DOM Z PAPIERU



niedziela, 28 października 2012

W mieście królów i książek

Czekałam na nie cały rok - Targi Książki w Krakowie. I znów wchodzę w przyjazny świat wypełniony książkami i ich autorami. Z każdym rokiem ciekawiej. Teraz głównie z powodu blogowych spotkań. Może chronologicznie...
Pierwsze spotkanie - gdy jeszcze "normalnie" można spacerować i delektować się książkowym światem - z Jolantą Kwiatkowską. Kiedyś czytałam Jesienny koktajl, teraz przewrotnie wybrałam Przewrotność dobra.  Przemiła, dłuższa pogawędka! Później już będzie wszystko w biegu.




 Czekałam niecierpliwie na to spotkanie! Bardzo lubię widzieć twarz rozmówcy, czego nie dają mi blogi, stąd moja radość wielokrotna, że zobaczyłam Martę. Wspaniale, że udało się jej zaistnieć medialnie z cudownym paryskim blaskiem.
- Marto, uśmiecham się nadal, gdy patrzę na zdjęcie. Mam nadzieję, że zatańczę na twoim kawałku podłogi otulona magią słów:)



Tłum gęstniał z każdą minutą. Dobiegłam do sali seminaryjnej, żeby przysłuchać się rozmowom blogerów. Sala wypełniona, bo i temat intrygujący. Czy można znaleźć punkty wspólne dla recenzji zawodowych, akademickich, uważanych za profesjonalne i dla naszych - blogowych? Czy może blogerzy szkodzą krytyce literackiej? Temat wracał wielokrotnie na portalach, więc i tutaj trwała dyskusja. Nawet dostawiali na podium krzesełka blogerzy z sali. Szkoda, że nie każdy przedstawiał się chociażby nickiem! Wiedziałam, że będzie Anek, bo zwiastowała ten dzień na blogu.
- Aniu, miło było cię zobaczyć! Taką żywą, normalną dziewczynę, a nie papierową. Dla mnie takie spotkania są bezcenne!
Potem Ania wskazała mi Engę, a za chwilę stanęłam oko w oko z Prowincjonalną nauczycielką. I tak przez moment stałyśmy - trzy prowincjonalne nauczycielki. Dziewczyny poszły na herbatę, a ja pobiegłam dalej. Pozdrawiam bratnie dusze:)
Antoni Kroh - jaki człowiek, takie książki. Zamieściłam kiedyś refleksje po przeczytaniu Sklepu Potrzeb Kulturalnych [tu:]. Autor okazał się dokładnie taki, jakim go sobie wyobrażałam: spokojny, kulturalny, ujmujący starszy pan. Mam zapoznać się ze "Sklepem..." po remoncie! A gdy jeszcze raz spotkaliśmy się po jakimś czasie w tłumie, poznał mnie (!) skinął głową z uśmiechem. Gdzie dziś tacy dżentelmeni?






Agata Tuszyńska - kilka zdań na temat Oskarżonej Wiery Gran, bo lektura Tyrmandów przede mną.







Marek Zagańczyk - jakże mi miło! Przywiozłam na targi Cyprysy i topole, a na Krajobrazy i portrety muszę długo jeszcze poczekać. Za to dwie prowincje, które czekają na mój przyjazd, pan opisał/opracował w Notesie toskańskim i Notesie prowansalskim. Wydania ciekawe o tyle, że książki faktycznie przypominają notes. Można czytać, oglądać zdjęcia, a na pustych stronach notować własne refleksje. Czekam na spotkanie na Podkarpaciu:)






Najładniej wyszłam na zdjęciach z Ewą Lipską. Chyba poezja dodaje skrzydeł. Gdy się ma do czynienia z legendą, człowiek frunie lekko jak anioł. To niebywałe - poetka obdarza uwagą rozmówcę, rozmawia - nie bacząc na fotografujący tłum. Jestem wdzięczna losowi, że dane mi było spotkać damę poezji polskiej. A że była też pani Julia Hartwig, zaczytałam się po drodze w ich wierszach i postanowiłam zainaugurować "poetycki zaścianek" na blogu. Poezji trzeba w dzisiejszych czasach, kochani.
Będę się zbliżać do końca relacji. Oto zakupiony zestaw łącznie z sówką. Zdjęcie się powiększa, ale wywołam do odpowiedzi kilku autorów: Sandor Marai, Włodzimierz Odojewski, Anna Anders-Nowakowska, Waldemar Łysiak... I przyznaję się, że noc spędziłam z Łysiakiem w objęciach! Jego Karawana literatury nie dała mi spać i pierwsza zgłasza się do recenzji.



