DOM Z PAPIERU



sobota, 29 listopada 2014

Pamięć i niepamięć Wołynia

Rok 2014 zapiszę w raptularzu złotymi zgłoskami. Spełniły się moje marzenia lekturowe (przyfrunęły białe kruki) i poznałam autorów, których cenię za samodzielność myślenia i odwagę w głoszeniu swoich poglądów. Jedną z tych osób jest niewątpliwie pani Ewa Siemaszko, dla której ludobójstwo na Wołyniu nie ma tajemnic. Od 1990 roku na prośbę ojca zajmuje się tematem rzezi dokonanych na Polakach przez Ukraińców w czasie drugiej wojny światowej.
Wiedziałam, że istnieje takie dwutomowe dzieło, ale dopiero po wysłuchaniu współautorki nabiera ono właściwego wymiaru. Po podejściu beletrystycznym (E.Łysiak), czas na rzetelną wiedzę historyczną, fakty i statystyki. Pierwsze wyjaśnienie - niby oczywiste - mówiąc o zbrodniach popełnionych na Wołyniu, bierzemy także pod uwagę działania band UPA/OUN w Małopolsce Wschodniej. To tak jak z Kresami - nikt przed wojną nie określał Lwowa jako miasta kresowego, a dziś dopuszcza się takie uogólnienie (podobnie z Syberią itp.).
Skąd zainteresowanie tematem?  Najważniejsza jest pamięć rodzinna, która przechowuje mnóstwo wspomnień, jednak świadkom wydarzeń często trudno było o nich mówić. Przeżyta trauma powoduje zamilczenia i zostawia trwałe ślady w psychice. Jednak temat zaistniał i przebija się do świadomości, mimo niepamięci, którą zawdzięczamy politykom tworzącym nowy układ po 89 roku.
Co zatem powinien wiedzieć każdy Polak?
Celem OUN było stworzenie "Ukrainy dla Ukraińców" w jej etnicznych granicach, a na przeszkodzie stali Polacy, zatem ostrze nienawiści skierowano przeciw  nim. Jak nacjonalistom udało się pociągnąć za sobą społeczność, która przecież była wierząca? Jednym z chwytów było przełamanie chrześcijańskiej moralności i zastąpienie pradawnego dekalogu Mojżeszowego nowym, z zachowaniem tytułu i podmianą treści. Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeśli tego wymagać będzie dobro sprawy...
Głównymi sprawcami zbrodni byli członkowie OUN i UPA wspierani przez przez wiejskie bojówki, ukraińskich cywilów, policję i inne formacje nacjonalistyczne. 
Genocidium atrox - nastał czas niezrozumiałego okrucieństwa, dzikiego i barbarzyńskiego ludobójstwa. Ginęli nie tylko mężczyźni zdolni do noszenia broni, ale też starcy, kobiety, niemowlęta... Scenariusz zawsze był taki sam - najpierw odnotowywano pojedyncze zbrodnie, potem dochodziło do mordów masowych.  Ginęli, bo byli Polakami. Około 130 tys. Polaków w 4300 miejscowościach.
Pokaz kolejnych slajdów nie pozostawia złudzeń co do charakteru napaści. Tu pożar kościółka w Kisielinie, a warto wspomnieć, że plebani bronił wówczas ojciec Krzesimira Dębskiego.
Skuteczność samoobrony była niska. Część ludności ratowała się ewakuacją, ale po dotarciu do Małopolski nawet nie przypuszczali, że i tutaj dotrą nienawistne bojówki. Niewiele zdjęć dokumentujących zbrodnie przetrwało... Zachowały się w pamięci hasła: Na Wielkanoc jaja będą malowane krwią Polaków; Będzie wolna Ukraina, gdy będzie po kolana polskiej krwi...
Piękny, choć tragiczny w swej wymowie wykład. Po nim głos zabierali uczestnicy. Byłam zszokowana, bo niemal wszyscy mieli kresowe pochodzenie i ktoś z rodziny przechował pamięć o tych latach! Wśród wypowiadających się córka Henryka Cybulskiego - żołnierza AK, słynnego komendanta samoobrony Przebraża. Przywoływane są często jego zbeletryzowane wspomnienia opracowane literacko przez H.Pająka - Czerwone noce, a ostatnio wznowione jako Krwawy Wołyń '43. Inny świadek wspominał, jak bandyci zamordowali sąsiada - znaleziono go w stodole z podkowami przybitymi do stóp, bo jeszcze tańczyć oprawcom musiał...
Pani Ewa Siemaszko z uwagą wysłuchiwała, dopowiadała nazwiska i nazwy miejscowości, znajdowała łączące nitki... Niesamowita znajomość tematu!
Z czym zostajemy po spotkaniu? Optymizmu brak. Część Polaków jest głucha i nie chce słyszeć o zbrodniach. Politycy nie korzystają z lekcji historii. Na Majdanie powiewają czerwono-czarne flagi, młodzi od wideł odkleić się nie mogą, widać billboardy promujące idee nacjonalistyczne. Kult UPA przeszedł już do szkolnictwa, a na polskiej szkole we Lwowie można zobaczyć tablicę pamięci Szuchewycza - mordercy Polaków. Nietrudno znaleźć pomniki gloryfikujące Banderę. Na zdjęciach z uroczystości z udziałem weteranów UPA/OUN nie brak duchownych. "Nasze Słowo" - tygodnik ukraiński wydawany za nasze pieniądze - krzewi kult UPA, a potomkowie wysiedlonych w ramach akcji "Wisła" Ukraińców żyją bohaterstwem UPA.
A wymordowani Polacy wołają z grobów, których nie ma...

