DOM Z PAPIERU



piątek, 1 sierpnia 2014

"Szaleństwo Polaków było odpowiedzią na szaleństwo Niemców!"

Siedemdziesiąt lat temu cała Warszawa czekała na godzinę "W". Teraz przy okazji każdej rocznicy odbywa się publiczna debata na temat celowości powstania. Ogromny problem ma z tym lewica, ale niedługo odejdą na wieczną wartę ostatni uczestnicy i będzie można pisać własną historię, jak to przez głupotę Polaków wymordowano inteligencję, poniesiono olbrzymie straty w ludziach, a stolica została zrujnowana. Już dziś wielu młodych janczarów śpiewa tę pieśń. Bądźmy sprawiedliwi - GLORIA VICTIS! - z tym zgadzają się wszyscy, nikt nie neguje waleczności i poświęcenia, ale...
I właśnie to "ale" jest głównym tematem moich refleksji.
Zacznę od tego, czym mnie karmiono w peerelowskiej szkole. Obowiązkowo Kamienie na szaniec A.Kamińskiego, bo jeszcze o Niemcach można było mówić źle, a harcerstwo było modne. Skoro jednak młodzież zbytnio identyfikowała się z bohatersko walczącymi chłopcami i ochoczo czytała, co dziś jest rzadkością (a nuż zacznie pogłębiać temat?), postanowiono dopisać im nowe elementy życiorysu [wiadomo jakie]. Druga lektura Kolumbowie rocznik 20 Bratnego zaczyna się prawdziwie, niestety koniec wieńczy dzieło.
Co tu robi Świrszczyńska? W czasie powstania była sanitariuszką i zostawiła po sobie cały tomik wierszy o tym, jak warszawiacy bali się, głodowali, w końcu ginęli. To wszystko prawda, ale nie ma tu mowy o idei, wolności, nadziei, radości... Wyłącznie hekatomba. Wdzięczna GW przypomina poetkę, ustawiając ją na feministycznej barykadzie.
Potem już policealne lektury, a wśród nich Tomasz Łubieński piszący swoje szkice o powstaniu warszawskim, czyli pamflet na polską świadomość. Dba przy tym, by legenda powstania nie była lukrowana i nie mdliła. Mnie mdli, gdy to czytam.
Kwatera Bożych pomyleńców Władysława Zambrzyckiego być może nie powinna być w tym towarzystwie, ale mam  ocenzurowaną wersję (PAX 1967r.), więc może pozycja warta jest uwagi. Po prostu wydłubywałam z półek wszystkie powstańcze echa. Czyta się dobrze, choć ze zdziwieniem.
Dodałabym jeszcze - wciąż niestety lekturowy - Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego. Już zaraz po publikacji został właściwie oceniony przez ówczesnych. Wojciech Żukrowski napisał recenzję pt. Mironek w powstaniu, a Michał Kurkiewicz o Mironowym siedzeniu w piwnicy podczas powstania. Bo przecież tak było.
O ile Białoszewskiego możemy określić jako ostentacyjnie cywilnego, to Czesława Miłosza nazwę ostentacyjnie indywidualnym. Wystarczy sięgnąć po Rodzinną Europę. Na stronie 214 czytam:
Mój indywidualizm, bynajmniej nie zaleta, chronił mnie od ulegania nastrojom zbiorowym i nakazywał odwracać się od tego, co uważałem za spazmy przeszłości. I nieco dalej - s. 218: Tak powoli zbliżaliśmy się do zagłady miasta. Powstanie warszawskie było przedsięwzięciem karygodnie lekkomyślnym, [...] jakkolwiek dwieście tysięcy trupów zawsze waży na szali i nie da się odgadnąć, jak legenda, przekształcając się, działa w ciągu następnych dziesięcioleci i stuleci. 
 Żeby uciec od legendy, a znaleźć prawdę o powstaniu, sięgnęłam ostatnio do dwóch relacji uczestników. Był dom... Anny Szatkowskiej zawiera ponad sto stron powstańczych zmagań córki i matki (Zofii Kossak). Jakże one inne od Świrszczyńskiej! Z kolei profesor Witold Kieżun w rozmowie biograficznej dokładnie opisuje 63 powstańcze dni. Jego wypowiedzi pojawiły się też w czasopismach, np. "W sieci" (31/2014), gdzie wyjaśnia, dlaczego Warszawa walczyła. Niemcy ogłosili miasto twierdzą "Festung Warschau", co byłoby zabójcze dla mieszkańców i zabudowań. Do budowy fortyfikacji miało zgłosić się 100 tys. Polaków, stawiło się kilkudziesięciu. Tym samym warszawiacy zostali skazani na karę śmierci za niewykonanie rozkazu w warunkach wojennych. Powstanie musiało wybuchnąć. Było aktem samoobrony. Było odpowiedzią na panujący już piąty rok terror.
 Bardzo podobny punkt wyjścia podaje Maria Trzcińska, a przypomina o niej po latach Aldona Zaorska. Wspomniany terror potęgowany był przez istnienie obozu koncentracyjnego KL Warschau, który pochłaniał dziennie życie setek Polaków, co było zgodne z rozkazem Himmlera i planem Pabsta. Warszawa miała zniknąć z mapy, a ludobójczą działalność obozowego kompleksu przerwało powstanie. To był akt zorganizowanej samoobrony!
Został jeszcze J.M.Rymkiewicz i jego Kinderszenen. Głośno było o książce, bo nie była poprawna. Wszak pisał o okrucieństwie Niemców, a nie  nazich. Wyciąga na światło dzienne fakty, o których winno być cicho.  Przytacza wypowiedzi tych, którzy przeżyli masakrę - Niemcy podesłali goliata, mały czołg wypełniony toną materiałów wybuchowych. Zginęło około 300 osób, w tym głównie kobiety i dzieci. W rozdziale Powstanie jako wybuch szaleństwa tłumaczy, że komunistom chodziło o to, żeby ukazać Polaków jako ludzi, którym ktoś powinien założyć kaftan bezpieczeństwa. Do propagandowego chóru dołączali inni. Np. Pobóg-Malinowski uważał powstanie za największe w dziejach Polski nieszczęście, a jej uczestników za szaleńców. Dowódcy byli szaleńcami-łajdakami i zasłużyli na karę śmierci, co najmniej przez rozstrzelanie, a żołnierze szaleńcami-bohaterami, bo umierali bez sensu. Autor Najnowszej historii politycznej nie dostrzegł, że szaleństwo Polaków, którzy zdecydowali się na swoje szaleńcze Powstanie, było tylko odpowiedzią na szaleństwo, wobec którego stanęli, z którym musieli się zmierzyć i któremu musieli sprostać. [..] To szaleństwo, na które Polacy odpowiedzieli swoim szaleństwem, można by nazwać szaleństwem wojny albo szaleństwem niemieckiej wojny [s.191].
I tak wracam do tytułu posta. Musimy pamiętać, że za śmierć 200 tysięcy warszawiaków i zniszczenie stolicy odpowiadają Niemcy, a nie powstańcy!