Jeszcze wszystko, co lubię: balsam dla duszy zamknięty w pudełku niczym słodkie landrynki, zakładki dla zakładkowego potwora, przypinka targowa...
I najważniejsze - wspomnienia, którymi będę karmić się przez cały rok w oczekiwaniu na kolejny targowy dzień.










74 komentarze:

  1. O jejku, jejku, jejku. Zazdraszczam wszystkiego od Autorów po książki (cóż tam leży na samej górze stosu, bo nie mogę dojrzeć?).
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Racja! U góry też zdobycz targowa - "Dwory i dworki w II Rzeczpospolitej" M.K.Schirmera. Zawiera nie tylko zdjęcia, ale też opowiada o życiu ziemian, ich stylu życia i wyznawanych wartościach. Nie dowierzałam, gdy zerknęłam na cenę. Tylko kupować i się delektować:)

      Usuń
  2. Widać, że było enrgetycznie i miło. Stosik zdobyczy naprawdę imponujący! :) Mam nadzieję, że w maju dotrę na warszawskie targi ksiązki i że wrażenia będą równie wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Warszawskie mają być pono na stadionie narodowym. Ciekawe, czy będzie klimatycznie, bo miejsca z pewnością więcej. Tutaj było znośnie do południa. Gdy przybyli wielcy, czyli gwiazdy niekoniecznie literackie (panie prezydentowe, kierowcy rajdowi, selekcjonerzy piłkarzy itp.) zaroiło się od dzieci i młodzieży czyhających na autografy. To zdecydowany minus targów. Jednak plusów zdecydowanie więcej, więc i tak radosny nastrój trwa:)

      Usuń
  3. Książkowcu! Ja tez byłam na panelu dyskusyjnym. Jak to się stało, że nie udało nam się spotkać? Bardzo żałuję. Targi, choć męczące, bardzo mi się podobały. uwielbiam takie książkowe imprezy i spotkania im towarzyszące. Widzę, że również wróciłaś zadowolona :) pozdrawiam i mam nadzieję, do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Siedziałam w pierwszym rzędzie z prawej strony! Tak mnie korciło, żeby zrobić zdjęcie sali od strony podium, ale brakło mi odwagi. Teraz bym wstawiła i mogłabyś się pokazać. W ten sposób rozpoznałam Anię, bo zamieściła fotorelację w ubiegłym roku. Miałam nadzieję, że ktoś mnie zaczepi, bo zdjęć nie szczędzę. Za rok obowiązkowa herbatka w poszerzonym gronie:)

      Usuń
    2. Coś kojarzę...czy spóźniłaś się trochę i dosiadłaś w pierwszym rzędzie? Ja siedziałam z Engą i Robertem w trzecim rzędzie po prawej, czyli prawie za Tobą. Na następnym spotkaniu, herbatka musi być!

      Usuń
    3. ~ No tak, to ja:) Spóźniłam się, bo rozmawiałam wcześniej z Martą. To za rok;)

      Usuń
  4. Niecierpliwie czekam na recenzję Karawany literatury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Będzie za kilka dni:) Dosadna i bałwochwalcza, jak przystało na członkinię klubu łysiakomanek.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. ~ W locie, ale i tak mi miło bardzo:) Czekam na twoją relację, bo Krakowa nigdy dość:)

