DOM Z PAPIERU



niedziela, 5 października 2014

Pełniła obowiązki Polki na Kresach

Przeczytałam książkę. Od czego by tu zacząć? Może jednak od tła...
Kresowianki - krąg pisarek heroicznych to pokłosie międzynarodowej konferencji naukowej, która miała miejsce w 2005 roku w Chełmie. Prezentowane artykuły stanowią analizy i interpretacje różnych płaszczyzn problematyki kresowej, wśród których nie brak szkiców biograficznych kobiet zaangażowanych w sprawy narodowe, społeczne czy polityczne. Znajdziemy tu nazwiska znane, jak Orzeszkowa, Rodziewiczówna, Felińska, ale i zapomniane, skazane przez peerelowską cenzurę na zapomnienie. Jak wspaniale brzmią chociażby fragmenty tytułów rozdziałów! Np.: Heroiczny wzorzec kresowianki; Kresowa służba bohaterek powieści; Świętość-społeczeństwo-Kresy; Przykładem i piórem; Heroizm trwania; Symbolika domu; Niezwykła kobieta z niezwykłego dworu; Kraszewski i litewskie Polki; Dusza kresowa; Mit szlachty ziemiańskiej w dyskursie kresowym; Idea trwania jako element etosu szlacheckiego w wołyńskiej relacji; Gułag - spojrzenie Europejki; Diariusz polskiej panny kresowej...
 Publikację ubogacają ilustracje - fotografie pisarek, opisywanych przez nie krajobrazów, reprodukcje rękopisów, ikonograficzne świadectwa działalności kresowianek. Podziwiam widokówki, kartki ze sztambuchów, reprodukcje z Prypecią, rozlanym Niemnem czy  Świtezią w roli głównej.

W galerii kresowianek znalazłam dwa szkice poświęcone mojej bohaterce, którą jest Emma z Jeleńskich Dmochowska. Na jej ślad naprowadziła mnie Magdalena, której tym samym serdecznie dziękuję. Szkoda, że tak niewiele z twórczości pisarki przetrwało do dnia dzisiejszego, a znalezienie rzetelnych informacji na temat biografii i książek graniczy z cudem. Jak "znana" jest dzisiaj niech świadczy fakt, że powieść Panienka została w Biblionetce umiejscowiona na regale dla dzieci i młodzieży! Książka, która dotyka problemu walki o ziemię i polskość na Kresach! A autorka nie uległa czerwonemu kosmopolityzmowi. Objęta cenzurą w PRL, bo jej ukochania to rodzina, wychowanie, ziemia ojczysta, polska kultura, tężyzna duchowa i rozszerzenie oświaty na najniższe warstwy społeczne. Do tego ciągłe odwołania do Bożej opatrzności, co nie mogło być dobrze widziane. Zatem -  więcej o Panience...
 Zasmucona ostatnimi lekturami znalazłam schronienie w kresowym dworku na Polesiu. Podobnie jak Leon Kański, który z dyplomem lekarskim wyrusza z Petersburga na prowincję do Hrabowa. Żądny przygód i wspinania się po szczeblach kariery zostaje bezlitośnie wciśnięty przez wuja w szerokie przestworza przyrody i krajobrazy cudnych łąk, lasów, rzek i moczarów... Ma nabrać praktyki, lecząc chłopów, Żydków, ale trafia też do starego ziemiańskiego dworu, w którym gospodaruje Jadwisia Wielogrodzka. Ten dwór staroświecki, poważny, niewzruszony, który dźwigał na sobie trzechsetletnią egzystencję.[...] I ci rezydenci jakby z innego świata - wszystko było jakieś miłe, poczciwe, pociągające, a przede wszystkim swojskie. Sama zanurzyłam się w tym minionym świecie, gdy słuchałam dumki, kręciłam "bankrutkę", stawałam się partnerką do kalabraka czy przypinałam srebrną egretkę. Nieśpieszna akcja, wszak romans nie nawiązywał się po dniu, miesiącu, a roku. Choć to nie miłość damsko-męska jest najważniejsza, a przywiązanie do Macierzy. Bo panienka po śmierci ojca wzięła na siebie cały ciężar interesów. Objęła zarząd majątkami bez przychylności sąsiadów, postrzegana negatywnie jako emancypantka. Gdy bezsilna nie znajdowała oparcia, biegła do ukochanej mogiły.
- Ach, ojcze, ojcze! Czemu ciebie tu nie ma? Przy tobie był spokój, było bezpieczeństwo, obrona przeciwko złej doli, podział każdej myśli, była opieka i życie takie jasne, takie szczęśliwe. a teraz...
Ojciec zaprawiał ją do życia dla wielkiej idei - posyłał do chorych i biednych, dawał dzieci do uczenia, powierzał księgi rachunkowe, korespondencję, wypłaty, przyzwyczajał do robót praktycznych, wszczepiał kult obowiązku. I podołałaby Jadwisia wszystkiemu, gdyby nie Gucio - brat utracjusz, który ani myślał wrócić do majątku, a jeszcze zadłużał go ponad miarę. Jest jeszcze młodszy braciszek Tadzio, który wymaga uwagi i opieki. Podobnie jak hrabina Felisia - cudne zjawisko, owiane poetyckim czarem, piękne, a nieszczęśliwe z powodu wyimaginowanej (?) choroby. Jakoś przypominają ci bohaterowie mieszkańców nadniemeńskiego dworu Orzeszkowej, ale składam to na karb debiutu Emmy z Jeleńskich. Powieść jest w pełni udana, pełna nostalgii, a tych, którzy spodziewają się słodkiego romansu - przestrzegam.
Niech nas nie zwiedzie również landrynkowa okładka Dworu w Haliniszkach - kolejnej powieści wydanej z serii romansowej. Można wczytać się jeno w polski romans. Jednak dla mnie to zew Kresów, sączący się poleski haszysz...
Bo czym jest ta ziemia? W niej leżą ciała najukochańszych, pamiątki, tradycje, skarb wspomnień nie moich własnych, ale całych pokoleń. [...] Nie, ja nie mogę jej opuścić - mówi w finale panienka.
Czy Emma Dmochowska doczeka się zmartwychwstania na polskiej ziemi?