Historia to magistra vitae, ale my wciąż nie chcemy się uczyć...



 

69 komentarzy:

  1. A ja trochę się dziwię, że potępiając "Pamiętnik z powstania warszawskiego" powołujesz się na recenzję Żukrowskiego, który przecież w latach 1983-1989 był przewodniczącym Krajowej Rady Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i który poparł Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Jestem wciąż pouczana i wyszydzana na innych blogach, że błądzę, łącząc twórczość z biografią. Zatem teraz nie piszę o biografii Żukrowskiego, tylko o jego ocenie powstania. Tytuł "Mironek w powstaniu" oddaje moje uczucia wobec poety.
      A przy okazji to warto by zająć się wywołanym Żukrowskim. Ciekawy miał życiorys. Może jako żołnierz AK inaczej widział powstanie niż młodzieniec schowany w piwnicy i patrzący na walczące dzieci? No i jeśli przynależność do TPPR jest przestępstwem, to oświadczam, że też należałam. Wprawdzie nie wspięłam się wysoko, ale jakiś haracz rusycystka od nas zbierała i papierki wydawała. Jaruzelskiego nie popierałam. Ćwieka mi zabili narodowcy, których poglądy są mi bliskie, a krytykują wszystkie powstania, chwaląc również wprowadzenie stanu wojennego. Może zdążę sobie to wszystko przed śmiercią poukładać w głowie.

      Usuń
    2. Ja nie pouczam, po prostu pytam. Bo właśnie kojarzę Cię jako osobę, która łączy twórczość z biografią, a tu widzę, że powołujesz się na słowa człowieka, który biografię miał bardzo nieciekawą, który przynależał do TPPR nie tylko dlatego, że tak kazano, lecz mocno się w działalność tego towarzystwa angażował i na domiar złego opiewał stan wojenny ;-)

      Usuń
    3. ~ Ależ piszę o pouczeniach na zaprzyjaźnionych do niedawna blogach! Wciąż tam tkwi w komentarzach dyskusja na mój temat, że niby dyskredytuję pisarza, bo np. ma kochanki itp. Dlatego jestem ostrożniejsza, jeśli chodzi o podawanie źródeł. Moje zdanie na temat nierozerwalności pisarstwa i biografii wciąż jest niezmienne, a dobra twórczość obroni się sama. Białoszewski niech sobie będzie i kto chce, niech czyta. Jako polonistka doceniam językową warstwę "Pamiętnika...". Jednak w kanonie lektur niechby znalazła się książka uczestnika, który walczył, a nie siedział jak szczur.
      O Żukrowskim warto poczytać. Przyjaźnił się z ks. Twardowskim, utrzymywał kontakt z Karolem Wojtyłą. Przez jakiś czas był napiętnowany i szykanowany jako pisarz katolicki ("Obława" Siedleckiej). Może warto poszukać, co zmieniło hierarchię wartości w jego życiu?
      Rozchmurz się;)

      Usuń
    4. Jak szczur się zachowywał ten Białoszewski :) :)
      Piękny blog. I jak pięknie go nazwałaś. Ostentacyjnie cywilny, o tak tak :)

      Usuń
    5. ~ "kamyki" - witaj:)
      Gdy przed paroma laty Giertych chciał usunąć "Pamiętnik..." Białoszewskiego z listy lektur, podniósł się wrzask. "Giertych do wora, wór do jeziora!" - pamiętam ten show do dziś. Zarzucano mu wprost, że lektura ma zniknąć z powodu orientacji seksualnej poety, a o treści nie spierano się wcale. A ja pytam - Mironek miał 22 lata, studiował, bawił się w teatr - nie miał ciągotek do walki? Podobnie zresztą Czesio M. schronił się w bibliotece i czytał, czytał... Ot, intelektualiści! Przeżyli, zatriumfowali, zapisali się na kartach literatury znakomicie (dla niektórych). Opłaciło się.
      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    6. Witam - ale ja zaglądam tu od dawna. Miłosz to Noblista więc nie wolno go tykać, a ja podziwiam piękną polszczyznę na tym blogu. Podobają mi się takie porównania jak "ostentacyjnie cywilny". Trzeba mieć głowę na karku, by tak pięknie i celnie się wyrażać, by takie coś wymyślić.
      Gdyby Mironek nie siedział w piwnicy jak szczur może wygralibyśmy.