      Usuń
  6. Strasznie, strasznie Ci zazdroszczę! Spotkań z autorami (Ewą Lipską!), blogerami, a przede wszystkim zanurzenia się w książkowy mikrokosmos :) I zakładek! Ja się zbieram i wybieram i dotrzeć nie mogę: w zeszłym roku niemowlę, w tym roczny synek, w przyszłym będzie już dwoje i też się na pewno nie uda :) Ale kiedyś to sobie odbiję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Uwielbiam ten dzień! Ciągle nie mogę uwierzyć, że wielcy autorzy patrzą w oczy, rozmawiają z maleńkim człowieczkiem. Czuć też życzliwość i nikt mi nie wmówi, że to tylko kwestia PR. Książka z autografem nie jest już jedną z wielu na półce. A zakładek całe morze! - śmieszne, kolorowe, magnetyczne, liryczne... Pójdą pewnie do kolekcji, a ja dalej będę zakładać paragonem sklepowym. Doczekasz, się, doczekasz. Nie myśl, że książki znikną:)

      Usuń
    2. Ja zakładam pocztówkami, a w domu 4000 zakładek :D
      Kiedyś na pewno się doczekam, ale pewnie nieprędko :)

      Usuń
  7. Czytam relacje na blogach i... tak jakbym tam była. Ile osób, tyle punktów widzenia i różnorodnych fotografii. Zakupy imponujące tematycznie:)Miłej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Z relacjami jak z naszymi upodobaniami czytelniczymi. Nie czytałam książki pani prezydentowej i nie podeszłam nawet, bo wędruję inną ścieżką. W ubiegłym roku też sporo zdjęć zrobiłam, to teraz np. postałam chwilkę, by przyjrzeć się uśmiechniętemu panu Cejrowskiemu, sprawdziłam, czy na bosaka i poszłam dalej. Mam też sporą kolekcję książeczek dla wnusi i w tym roku tylko przechodziłam obok bajek, choć ciężko było. Teraz czas na wagę złota. I zimową porą ciepły kocyk, herbatka... Też życzę:)

      Usuń
  8. Nie mogłam być na targach, jakże miło przeczytać taką żywiołową relację:) Wrócę na recenzję Karawany literatury:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Obym dała radę obiektywnie napisać! Bo pan Łysiak jest tu sobą całą gębą, a temat taki bardzo mój! Już mi chciano książkę porwać. Ciekawa lektura. Serdeczności spod dębów:)

      Usuń
  9. Strasznie zazdroszczę spotkania z Panią Agatą Tuszyńską. Jakoś musiałam ją przeoczyć w spisie autorów. A zakupy wręcz imponujące! Aż zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Kolejki do pani nie było, czego nie mogę powiedzieć o innych "pisarzach" (kolejny raz piszę z przekąsem, bo nie podoba mi się na targach książki lansowanie muzyków, sportowców, spikerów, polityków itp., którzy robią tłum, a dobrzy pisarze czekają na czytelnika). Wiele dobrego słyszałam o poprzedniej książce, więc i tu warsztat pisarski i temat powinny mnie wciągnąć. Zakupy muszą starczyć na dłużej, bo do świąt to pewnie chleb z cukrem jak w PRL-u;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. ~ Uśmiecham się, bo to samo akurat mężowi mówiłam, gdy mijaliśmy jedną osobę z wielkiego świata:D

      Usuń
  10. Jejku!!!! To na targach można było już kupić najnowszą książkę Łysiaka???!!! Gdybym wiedziała...:( Zupełnie nie pomyślałam, że może być w przedsprzedaży na targach:) No nic, trudno. Kupię sobie później, a na recenzję Twoją będę czekać z niecierpliwością. Na panel dyskusyjny nie dotarłam, więc nie miałam szansy poznać osobiście blogerów książkowych, w tym i Ciebie, a szkoda, bo nawet chwilka rozmowy ubogaciłaby wizytę na targach. Wrażenie z książkowego święta mam podobne, ale łupy znacznie mniejsze z racji skąpego budżetu. Pooddychałam atmosferą, zdobyłam autografy, błąkałam się z obłąkańczym wzrokiem pomiędzy stoiskami, przypatrywałam osobistościom podpisującym książki (i tu masz rację, że z roku na rok jest coraz więcej aktorów, muzyków i żon prezydentów niż prawdziwych poetów i prozaików), porozmawiałam chwilkę z red. nacz. portalu, z którym od jakiegoś czasu współpracuję, a znaliśmy się tylko z e-maili, i tak upłynęła sobota:) Wróciłam bardzo zadowolona do domu:) Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Najważniejsze, że jesteśmy zadowolone:) Gdy już przebiegłam przez zakreślone miejsca, a mąż transportował reklamówki do samochodu, szłam sobie spacerkiem i wtedy zawołała mnie ONA - "Karawana...". Nie wierzyłam własnym oczom, bo też się nie spodziewałam. Jeszcze głupia pytałam pana na stoisku, czy to ta nowa książka, która miała być w listopadzie. Pan chyba widział mój obłąkany wzrok - jak słusznie nazywasz - bo przyglądał mi się dziwnie. Spotkania z blogerkami przemiłe - stajesz i czujesz, że to pokrewna dusza:)Piszesz coś o targach, czy już masz dość relacji? Jeśli tak, to biegnę. Pozdrawiam wieczorową porą:)