30 komentarzy:

  1. Kolejny wartościowy wpis:) Książki zapomniane, odłożone na półkę, kartonów, niszczone z wyroku historii są jednak cenne, gdyż pokazują to, co było ważne dla pokoleń, różnych warstw społeczeństwa.
    Książki czytało się uważnie, a teraz trawienie nowości przebiega bardzo szybko.
    Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Szkoda, że tylko dwie wspomniane książki Dmochowskiej wznowiono, a wobec braku zainteresowania i tak pójdą w zapomnienie. Pamiętam pierwsze zajęcia na polonistyce, gdy wykładowca pytała o ulubioną powieść i bezapelacyjnie wygrało "Nad Niemnem". Tu mamy "Nad Prypecią" (żartobliwie, żeby ktoś przypadkiem nie googlował) i zero czytelników! A warto!!!
      Miłego dnia:)

      Usuń
  2. Zatopiłam się w ten wpis i jaka szkoda, że się skończył... Książki Dmochowskiej czytałam dokładnie w tych wydaniach, pamiętam okładki. Wydobyłam je z zakamarków półek mojej biblioteki i utonęłam... To był przypadek, bo o Dmochowskiej nie słyszałam nic wcześniej.
    Znalazłam w tym wpisie jeszcze piękną podpowiedź - lekturę na coraz dłuższe wieczory: "Kresowianki - krąg pisarek heroicznych". Tego podarować sobie nie mogę!
    Myślę, że ten post pięknie wpisałby się w kresowy blog "Kresy zaklęte w książkach", gdzie z inicjatywy Kaye gromadzimy literaturę kresową. Będzie można "pożyczyć"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Jeszcze raz dziękuję za ślad, który naprowadził mnie na te lektury:))) Rośnie stosik z Rodziewiczówną, więc dalej będę leniuchować w kresowych dworkach wśród dzielnych kobiet.
      Gdy wypatrzyłam "Kresowianki..." - od razu pomyślałam o Tobie:-D
      A jeśli udostępnicie moje wpisy kresowe, będzie mi bardzo miło. Sama nie przystępuję do wyzwania, bo nie wywiązuję się - głównie z powodu ograniczeń czasowych. Ważne, że wartościowe tytuły z Kresami w tle będą zebrane w jednym miejscu. Trzymam kciuki za trwałość tego bloga w sieci.

      Usuń
    2. Za "Kresowiankami" już rozejrzałam się w księgarniach internetowych, ale przypomniałam sobie o ... Targach Krakowskich. Tak się składa, że Wydawnictwo UMCS sąsiaduje prawie z LTW, więc daleko nie będę miała, a kupię "u źródła". Mam nadzieję.
      Już się cieszę na lekturę! :)

      Usuń
    3. ~ Ups! Miałam uszczegółowić opis książki, ale - jak widać - kto chce, ten znajdzie. Sama muszę przyjrzeć się wydawnictwu mojego uniwersytetu, bo wielu wykładowców zajmuje się Kresami. Tylko w księgarniach w centrum nie ma tych pozycji, a jechać przed południem na uczelnię nie mam możliwości. Jak coś kupię, to się pochwalę;)

      Usuń
  3. Jak zwykle z przyjemnością przeczytałam cały twój post.
    Już wówczas dziewczyny były wyemancypowane w dobry sposób, bo musiały sobie często dawać same radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Taka emancypacja dziś mile widziana. Właściwie to można było dziewczętom zazdrościć - miały pięknie wyglądać i pachnieć. Jeśli musiała pracować, to już przepadła w towarzystwie.
      Ale co sobie we dworku posiedziałam, to moje:)

      Usuń
    2. Miałaś szczęście.
      Może i mnie się uda.