      Usuń
    7. ~ A, nie wiedziałam. Tak myślę, że ktoś kręci ten licznik odwiedzin;)
      Nie oczekuję pochwał, ale miło mi i jestem wdzięczna za docenienie mojej pisaniny. To wszystko to praca amatorska i wciąż marzę o wolnym czasie, by szukać, odkrywać i opisywać nieopisane, zapomniane. Nasi nobliści od poezji wciąż czekają na odrębny wpis, jednak zdecydowanie wolę pisać o pozytywnych postaciach, które ktoś nam chce wymazać z historii literatury. Na Mironków szkoda czasu i występują tak przy okazji. Pomysłów moc, bo piękną przeszłość mamy.

      Usuń
    8. Gdyby tak wyglądała praca amatorska, to na jakie wyżyny wznieść musieliby się profesjonaliści?
      Ja już kiedyś chyba namawiałam Cię Książkowcu, by zasiąść przed klawiaturą i napisać, a potem wydać na papierze?

      Usuń
    9. ~ Namawiałaś, ale mocna czuję się jedynie w pracy zawodowej i tam coś publikowałam. Tutaj kompilacje, przemyślenia, ale twórczości własnej niewiele. Marzę o książce na potrzeby własne i rodziny i nawet kiedyś w wzięłam na targach dane jakiejś firmy. To już nie mój czas. Trzymam kciuki za młodszych;) Dziękuję i odpoczywaj efektywnie:-D

      Usuń
    10. Komuś bardzo zależy na pluciu na wszystko co dla nas Polaków świete ...
      A tutaj linka do recenzji Kossak o jakże innym wydźwięku, niż u Pani....
      http://galeriakongo.blogspot.com/2014/07/pozoga-zofia-kossak-szczucka.html
      Czytam czytam i zastanawiam się....
      Zakładam bloga i pierwsza będzie recenzja Pamiętnika z Powstania Warszawskiego. I mam pytanie czy mogę użyć słów "ostentacyjnie cywilny" w odniesieniu do Mironka, czy nie będzie Pani miała mi za złe tego małego plagiaciku. Pozdrawiam patriotycznie i wracam do czytania artykułu o Tęczowych. Chcą nam wmówić że nie ma czegoś takiego jak pleć biologiczna i że chłopców powinno się ubierać w sukienki hehehe.

      Usuń
    11. ~ Z pierwszym zdaniem się zgadzam.
      Co do wpisów na podanym blogu - nie odwiedzam już galerii i nie komentuję wypowiedzi autora. Od dawna mieliśmy wiele podobnych lektur, aczkolwiek naświetlanych z różnych stron. Każdy ma prawo do swojej oceny i przy tym zostańmy. Jeśli kolega/bloger pisze o książkach, które były skazane na zapomnienie, a ja wcześniej o nich wspominałam (Obertyńska, Naglerowa - byłam pierwsza w całej blogosferze!, Kossak-Szczucka), to czytelnikom wyjdzie wyłącznie na dobre.
      - Nie czuję się autorem wyrażenia "ostentacyjnie cywilny", bo jest dość często używane w odniesieniu do pisarzy, że ktoś był przykładowo "ostentacyjnie biograficzny", a ja ponadto użyłam "ostentacyjnie indywidualny". Myślę, że autor - jeśli jest jeden - nie będzie miał nic przeciwko wprowadzeniu do mowy potocznej tego znakomitego sformułowania.
      - I ostatnia rzecz - czy my się przypadkiem skądś nie znamy?

      Usuń
    12. Dlaczego zależy mu na tym, by pisać o książkach o których Ty Bogusiu pisałaś jako jedyna? Pies z kulawą nogą nie interesował się Naglerową, Kossak i Żeromskim. Po co więc pisze o nich on? Tylko dlatego byś nie była jedyna?
      Strach mnie ogarnia... Zło czai się blisko nas. I to plucie na wszystko związane z Polskością, kpienie z Prawdziwych Polaków, popieranie lobby żydowskiego i gender.
      Na ostatnie pytanie zaraz odpowiem Ci mailowo.
      Pozdrawiam patriotycznie - jeszcze Polska nie zginęła!!! :D

      Usuń
    13. ~ Dobór lektur zawsze mnie zadziwiał. Takie deptanie po piętach, gdy książek miliony! Coś w tym musi być. Wydaje mi się, że komuś bardzo zależy, żeby o niektórych autorach nie pamiętać, a jeśli ktoś już ich przypadkiem odkurzył, to napisać trzeba post "z grymasem" - no wiecie, niby dobra, ale... Ot, zniechęcić. Bo wartości, które mi są bliskie, rzeczywiście nie przystają do kilku dyskutantów z czasu "wielkich erudycyjnych sporów". Zło triumfuje i trzeba mieć się na baczności.
      Czekam na mejla:)

      Usuń
    14. Dobór lektur nie może być przypadkowy!!! Jeszcze o Płużańskim pisał! Ja się boję! Stara już jestem i schorowana, kiedy widzę zagrożenie uciekam, chowam się....
      Mail pisze się, będzie długi :D
      Zauważyłam też, że dla lemingów jest miły, a dla osób opiewających prawdziwą Polskość i Katolicyzm już niekoniecznie.... Strzeżmy się.
      Dodałam się do jego obserwatorów tylko dlatego, że obserwuję blogi na których pojawiają się rzadko omawiane lektury.
      Z Bogiem :)

      Usuń
    15. ~ To ja odwrotnie - bałam się, gdy byłam mała, a teraz nie mam nic do stracenia. Trzeba walczyć o przyszłość dzieci i wnuków.
      Co do obserwatorów to właśnie nie mogłam znaleźć opcji usunięcia - gdy kiedyś przejrzałam, to jestem tam, gdzie już dawno moje i autorów poglądy się rozeszły. Nie mam czasu na podglądanie wpisów, od których jestem oddalona o lata świetlne. Ech, ten Blogger...
      Czekam, czekam... Z Bogiem.