      Usuń
    2. Czyli w pewnym sensie to Łysiak Ciebie przywołał tak naprawdę:) Jutro napiszę o swoich wrażeniach u siebie, tym samym atmosferę targów przedłużę o jeszcze jeden dzień;) O Festiwalu Conrada też co nieco wspomnę, bo brałam udział, wprawdzie w tylko trzech spotkaniach, ale za to niezwykle inspirujących i ciekawych. Tylko uprzedzam: nie miałam ze sobą aparatu fotograficznego, więc fotki będę tylko z autografami i książkami.:)

      Usuń
    3. ~ Czekam na twoją relację! A Festiwal Konrada pewnie cudowny. Parę minut rozmowy na targach to nie to samo, co jedno-, dwugodzinne spotkanie, podczas którego można naprawdę zmierzyć się z poglądami na czyjś temat. Sprawę zdjęć załatwia zawsze mój mąż. Jest moim osobistym kierowcą, tragarzem, fotografem... Dbam, żeby mu nie było nudno ze mną;) Bez niego pewnie nie porwałabym się na tak daleką podróż i taki targowy wir.:D

      Usuń
  11. Z przyjemnością czytam kolejną relację z Targów.Każda inna bowiem i zainteresowania inne.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Ja też czytam wszystkie. Nigdy nie da się zobaczyć wszystkiego i wszystkich. Mimo najszczerszych chęci i planowanego zwiedzania od 10 do 18, wytrwałam kilka godzin. Później miał być jeszcze ks. Maliński, jeszcze ktoś... Może za rok. Cieszę się z tego, co mam. Recenzjami się podzielę:)

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Dzięki, nie ma to jak kobieta kobiecie:)
      Cieszę się ze spotkań, bo lubię patrzeć w oczy w czasie rozmowy. Teraz gdy będę na blogach u wspomnianych dziewczyn, będę się w myślach uśmiechać już do konkretnych osób. Łysiak właściwie przeczytany, ale tak bez ołówka. Wybiorę co smaczniejsze kęski i w wolnej chwili (pewnie czwartek) napiszę. Oj, jak mi się już podoba! Chociaż autor na zdjęciu zaopatrzył się w parasol, który ma go chronić przed spodziewanym deszczem krytyki literackiej. Dla mnie wniosek prosty - im więcej krytykują, tym lepsza książka:)

      Usuń
  13. Bardzo się cieszę, że to spotkanie dodało ci skrzydeł. Rozumiem doskonale, że jest to wydarzenie, którym żyje się, karmi i wspomina potem cały rok.A jakie piękne zbiory :) Życzę wspaniałej lektury. A spotkanie z blogerami to cudowna sprawa - mam doświadczenie z moimi paryskimi koleżankami i wspominam je jak najcieplej. Z chęcią poznałabym osoby, które do mnie zaglądają i te, do których ja zaglądam (najczęściej się to pokrywa, choć są wyjątki). Pozdrawiam serdecznie.
    A książki pani D.W też nie czytałam i czytać nie zamierzam, bo jakoś mi tak nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ A dodało, Gosiu, dodało, bo faktycznie pustawo i cicho ostatnimi czasy tu było. A zakupy wciągają! To otwieram tomiki poezji, to zahaczę wzrok na którymś z dworków, to zamarzę o Paryżu, to cytuję Łysiaka, gdy się ktoś nawinie...
      Na wspólne spotkanie też bym się umówiła. Gdy wszystkim wszędzie daleko, to może jednak do Warszawy się skrzykniemy kiedyś:)

