Wachowicz przeszła ewolucję w dobrym kierunku. Był czas, kiedy w pracach naukowych trzeba było na każdej stronie wpisywać słowo "socjalistyczny" (ja też musiałam, ale każdy i tak wiedział o co chodzi, a dziś niestety nie). Teraz prezentuje piękną patriotyczną postawę, choć też nie jest to mile widziane i kariery nie ułatwia. Cenię ją bardzo, a po spotkaniach autorskich rosła i rosła w moich oczach :)

      Usuń
  18. Przekonałem się, jak niewiele wiem o Żeromskim. Wprawdzie w liceum miałem genialną polonistkę, ale prawdziwy Żeromski jej chyba umknął ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Może jej nie umknął, ale wolała nie oddalać się od standardów. Tak jest spokojnie i bezpiecznie. Nieopatrznie wzięłam udział w dyskusji na jednym z blogów i okazało się, że nie tylko wszyscy kochają Żeromskiego, ale na dodatek grzebanie w życiorysach jest wprost głupotą. Wiem swoje, ale muszę odpocząć ;)

      Usuń

Komentarze mile widziane.