      Usuń
  2. Jestem z pokolenia, które nie pamięta powstania warszawskiego...Byłam małą dziewczynką gdy wprowadzono stan wojenny... Z perspektywy czasu, zastanawiam się czy był potrzebny?. A o powstańcach należy pamiętać, tak niewielu już żyje...Pozdrawiam Monika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Witaj:)
      Ja też powstania nie pamiętam, ale mój tata tak. Gdy siedział w więzieniu (koniec lat 40-tych i pięćdziesiąte), rozmawiał z akowcami. Wszyscy, ale to wszyscy więźniowie darzyli walczących absolutnym szacunkiem i nikt nie podważał sensu tej walki. Stan wojenny już doskonale pamiętam i oceniam go jednoznacznie negatywnie. Wspominałam o Jaruzelskim przy okazji spotkania z "łowcą ubeków" w czerwcu. Porażona byłam honorami, z jakimi został pochowany i wypowiedziami polityków. Nadzieja na rozpowszechnianie prawdziwej historii maleje, ale jeszcze się tli. Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  3. Jak zwykle dałaś znakomity wykład. Znam tylko :Kamienie... i Kolumbów. Powstanie również z filmów takich, jak choćby "Kanał",
    Teraz czytam "Lazarety w ogniu", z których wieje grozą. Stompor, o którym nigdzie nie mogę przeczytać, czy sam brał udział w Powstaniu/ był partyzantem AK, ale również BCH - w lasach kieleckich/ opisuje niezwykle realistycznie Powstanie, w tym głównie działania kolumny sanitarnej i właśnie wspomina ten czołg pułapkę, o którym piszesz. Na kartach jego książki jest krew, pot i ciągły huk oraz obrazy straszliwego bestialstwa Niemców. Być może jego powieść też bardziej mówi o tym jakie było Powstanie niż czym było w stosunku do tego czym miało być, ale do tego dojdę, gdy skończę czytać.
    Dzisiaj słuchałam wypowiedzi prof. Kieżuna w naszym Radiu, mam też W sieci, które nabyłam tym razem głównie dla mapy Powstania i zapoznam się jeszcze raz z jego wypowiedzią a i dzisiaj nadeszły mi jego wspomnienia. I pierwsze poczytam te dotyczące Powstania.
    Ale Powstania nie da się rozpatrywać oddzielnie, gdyż ono tkwi w całym kontekście lat wojny i strachu przed tym co udało się powstrzymać w 20 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Powstanie było walką o wolność całej Polski i rzeczywiście wynikło z pragnienia stawienia oporu zalewowi okrucieństwa, strachowi, łapankom, publicznym egzekucjom... Dobrze, że pojawia się dużo wspomnień. Śledzę, zapisuję tytuły i pewnie na jesiennych targach w Krakowie zaszaleję. Gdy wdałam się wczoraj w dyskusję na FB, poproszono mnie o źródła wypowiedzi. Gdy podałam prof. Kieżuna, uzyskałam odpowiedź, że on nie był historykiem, więc grał na emocjach. Z tego wniosek, że tylko historycy mają prawo głosu, a my mamy grillować, piwko pić i czekać, aż nas na parówki przerobią. Nie mam zaufania do tej grupy naukowców, bo już dość złego naszej ojczyźnie uczynili i fałszywą historię napisali.
      Cieszę się, że podjęłaś temat:)

      Usuń
    2. Każdy wiek ma swoich historyków stąd historia ulega ewolucji w zależności od opcji jaka jest przy sterach. Byliśmy i jesteśmy nadal tego świadkami. Tylko wspomnienia tych co te historie tworzyli są niezmienne. Stąd są one tak cenne, jak te prof. Kieżuna. Zresztą on nie tylko wspomina, on podaje fakty, o których nie wiedzieliśmy. Ja np. nie przypominam sobie bym wiedziała o tym, że Warszawa miała być w planach Niemców miastem fortecznym. O tym się nie mówi. Ty więcej czytałaś i czytasz to więcej masz wiedzy na ten temat.
      Wydaje mi się, że każdy wpis wczorajszy mówiący o Powstaniu był cenny. Choćby jedna osoba zatrzymała się na dłużej to już cel jest osiągnięty.
      Odkąd usłyszałam prof. i zobaczyłam u Pospieszalskiego odtąd z dużym zainteresowaniem słucham wszystko co mówi i zamierzam nabyć sobie jego książki. Na razie mam "Magdulki....