Jeszcze chwila rozmowy, prośba o dedykację. Ech, jak ja lubię się uczyć! Wciąż i wciąż.


15 komentarzy:

  1. Właśnie wróciłam ze Lwowa. Widziałam tam wojsko strzegące pomnik Bandery. No comments...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Czyli wszystko się zgadza. Smuci mnie, że ani pani Siemaszko, ani pan Łysiak nie dali nadziei na pojednanie, zrozumienie, wybaczenie, ba - na przywrócenie pamięci:(

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. ~ Polecam spotkanie, gdy będzie gdzieś blisko! Jak ja mało wiedziałam! A wspomnienia uchodźców miały ogromną siłę rażenia. Boli, ale tak trzeba:(

      Usuń
  3. Poszukałam trochę na YouTube, posłuchałam...
    https://www.youtube.com/watch?v=Jh81lJWEEsk

    To, co robi pani Ewa Siemaszko określono "misją współczesnej Antygony".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Bardzo akuratne określenie. Też "podłuchiwałam", żeby utrwalić, uzupełnić wykład.
      Dziś Stanisław Srokowski zaapelował na FB, żeby tworzyć domowe biblioteczki kresowe. Podobną rolę pełni ostatnio powołany blog "Kresy zaklęte w książkach". To nasze małe kroczki w kierunku upamiętnienia tych ziem i polskich mieszkańców.

      Usuń
    2. Też mam taką małą biblioteczkę... :-)

      Usuń
    3. ~ To kompletujmy, póki można, bo chwilę temu panowała cisza i może wkrótce wrócimy do punktu wyjścia. Księdzu Isakowicz-Zaleskiemu już się odgrażają... Po przeczytaniu dylogii Łysiaka wiem, że można żyć w strachu wiele lat po tych wydarzeniach. Nikomu (na górze) nie zależy na utrwalaniu polskości na Kresach. Domowe biblioteczki zawsze były bezcenne i pełniły wiodącą rolę w dokumentowaniu minionego.

      Usuń
  4. Niesamowity zbieg okoliczności! Jestem bowiem świeżo po lekturze bardzo interesującej rozmowy z p. Ewą Siemaszko zamieszczonej w książce Janusza Palucha "Wczoraj i dziś. Polacy na Kresach". Polecam.

    Bardzo ciekawa i cenna relacja ze spotkania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Kresowo nam w głowie...:)
      Z przyjemnością przeczytałam wpis o książce Palucha i cieszę się, że tylu kresofilów poznałam:)
      Spotkanie niezwykłe, tylko myślę wciąż - dlaczego historycy ze swoim warsztatem są gdzieś na usługach nie wiadomo czyich, a na barykady wychodzą "współczesne Antygony", żeby walczyć o pamięć minionego okresu? Chwała za to Pani Siemaszko i jej Ojcu, ale historykom hańba.

      Usuń
  5. Niestety nasi politycy działają wyłącznie przeciwko nam. Jak jest okazja, by nas pognębić, jacy to jesteśmy źli i odpowiedzialni za całe zło świata, to korzystają z takiej okazji. Natomiast, gdy trzeba bronić Polaków, przypominać o cierpieniach, jakich byli ofiarami, wówczas wszyscy milkną. Sytuacja na Ukrainie jest wręcz klinicznym tego przykładem.

    Dobrze, że pojawia się sporo książek na temat zdarzeń z Ukrainy. "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności" z chęcią bym poznał, chociaż chyba jest to bardzo drogie wydawnictwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ W świetle ostatnich wyborów zgadzam się całkowicie. Nie dba władza o prawdziwy obraz Polaków dawniej i dziś. Walczymy sami, upominamy się, ale głosy cichną, bo świadkowie wymierają - to raz, a pozostali przestają wierzyć w to, że ktoś ich wysłucha - to dwa.
      Dokument typu dwa tomiszcza pani Siemaszko i jej Ojca jednak pod strzechy nie trafią. Cena wydawnictwa to ok. 150 zł, a przez allegro - i 250 zł. Odpuszczam:(

      Usuń
    2. Dlatego ja kupuję te tańsze wydawnictwa. Od jakiegoś czasu na rynku dostępny jest cykl książek Marka Koprowskiego o Wołyniu. To jest specjalista tego tematu, który w Najwyższym Czasie publikuje wspomnienia ludzi, którzy często byli świadkami tamtych wydarzeń.

      Usuń
    3. ~ Jesteś kolejną osobą, która wspomina o Koprowskim. Nie mogę przejść obojętnie! Zapisuję.
      Na FB jest nowy profil - Biblioteczka kresowa. Zaiste dobra rzecz. Kupujmy, czytajmy, piszmy i nie dajmy zapomnieć!

      Usuń

Komentarze mile widziane.