      Usuń
    3. ~ Aniu, książki można kupić za grosze, a lektura arcyprzyjemna. Tak odebrałam po ostatnich trudnych tematach. Idą długie wieczory, zaparz herbatkę i do dzieła:)))

      Usuń
    4. Polowanie na allegro w takim razie zrobię.
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  4. Dzień dobry:)
    bardzo lubię tu zaglądać.Kojąco u Pani. Kultura połączona z erudycją i piękną polszczyzną. Czegóż chcieć więcej:) serdecznie pozdrawiam. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Pięknie dziękuję za wizytę. Nie przez próżność mi miło, a z powodu tematów, które mnie nurtują i dobrych książek, które chciałabym wciągnąć do szerszego obiegu czytelniczego. Jak widać - czasem się udaje. Serdeczności ślę:) Bogu-sława

      Usuń
  5. Twój wpis rzeczywiście idealnie wpasowuje się w nasz kresowy projekt i jeśli pozwalasz, to na pewno tam się znajdzie.:) O Emmie Dmochowskiej nigdy wcześniej nie słyszałam. Niedawno zakupiłam w nader korzystnej cenie "Historię literatury kresowej" prof. Hadaczka i od razu sprawdziłam, czy pojawia się tam jej nazwisko. No i pojawia się, ale tylko dwa razy i to zupełnie przelotnie.:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Znalazłabym się w doborowym towarzystwie:)
      Odkrycie zawdzięczam Magdalenie - raz wspomniałam o rosnącym stosiku z Rodziewiczówną i tak Emma przycupnęła skromnie obok. Masz rację, że trudno znaleźć nawet wzmianki. Dotarłam do książek "Teksty i interpretacje" red. B.Bokus, Z.Kloch oraz "Literatura niewyczerpana. W kręgu mniej znanych twórców polskiej literatury lat 1863-1914" red. K.Fiołek... Ale tylko w sieci, na półce ich nie mam:(

      Usuń
    2. Bogusiu, jeśli interesuje Cię książka prof. Hadaczka, to można ją nadal kupić tutaj: http://www.matras.pl/szukaj/?query=Historia+literatury+kresowej&kategoria=
      Tomiszcze jest całkiem spore i nazwisk bardzo dużo.

      Usuń
    3. ~ Już bym kupiła, ale za momencik październikowe Targi Książki w Krakowie. Zbieram siły;) Tyle wspaniałych książek, a wypłata tylko jedna...

      Usuń
  6. To coś dla mnie! Muszę te tytuły przeczytać! Jak widzę, również Ty w ostatnich dniach przeniosłaś się na Kresy:) I dobrze na nas ta "podróż" wpłynęła, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy w tej książce pt. "Kresowianki - krąg pisarek heroicznych" są jakieś wzmianki o Irenie Bączkowskiej?

      Usuń
    2. ~ Dobrze mi zrobiły te kresowe spacery, a wracam znowu do trudnych problemów z Wandą Półtawską. W ogóle cieszę się z nowo powstałego bloga, bo sama już na karteluszkach tworzyłam spisy.
      Niestety o I.Bączkowskiej wspomnienia nie ma:(

      Usuń
    3. Szkoda. Mimo to chciałabym tę książkę zdobyć i przeczytać.

      Usuń
    4. ~ Polecam każdemu, komu miły wiatr od wschodu :)

      Usuń
  7. Moja mama często sięga po literaturę poruszającą tematykę Kresów, ponieważ stamtąd pochodzi. Polecę jej te pozycje. Może ich jeszcze nie czytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Jedyne moje powiązanie z Kresami to sentyment, ale i tak uwielbiam ten temat. Czas wielkiej, silnej i pięknej Polski - to tak ku pokrzepieniu serc. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. ~ Szkoda, choć rozumiem. Piękna polszczyzna, romans, nasza historia :)

      Usuń
    2. To ja się chyba skuszę. Z "Kresowiankami" nie powinno być kłopotu... Ale czy uda mi się wytropić "Dwór w Haliniszkach" w naszej bibliotece? Jestem niezmiernie ciekawa...

      Usuń
    3. ~ "Kresowianki..." to wydawnictwo naukowe (UMCS), więc wydaje mi się, że trudno. No chyba że jesteś związana z Lublinem. Powieści Emmy Dmochowskiej kupiłam przez allegro w atrakcyjnych cenach:) Do poczytania, bo lektura "Dworu..." wciąż przede mną:)

      Usuń
  9. Uwielbiam takie klimaty. Chciałabym uczyć polskiego na Kresach. Chyba tylko tam jeszcze garną się do nauki tego języka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Uśmiechnęłam się, bo przed oczami stanęły mi moje urwipołcie, którym siłą wtłaczam lektury;)
      Kiedyś, przed laty w "Głosie Nauczycielskim" były oferty wyjazdowe i nawet miałam ochotę, ale rodzina wyhamowała moje zapędy. Co by było, gdyby...

      Usuń

Komentarze mile widziane.