      Usuń
    3. ~ "Magdulka..." Kieżuna to już dużo. W końcu to nie pisarz, tylko ekonomista. Nie wgłębiam się w teorie dotyczące gospodarki, ale lubię posłuchać, jak mówi, że Polskę okradziono. Czuję podobnie, stąd wzrasta zaufanie do człowieka i w pozostałych obszarach.
      Cieszę się, że wczorajsze obchody rocznicowe miały taki zasięg! Echa w świat poszły, nawet Niemcy wystawę obejrzeli. Ważne, że wszyscy doceniają postawę mieszkańców stolicy, a w erze internetu do prawdy zawsze można dotrzeć.
      Z wypatrzonych książek związanych z tematem to jednak zostanę przy zakupie Wieliczki-Szarkowej. Cenię ją po spotkaniu, bo oprócz słów mogę wyrobić sobie intuicyjną ocenę postaci. I wyszło dobrze, zatem kupuję! Oczywiście październikową porą:)

      Usuń
  4. ponieważ mnie z nerwów, jak niektóre głupoty czytam, skręca, a ze wzruszenia już od kilku dni ściska w gardle - napiszę tylko jedno - Dziękuję Ci bardzo za ten wpis!

    Pozdrawiam serdecznie i przedurlopowo - już za parę dni Chorwacja po raz ... szósty chyba :) A po powrocie mam zamiar Ci coś napisać pod postem o Albanii, bo moim zdaniem zbyt surowo Chorwatów potraktowałaś w jednym komentarzu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Piszę, co myślę. A o powstaniu bezwarunkowo myślę pozytywnie. Gdybanie z dzisiejszej pozycji mnie mierzi. Dyskredytowanie wypowiedzi uczestników tym bardziej. Miło mi, że nasze poglądy są tak blisko:)
      Co do Chorwacji to kraj zdecydowanie piękniejszy od Albanii, ale czułam się obok Chorwatów, a nie wśród nich (nawet przez moment nie było inaczej!). Byłam po prostu turystką. Chętnie wrócę do wspomnień i spróbuję podać przykłady;) Wypoczywaj! Zazdroszczę:)))

      Usuń
  5. Naprawdę jesteś obeznana w temacie. Przeczytałam połowę tych pozycji. Pozostaję ciągle pod wrażeniem wspomnień Kieżuna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ To chyba dlatego, że czytam, co lubię. Chciałam odpocząć i zaczęłam "Tajemnice prowincji". Autorka dobra, temat owszem, a tu nie wciąga;) Wszystko przez blogową koleżankę, bo huknęła kiedyś na mnie, kiedy w końcu przeczytam jakaś powieść. Dla historii mogę zarwać noc. I już myślę, co dalej? Czy powieści dla dzieci, które były zakazane za komuny, czy może zająć się sprawą wynaradawiania polskich dzieci w czasie wojny? Tyle ciekawych pozycji!
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Ja się nigdy nie zastanawiam, w którą stronę pójść lekturowo... to książki mnie znajdują:)

      Usuń
    3. ~ Coś w tym jest:) Poczekam w takim razie, aż mnie wybiorą;)

      Usuń
  6. Dziecko mnie dziś zapytało, dlaczego tak dużo mówi się o tym właśnie powstaniu. Nie wiedziałam, co tak na szybko odpowiedzieć, ale przyszło mi do głowy takie zdanie: Między innymi dlatego, że jak ja byłam w Twoim wieku, o tym powstaniu nie można było wcale mówić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Bardzo długo musiałam milczeć! Dopiero teraz po latach spotkałam koleżankę z liceum i zgadałyśmy się, że nasi rodzice siedzieli, a my obok w klasie - w bardzo dobrych relacjach - i nic! Teraz mówić wolno, a walczyć trzeba o to, żeby mówić prawdę. Buziaki dla zainteresowanego dziecięcia :-D

      Usuń
  7. O! Widzę, że masz "Magdulkę..."!
    Ostatnio chłonę i chłonę ten temat bohaterstwa powstańców i w ogóle całego Państwa Podziemnego, czytam i myślę... Chociaż tak mogę im się odwdzięczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Byłaś pierwsza:) Teraz w każdej dyskusji mogę podeprzeć się argumentami prof. Kieżuna. Śledzę go wszędzie - w prasie, na FB... Zawsze elokwentny, rzeczowy... Państwo Podziemne leży mi na sercu nieustająco, aż trudno oderwać się i przejść do innych pozycji. A może czasem trzeba, bo z daleka inaczej widać;)

