DOM Z PAPIERU



niedziela, 10 czerwca 2018

RzeczpospoCzyta


RzeczpospoCzyta to tegoroczne hasło NOCY BIBLIOTEK. Akcja ma na celu czytanie świetnej polskiej literatury, oglądanie obrazów polskich malarzy, twórcze poznawanie naszej historii, sztuki, przyrody... W mojej bibliotece zagościł JACEK MALCZEWSKI - POETA MALARSTWA I MALARZ POEZJI. Ten znakomity polski artysta inspirował się polską poezją, historią i przyrodą. Jego obrazy zaciekawiają, zmuszają do myślenia, szukania kontekstów, a także grają! Naprawdę!
Po nasyceniu oczu i uszu została równie ciekawa część wieczoru, czyli "książka w ciemno".  Zabawa polega na wybraniu książki owiniętej w szary papier, kiedy jedyną informacją o zawartości stanowił fragment zdania wybranego z treści. To był piękny wieczór!

czwartek, 7 czerwca 2018

ODESZŁA BASIA Z PODLASIA…


Barbara Wachowicz - bo o niej mowa – była ważną postacią w moim życiu. Jej słowa płynęły „ku pokrzepieniu serc”. Dawały nadzieję, że wciąż ważny jest  patriotyzm i że Polska jeszcze nie zginęła. Bo ma wspaniałych synów, których sylwetki autorka wytrwale  kreśliła na kartach swojej lawendowej serii. Skąd właśnie ten kolor? Bo zanurzona była we fioletach. Wszak to kolor oznaczający wierność, a ta związana zawsze z wartościami i ideałami, dla których warto było ginąć, niczym „kamienie przez Boga rzucone na szaniec”. Pani Barbara pokazywała nam piękną Polskę, byśmy tę pamięć lat dziecinnych i nieskażonych ponieśli przyszłym pokoleniom. Stąd ciągłe peregrynacje i wodzenie nas po polskich siedliskach, gawędy przy kominkach i wspomnienia matek, które wychowały wspaniałych synów.  A te gawędy! – jakim mistrzowskim językiem podawane!  Tej pamięci mi nikt nie zabierze. Miałam zaszczyt brać udział w kilku spotkaniach autorskich, więc choć nieutulona w żalu, żegnam się z wiarą, że to piękne i wierne życie służyło nam i wspólnej sprawie – POLSCE.  Bóg zapłać za wszystko!

sobota, 26 maja 2018

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

GŁOŚNO O KSIĄŻKACH

23 kwietnia - data bliska sercu każdego książkowca. Ale my przecież ŚWIATOWY DZIEŃ KSIĄŻKI obchodzimy codziennie. Wszystkim molom książkowym, bibliofilom i maniakom czytania składam życzenia z efektywnym czytaniem i dalszych cudownych wirtualnych spotkań :)
Od siebie - pochwalę się ostatnim zakupem - jeszcze ciepłym wydaniem biografii Herberta autorstwa Franaszka.

Pyszna lektura, ale niemal dwa tysiące stron nie dadzą się połknąć w jeden wieczór. Ze smutkiem też zauważam, że pomimo ogłoszenia Roku Herberta - jakaś niepokojąca cisza... Zatem polecam. I pamiętajmy o Panu Cogito...

piątek, 30 marca 2018

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Świat rządzony i urządzony przez mężczyzn



WAWEL - jakie masz skojarzenia? Bo moje to: Kraków, wzgórze, zamek, skarb narodowy, królowie, duma, władza, Wisła, smok, turyści, majestat, dzwon Zygmunta… Tymczasem ktoś inny opisuje: „królewski gród, rozlany pod zamkowym wzgórzem w kształt potwora o siedmiu paszczach – bramach, ze strachu odebrało jej dech. Nie przywykła do takiej ilości głazów, kamieni i cegieł, piętrzących się ku niebu w bluźnierczej pysze…” Porównanie zamku do wieży Babel zniesmaczyło mnie, a tak widzi opisane miejsce Anna Brzezińska w najnowszej powieści „Córki Wawelu”. Biorąc tomiszcze do ręki (ponad 800 stron), cieszyłam się zapowiadaną podróżą w głąb wieków średnich, zanurzeniem w koloryt grodu Kraka. Jednak zamiast spaceru po ceglanych i kamiennych wspaniałościach krakowskich ulic, ugrzęzłam w rynsztoku.
Tysiące szczegółów...
Zanim znajdziemy się na Wawelu, poznajemy służbę. Dziewczyny nie mogły żyć bez nadzoru. Pracodawca miał nad nimi niemal nieograniczoną władzę. Karane były bez ograniczeń, a okrucieństwo uchodziło sprawcom na sucho. Służące były obciążone pracą, głodzone, nosiły łachmany, spały w nieogrzewanych pomieszczeniach, a przede wszystkim zostawały ofiarami przestępstw seksualnych. Nie sprzyjały im władze ani kościół. Tym światem rządzili mężczyźni. Ojciec mógł karać członków rodziny, a żona nie miała prawa odmówić mężowi ciała. Jej zbawieniem było rodzenie dzieci, choć miejsce porodu stawało się często grobowcem… W takim świecie przyszło żyć głównej bohaterce – Dosi. To pokraczne bękarciątko, karliczka, która cudem przeżywszy, dostaje się po kilku latach na dwór królewski, by towarzyszyć Jagiellonkom.  Zmieni się wiele? Otóż nie! Bo dalej jest mroczno, trwożnie, a korytarze, krużganki i podziemia wawelskie są równie nieprzyjazne, wypełnione zabobonami i okrutnymi opowieściami.
Autorka jest mediewistką i zamiast powieści zaserwowała czytelnikom eseje z elementami rekonstrukcji historycznej. Czerpała z kronik, dokumentów, z akt przestępczych, a luki wypełniała wyobraźnią. Fabuła jest tu podporządkowana konwencji utworu, a Dosia praktycznie niknie w wielości przywołanych wydarzeń i postaci. Lubię historię, jednak ta wersja jest nieprawdziwa, bo oświetla epokę jednostronnie. Ci wszechwładni, nieludzcy mężczyźni i te biedne kobiety pozbawione jakichkolwiek praw, uciemiężone… Myślałam chwilami, jakim cudem gatunek ludzki trwał! Chyba tylko dzięki gwałtom! Bo „miłość dopiero zostanie wynaleziona”. Feminizmem zalatuje!
Zmarnowałam mnóstwo cennego czasu, a na dodatek – rozsierdziłam się. Bo jakże inny ogląd wieków średnich daje choćby „cegła” znana wszystkim filologom! Zmieniają się domy, pojazdy, stroje, ale ludzie wciąż łakną uczuć, chcą się bawić i śmiać. Taką twarz średniowiecza pokazała nam Michałowska. Niewiele zmienia fakt, że Dosia przyszła na świat w 1526 roku, skoro i tak z Krakowa Brzezińska zrobiła ciemnogród.
Kolejna nietrafiona lektura przeczytana w ramach…

piątek, 22 grudnia 2017

ANIOŁ NA NAS WOŁA Z NIEBA...

Mieniących się uśmiechem najbliższych świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim i każdemu z osobna. Pochwalony po wsze czasy!