      Usuń
    2. Ostatnio koleżanka sprawdzała pociągi do Warszawy i znalazła taki, który jedzie 12 godzin (to nie żarty), no ale są też takie super szybkie, które już po 8 godzinach potrafią dotrzeć do celu podróży :) Tak więc - ja chętnie, jeśli informacja byłaby z takim wyprzedzeniem, że zdążę załatwić sobie samolot :) Może łatwiej byłoby spotkać się w rzeczonym Paryżu, lub Rzymie.

      Usuń
    3. Popieram pomysł spotkania w Warszawie! Z Gdańska i Wrocławia rzeczywiście najlepiej obecnie dotrzeć samolotem ;)

      Usuń
    4. ~ Jestem za spotkaniem! Zgłaszam się obiema łapkami:D Targi warszawskie na wiosnę - to dobra pora dla niedźwiedzia;)

      Usuń
    5. Guciamal,
      przecież do Gdańska jeszcze neidawno jeżdziło się w 5-6 godzin? Co to się porobiło?

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Aż nie chce mi się wierzyć, że tak stolica nie dba o prowincję! Z Podkarpaciem nie jest źle, bo funkcjonują prywatne linie. Zawsze jadę autobusem - czasem to luksusowy autokar, czasem bus, ale szybko i na czas - ok.3 godzin. Myślałam, że to dobry pomysł;(

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. ~ Ze zdrowiem też mam loterię, ale wiosenne promienie uzdrawiają zadziwiająco. Mądrych ludzi z pewnością spotkamy, a i książek nie braknie:D

      Usuń
  14. Eh, tylko pozazdrościć a ja nie mogę się wybrać nawet na MTK choć to pod nosem :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Przyjdzie na to czas, przyjdzie czas...:)
      A spotkań i zakupów sama sobie zazdroszczę;)

      Usuń
  15. Książkowcu, byłam następna w kolejce do pana Marka Zagańczyka, następnym razem jednak się odezwę :) Poza tym mam podobne odczucia co do pani Ewy Lipskiej, wspaniała kobieta, najmilej wspominam te kilka minut przy jej stoliku. Poza tym szał małolatów, przepych, bolący kręgosłup od ciężkich toreb z książkami... ale czego się nie robi z miłości ;) To jeden z piękniejszych dni w roku dla mnie. Cieszę się niezmiernie, że mogłam znowu tam być i obejrzeć książki, których u mnie na prowincji nigdy bym w księgarni na oczy nie zobaczyła. Pozdrawiam! p.s podziwiam wytrwałość i zaangażowanie męża! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Vi kochana, czy ja umiem czytać, czy wyobraźnia mi dopowiada? Czy naprawdę stałaś koło mnie? Rozpoznałaś mnie i nie odezwałaś się? Bo jak cię znajdę w tych górach to... too nie wiem, co ci zrobię!!!
      Buuuuu....:(
      Poza tym zgadzam się z resztą twojej wypowiedzi, że na prowincji ciężko o takie apetyczne nabytki, że młodzież w pogoni za idolami zakorkowała targi, że poezja jest the best, a dzień był piękny mimo deszczu:)

      Usuń
  16. Miło poczytać i obejrzeć Cię taką uśmiechniętą na zdjęciach :)
    To co - do zobaczenia w Warszawie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Mam alergię na Warszawę, ale książka przecież ma moc terapeutyczną. Tylko że na tym stadionie to dopiero będzie bieg maratoński:)

      Usuń
    2. Książkowcu,
      przemyśl sprawę. Dodam tylko, że jeśli Łysiak mieszka na Saskiej Kępie, to będąc na stadionie będziecie praktycznie oddychac tym samym powietrzem:).