      Usuń
  8. Taki spor, czy Powstanie bylo potrzebne czy nie, jest teraz bezcelowy. Ja zawsze, jesli mozna tak napisac "uwielbialam Powstanie", tzn. zachwycalam sie tamtymi ludzmi. A teraz z wiekiem wiem, ze gdybym zyla wtedy i patrzyla na umierajace moje dziecko to bym znienawidzila wszystko co ma z Powstaniem wspolnego. Ale poniewaz zyje teraz, wiec jak moge oceniac tamte decyzje, tamte chwile, tamtych ludzi. Nie da sie jednoznacznie powiedziec czy Powstanie bylo potrzebne czy nie. Ci ktorzy maja odpowiedz na tak albo nie (teraz na ogol na nie) myla sie. Najbardziej mnie denerwuja jakies jadowite uwagi o Powstaniu, ludzi, ktorzy niby troszcza sie o tylu poleglych i pomordowanych, a tak naprawde to nie chodzi im o tych ludzi tylko o wlasne nienawisci i krytyke, zeby tylko wysmiac i skrytykowac akurat, to co w Polsce najwazniejsze. Wszyscy niby podziwiaja Powstancow i ludnosc cywilna, ale... W efekcie wychodzi na to, ze to Polacy wywolali wojne. Az chcialoby sie powiedziec tym ludziom, skoro jestes taki wrazliwy-wrazliwa na zabitych i pomordowanych dlaczego jestes taki niewrazliwy-niewrazliwa dla czlowieka obok ciebie, skad tyle nienawisci dla kazdego, kto mysli inaczej? To taka niby wrazliwosc na ofiary Powstania a z drugiej strony nienawisc do czlowieka, ktora szuka pozywki w kazdym nieszczesciu (bo zawsze mozna kogos skopac). Przeprszam pisze chaotycznie.
    Ja moge teraz tylko napisac - Czesc i chwala bohaterom i ofiarom i pomodlic sie. I oczywiscie doceniac to co w zyciu jest najwazniejsze, i ze nie zyjemy w czasach gehenny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Według mnie spór był i pewnie będzie, więc warto nagłaśniać fakty, choć niektórzy widzą wszystko inaczej. To nie tak, że dzieci umierały z powodu powstańczych walk! Pięć ciemnych okupacyjnych lat miała za sobą Warszawa i każdy facet chciał walczyć w końcu za swoją rodzinę! Gdybyś stanęła przed plutonem egzekucyjnym (co było codziennością) albo jako zgarnięty przypadkowy przechodzień musiałabyś patrzeć w oczy skazańcom - czy nie chciałabyś odwetu? Pięć lat strachu, mordów, gwałtów, Pawiaka, Szucha, Palmiry, Wawer, Auschwitz, łapanek, lagrów, trwogi o los znikających najbliższych... Okupacyjna noc musiała się skończyć! Dziś jesteśmy im winni pamięć, cześć, ale i prawdę, bo wymierają, a ich los opisze ktoś po swojemu, np. nazywając wariatami. Nie żyjemy w czasach gehenny, to prawda, ale i tak walczyć trzeba. Bo robią z nas morderców Żydów, bo żądają odszkodowań... Prof. Kieżun stwierdził, że 70 % studentów na Zachodzie uważa, że nazistami byli Polacy, bo były polskie obozy koncentracyjne. Czy naprawdę mamy spać? Wojowniczo nastawiona jestem;)

      Usuń
  9. Zgadzam sie z toba oczywiscie, zreszta na poczatku Powstania wszyscy sie cieszyli, ze nie musieli sie ukrywac jak szczury, ze skonczyly sie lapanki i strach itd. Ja jako dorosla wolalabym umierac w Powstaniu zamiast na Pawiaku, Szucha, czy w obozie. Choc gdyby moje dziecko (ewentualne) zginelo od nalotu, czy glodne w jakiejs piwnicy itd. to pewnie bylabym przeciw, choc rozumiem to co napisalas, ale tak po ludzku patrzac, wlasne cierpienie najbardziej boli. Pamietam jak jakas pani wspominala, ze podczas Powstania byla w piwnicy, karmila corke, ktora doslownie ja zjadala, ale nie miala pretensji do Powstancow, natomiast kazdego napotkanego Niemca by rozszarpala. Co do 70% studentow to slyszalam, ze tak jest we Francji. W Stanach raczej nie, bo albo sa ludzie wyksztalceni, ktorzy znaja dobrze historie, albo tacy, ktorzy ledwie pisza i czytaja i nic nie wiedza. Znalalm taka osobe z Hondurasu, ktora nagle (bedac po 50) odkryla, ze byl ktos taki jak Hitler, Stalina jeszcze nie odkryla. Coz, dla Hondurasu Europaz jej konfliktami to egzotyka.
    Apropo uswiadamiania cudzoziemcow, natrafilam na wzmianke o tej ksiazce, zostala przetlumaczona na polski.
    http://www.quiethero.org/
    Ksiazka stala sie bestselerem NYTimesa, i dobrze tak tej zaklamanej gazecie, bo to NY Times ciagle pisal o polskich obozach.
    A w polskiej dzielnicy powstal taki Mural:
    http://www.greenpointnews.com/news/6306/local-artist-commemorates-70th-anniversary-of-oft-forgotten-warsaw-uprising
    http://www.voicesofny.org/2014/07/warsaw-uprising-mural-coming-greenpoint/
    zdjecie calosci
    http://www.greenpointpl.com/wp-content/uploads/2014/07/mural.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ O książce nie słyszałam, za to mural na FB prezentowali.
      Skoro świat nie zna najważniejszych postaci i wydarzeń z historii, to nasza nauka w szkołach zbliża się już nie tylko do poziomu europejskiego, ale i światowego!
      A oczy dziecka mówią wszystko. Gdy czytam o łagrach, lagrach, rzeziach na Wołyniu... - to wciąż mam przed oczami tylko te oczy. Za nie poszłabym walczyć i dziś.
      Przy porannej kawce słuchałam sobie wypowiedzi Tadeusza Płużańskiego o niszczeniu obrazu powstania w propagandzie PRLu i dzisiaj. Nie odwoływał się do literatury - jak ja - ale do współczesnych wypowiedzi medialnych osób. Link: http://www.blogpress.pl/node/19659
      Podkreślił też to, o czym wciąż w komentarzach na FB wspominam, że "pierwsze powstanie" (jak nazwała GW) troskliwie czuwa nad budowaniem legendy i nikt nie śmie zadać pytań o sens powstania w getcie, bohaterstwo uczestników, czy brak żalu o wyburzenie całych kwartałów stolicy. Tego samego nie możemy powiedzieć o "drugim powstaniu warszawskim", które było wtórne, czyli mniej ważne!!! Tak nas będzie widział świat - poprzez pryzmat premiera z chorym barkiem (męska przypadłość - ćwiczył pompki!), który nie mógł wziąć udziału w uroczystościach; jak prezydent, który bał się buczenia na Powązkach... Tak jak TVP, która w rocznicę wybuchu powstania żydowskiego przyozdobiła każdą pierś żółtymi żonkilami, a 1 sierpnia brakło biało -czerwonych opasek. Jeśli już, to władza eksponuje czekoladowego orła...
      Mój żal związany z rocznicowymi obchodami jest wielki...

      Usuń
    2. Ha, a jednak jeszcze coś napiszę :)

      Przynajmniej w TVP Wiadomości miały specjalne wydanie, w całości poświęcone Powstaniu, w innych tv poświęcili może z 5 minut migawkowo bardzo.

      Ale chciałam o książce, choć sama jeszcze jej nie czytałam. Myślę, że warto ją przeczytać, bo autorka to bardzo, ale to bardzo znana dziennikarka w USA, przeprowadzała wywiady z najbardziej znanymi przywódcami świata z różnych opcji i krajów. To, że ojciec walczył w Powstaniu, odkryła dopiero po śmierci matki (rodzice byli rozwiedzeni) porządkując papiery - całkiem niedawno. To zbliżyło ją do ojca i wspólnie zdążyli jeszcze przed jego śmiercią odwiedzić Warszawę. Widziałam reportaż z tej wyprawy - był niezwykle wzruszający. Ta kobieta to wulkan, ona bardzo dużo robi dla 'sprawy polskiej' w USA, więcej niż dyplomaci ;)

      Usuń
    3. ~ Wygląda na to, że w telewizji publicznej było nawet więcej niż owe 5 minut w Wiadomościach. Spisali się! Właśnie obejrzałam na YT fragment koncertu w TVP-1 prowadzony przez Orłosia. Miał upamiętniać 70. rocznicę wybuchu powstania. Wszystko pięknie do momentu, gdy doszło do śpiewania piosenki z filmu "Zakazane piosenki" - "Warszawo ma". Wzruszający utwór, rzewny, ale dlaczego kazano w TYM DNIU śpiewać warszawiakom o getcie, którego w sierpniu 44 już nie było? Jak brzmiały słowa: "Tam w getcie głód, i nędza, i chłód" albo "Przez mur przekradam się i biegnę tu jak zgoniony pies! ". Zaniemówiłam! To brakło organizatorom powstańczych utworów? Sama mam dwupłytowy album kupiony w Muzeum, a było ich tam o wiele więcej. Cóż dziwnego, że potem cały świat myli powstanie w getcie z warszawskim?
      Wniosek - prawdy o Powstaniu Warszawskim trzeba szukać i bronić. Za rok kolejna rocznica...

      Usuń
  10. to jeszcze link do książki:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/76507/cichy-bohater-tajemnica-przeszlosci-mojego-ojca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Przyznaję, że wyciągnęłaś asa:) Pewnie w księgarni nie zwróciłabym uwagi, bo z zasady nie czytam obcych autorów piszących o polskich sprawach. A tu polskie korzenie i nasza opowieść. Recenzje pozytywne i oceny wysokie.
      Nie mogę się doczekać jesiennych targów w Krakowie! - może to kupić, a może tamto, o, popatrz na to... - co za piękne chwile!

      Usuń
  11. No jesli ktos moze przyblizyc sprawe Polski w USA to tylko ona.
    http://www.rp.pl/artykul/11,1130483-Senat-USA-przyjal-rezolucje-upamietniajaca-powstanie-warszawskie.html
    Nie wierzylam, ze uchwala, a jednak. I dobrze, bo na zachodzie Powstanie Warszawskie kojarzy sie z postaniem w getcie. Choc to oczywiscie tylko gest. Coz lobby zydowskie potrafi dbac o naglasnianie krzywd wlasnego narodu, choc co do lobby to chodzi o ichniejsze interesy.
    Ladnie napisalas o oczach dziecka, zgadzam sie, tez ostatnimi czasy widze wszystko oczami dziecka.
    Prl niszczylo obraz Powstania, ale im sie to nie udalo. Teraz jest gorzej, nie ma jawnego wroga (tylko ukryty) z ktorym za prlu wrecz wypadalo byc na nie. Ludzie sami niszcza obraz Powstania, jak i wszystko.
    Co do pozalsieboze prezydenta i premiera, to ja sie tym nie przejmuje, gdyby oni czcili te rocznice to dla mnie bylby skandal, oni nie sa nasi, oni sa spoza Polski, tak jak ten niedawno pochowany.
    A ja sie ciesze, ze niedlugo bede w Warszawie zapale znicz i po raz kolejny pojde do Muzeum Powstania.
    Dzis na mszy jeden ksiadz z Polski powiedzial slowa, ktore do mnie bardzo przemowily, choc nic nowego, ale jednak, nie powtorze dokladnie, ale choc ogolnie:
    Powstancy rzucili na szale doslownie wszystko, bo wiedzieli jakiej Polski nie chca. Po 70 latach, kiedy sie wiec, co bylo potem latwo krytykowac Powstanie. Ale byc moze dzieki temu Powstaniu w Polsce nie ma dzis takiej sytacji jaka jest na Ukrainie.
    Ja bym dodala, ze dzieki Powstaniu Warszawskiemu nie ma takiej sytuacji jaka byla we wszystkich republikach zaraz po wojnie, i potem. I jak niektorzy mowia, ze ci ludzie gineli na marne, ja nie wierze, ze ofiara tylu ludzi poszla na marne. Uwazam, ze to niemozliwe. Smierc jednego czlowieka za COS nie idzie na marne a tym bardziej tak wielu. To zabrzmi strasznie, ale uwazam, ze z przelanej krwi rodzi sie cos dobrego, tak zawsze bylo. Inaczej nic nie mialoby sensu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze tekst rezolucji
    https://www.govtrack.us/congress/bills/113/sres513
    https://www.govtrack.us/congress/bills/113/sres513/text
    I dla ciebie ksiazkowcu piekna piosenka i piekne video, moze juz nasz
    http://www.youtube.com/watch?v=Bhw9q7Ejy80

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na filmie archiwalnym, którym posłużył się Zayazd przez moment widać prof. Kieżuna.