      Usuń
    3. ~ Często służbowo odwiedzam stolicę, więc jestem uodporniona na alergeny. Nie lubię głównie z powodu komunikacji i warszawiaków, którzy rzadko chcą pomóc. Dla spotkań z idolami jestem gotowa znieść wiele niedogodności. Saska Kępa, powiadasz, blisko? Byłby piękny spacer! Bo pan raczej na targach się nie pojawia.

      Usuń
  17. O nie! A Ty masz już Łysiaka - buuu... ;(
    To czekam z niecierpliwością na Twe wrażenia w pełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Mam, mam:D
      Nawet nie wiem, jakim cudem w tej masie go wypatrzyłam! Chyba jednak to on chciał u mnie zamieszkać, bo innego logicznego wyjaśnienia nie widzę. Lektura pyszna:)

      Usuń
  18. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie panów Zagańczyka i Kroha - jakoś nigdy nie było mi dane popatrzeć na fotografie i sama z siebie, podczas przypadkowego spotkania, nigdy nie domyśliłabym się w nich TYCH autorów :) Kiedy, lata temu, przeczytałam "Drogę do Sieny" Marka Zagańczyka i zakochałam się w jego pisaniu. Wykułam sobie obraz starszego, nobliwego mężczyzny, spokojnie kontemplującego krajobrazy Włoch z melancholijną zmarszczką na czole. Patrzę na Twoje zdjęcie i aż się uśmiecham do siebie, tak bardzo rzeczywistość nie przystaje do moich wyobrażeń :)Pan Kroh natomiast, z tego, co czytam u Ciebie, przechodzi wszelkie oczekiwania. Szkoda, że nie dana mi była radość Twojego spotkania :) Na szczęście, mam książki, a nie potrafiłabym chyba nie zagaić rozmowy o "Starorzeczach".
    Za Ewę Lipską i Agatę Tuszyńską również Cię pochwalę :) Ładnie Ci się te spotkania ułożyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ To ja odwrotnie. Wyobrażałam sobie pana Zagańczyka w sportowych porteczkach, gotowego do podróży, a tuż obok stał elegancki pan! Dlatego wolę teraz wyguglować w grafice;)Pana Kroha poznałam z racji wieku i góralskiego swetra. To przecudny człowiek, ktoś w stylu ks.Twardowskiego:) Naprawdę cieszę się niezmiernie tymi spotkaniami:)

      Usuń
    2. I tak powinno być: spotkania z autorami to najlepsze wspomnienia z targów książkowych :)

      Usuń
    3. ~ Książki kupuję prawie codziennie, a delicje smakuję kilka razy w roku. Tu - sama esencja:)

      Usuń
  19. Bardzo miło mi się czytało taką radosną relację.
    Z góry wpraszam się na herbatkę do "poetyckiego
    zaścianka" ;-)
    Byłam kiedyś na spotkaniu autorskim z Ewą Lipską - bardzo ciepła, zwyczajna z niej kobieta.
    Muszę w końcu spróbować czegoś Łysiaka, bo zupełnie nie wiem "z czym to się je", a "Karawana..." zwróciła moją uwagę w zapowiedziach.
    Czytałam parę lat temu wspomnienia Anny Anders o ojcu, czy to może być ta sama książka? Czy wznowienie albo coś innego?
    Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Cieszę się, że komuś chce się czytać relacje, choć Kraków daleko. Może następnym razem się skusisz? Boże, jak rano - a właściwie nocą - nie chciało mi się jechać! A potem to już sama radość i dreszczyki emocji raz po raz:D
      Z Łysiakiem to jest tak, że albo się go wielbi, albo nie cierpi. Ja należę do pierwszej grupy, choć nie podchodzę bezkrytycznie. Ma - według mnie - trzy nurty pisania. To napoleońskie historie, później sztuka z akcentem na bibliofilstwo i wreszcie twóczość zaangażowana w teraźniejszość. Stać go na to, żeby walić prosto z mostu i głosić własne opinie. Warto spróbować. Dziś dokupiłam "Lepszego" i biegnę po kolejne tomy stopniowanego przymiotnika. Czas najwyższy coś wybrać;)
      Wspomnienia Anny o ojcu pewnie te same, bo oparte na pamiętniku. Mój tom wydał "RYTM" i w stopce redakcyjnej brak informacji, czy to kolejne, czy pierwsze wydanie. Pozdrawiam gorąco, czyli odwrotnie proporcjonalnie do pogody:)

      Usuń
  20. Och, zazdroszczę Targów! Jest to na pewno niezapomniane przeżycie. Nabytki fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Nie zazdrość, tylko przyjeżdżaj! Planujemy sabat w wiosennej Warszawie:) Się będzie działo:D

      Usuń
  21. Sama nie moglam byc w Krakowie, ale coz za przyjemnosc taka relacje przeczytac i stosik z Targow zobaczyc. Bardzo podaba mi sie pomysl z kacikiem poetyckim! Bede na niego czekac! Pozdrawiam serdecznie. Wyspa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Najbardziej cieszy mnie zainteresowanie poezją. Że ja na to nie wpadłam wcześniej! To mi w duszy gra, a ja wam tu smędzę o jakichś martyrologiach. Obiecuję poprawę. Najpierw Łysiak, który niewiele ma wspólnego z poezją, ale wiele miejsca w moim sercu zajmuje.
      Dobrze, że jesteś, Wyspo:)

      Usuń
  22. ja chyba muszę sobie jakąś puszkę postawić i wrzucać tam grosiki, może się uzbiera przez rok na przyjazd i będę mogła Cię w realu zobaczyć. No i te zakupy, te spotkania. Cudnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Nie wierzę, że książkowy maniak wrzuci cokolwiek do puszki! Ale idea szczytna i cel godzien poświęcenia. To jak, umawiamy się na wiosenne targi w Warszawie? Serdeczności:)

      Usuń
    2. Umawiamy się, ja w każdym razie zrobię wszystko, żeby się wyrobić z oszczędnościami do tego czasu, a jak nie, to będzie poślizg i w Krakowie. Chociaż, jeśli ziści się to, co zapowiadają, ciekawe by było zobaczyć, jak im targi wyszły na stadionie narodowym

      Usuń
    3. a i zazdroszczę, że miałaś okazję z Martą się zobaczyć. Od naszego ostatniego spotkania i nocnych rozmów tęsknię za nią okrutnie

      Usuń
    4. ~ Nie byłam jeszcze na warszawskich targach, ale czas zacząć świętować dwa razy w roku. Jeśli tylko nic "z góry" nie przeszkodzi, to będę. Że największą atrakcją byłabyś TY, to chyba nie muszę nawet pisać:)
      Z Martą rozmawiałyśmy tylko chwilę, ale czasem jest tak, że po minucie rozmowy z kimś już wiesz, że to ktoś, z kim się dogadasz, że możesz konie kraść. Mam nadzieję, że będzie nam dane spotkać się dłużej. A jeśli to byłby trójkąt, tym milej:D

      Usuń
    5. Książkowcu - no ja też przecież nie jechałabym tam po książki, a właśnie w celu spotkania. Gdyby udało się w trójkącie z Matą, byłaby to konfiguracja nie do przebicia

      Usuń
    6. ~ Jeśli udałoby się nam faktycznie skrzyknąć, byłoby cudnie:D

      Usuń
    7. Jejku, dziewczyny dopiero się dokopałam do tej relacji, bo choroba mnie zmogła i ledwo ciągnęłam od targów. Jesteście obie cudne babeczki! Książkowcu, całą tę sesję autografów rozjaśniłaś mi pozytywną energią, bo czułam się bardzo zagubiona. Jeszcze raz dziękuję bardzo!!!

      Usuń
    8. ~ Martuś, masz prawo być zakręcona po takim wydarzeniu. Umawiamy się na umajoną Warszawę. To ja dziękuję:D

      Usuń
  23. Najbardziej szkoda mi nie tyle Targów co tego, że ominęło mnie to fantastyczne spotkanie blogerów ;( No i gdybym tam była podejrzewam, że też bym wyszła z kilogramami książek.. I jako bankrut ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Wyszłam (wyczołgałam się) z targów dokładnie w opisanym przez ciebie stanie - jako szczęśliwy bankrut:))) Mam nadzieję, że ten post zaowocuje spotkaniem w miesiącu bzów;)

      Usuń

Komentarze mile widziane.