      Usuń
    2. ~ Dzięki za ważne linki. To niebywałe, że w Stanach udało się zapalić lampkę pamięci. To gest w morzu innych, ale ważny. Piosenki Makowieckiego znam, ale tej o powstaniu akurat nie słyszałam - piękna:) Też wypatrzyłam Kieżuna! Krąg szlachetnych nam się zawęża:)))

      Usuń
  13. Dopiero teraz zauwazylam. Naprawde w polskiej telewizji poswiecano az 5 min rocznicy? Wierzyc sie nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Właśnie odpisałam u góry manii-czytania o owych pięciu minutach w TVP. Rozsierdzona jestem z powodu wyjątkowego koncertu! I poszło w świat - "Tam w getcie głód..."

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeraza mnie ten juz podeszly wiek Powstancow. Jeszcze nie dawno mieli ok. 80lat +, a teraz nagle jakos czas uplynal znienacka, nawet nie zauwazylam kiedy. Straszne to przemijanie, odchodzenie, tego nie moge zniesc.
    Nawet w rezolucji pisza - Nazi occupation. I z duzej litery. Nazi Germany jeszcze ma sens, ale okupacja tajemniczych nazistow jest dziwna.
    Czytalam w recenzjach tej ksiazki - Cichy Bohater, ze ludzie odkryli, ze nie tylko zydzi cierpieli w czasie 2 Wojny, ze Polacy tez, ze nie tylko Holocaust byl na swiecie. Dobre i to, lepiej pozno niz wcale. I zastanawiam sie, dlaczego przez te wszystkie lata polska walka, polska gehenna byla tak zapomniana, zupelnie nie eksponowana. I Powstanie Warszawskie i Bitwa Warszawska, i polska walka na obcej ziemi. Kto zawinil? Pani Bohem Ziolkowska pisze po angielsku wiec w niej tez nadzieja.
    Jak gdzies tam napisalas - za rok kolejna rocznica. Mam nadzieje, ze przezyta z tymi samymi Powstancami, bez zmniejszonego skladu. I ze moze wiecej bedzie ludzi na swiecie wiedzacych cokolwiek o tym Powstaniu.
    A dzis rocznica smierci K.K. Baczynskiego. To chyba Iwaszkiewicz napisal o nim, i o polskim narodzie, ze - do wroga strzela brylantami. Dokladnie cytatu nie pamietam. Ale cytat prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Co do wieku to obawy słuszne. W samą rocznicę wybuchu powstania zmarł Jerzy Sienkiewicz ps. "Rudy". Miał 87 lat.
      Z nazewnictwem poprawnościowym walczę i pytam upartych - tych od nazistów - w jakim języku mówili. Mam nadzieję, że jeszcze w sierpniu zdążę napisać o niemieckich zbrodniach związanych z dziećmi. Trudny to będzie wpis, a i jego przygotowanie to lektura kilku książek. No i jak z okazji tak ważnych wpisów bywa, odzew czytelniczy będzie mizerny. Ale i tak muszę to z siebie wyrzucić, żeby dokumentować, podać tytuły, które jeszcze są "zakwaterowane" w antykwariatach, bo pewnie wkrótce zgodnie z proniemiecką polityką naszego rządu mogą być bardzo niewygodne.
      Za rok powtórzę wpis powstańczy i mam nadzieję, że dotrę do kolejnych dobrych źródeł. Z brylantami to Iwaszkiewicz.
      Dużo rocznicowego dumania...

      Usuń
  16. Wczoraj tez byla piekna rocznica - zdobycia przez Powstancow PASTY. A dzis tragiczny dzien - rzez mieszkancow Woli.
    Uwazam ksiazkowcu, ze ten temat powyzszy o Powstaniu Warszawskim powinnas jakos wyeksponowac, aby byl ogolnie dostepny, a nie chowal sie pod kolejnymi tematami. W koncu Powstanie Warszawskie trwalo 2 miesiace i dluzej (doliczajac obozy) i przez 2 miesiace mozna tu dzielic sie refleksami.
    Rozumiem, ze z ksiazek polecasz Magdulke i Byl Dom, bo ja chetnie cos przeczytam i na poczatek wolalabym najlepsze. Mam tez chec na najnowsza ksiazke B. wachowicz o bohaterkach Powstania Warszawskiego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Promowanie się to zawsze była moja słaba strona;)
      Co do polecanych książek to Kieżuna i Szatkowskiej zawierają obszerne rozdziały dotyczące powstania, a dla mnie cenne, bo oboje byli uczestnikami. Teraz wyszło sporo nowych pozycji, ale nie znam dokładnie, więc się nie opowiadam.
      Może zajrzysz na stronę księgarni Multibook? Często tam szukam informacji albo kupuję. Jest specjalna zakładka dotycząca powstania. Ja wybiorę sobie chyba w pierwszej kolejności Wieliczkę-Szarkową. http://www.multibook.pl/pl/c/70.-rocznica-Powstania-Warszawskiego/244
      Do poczytania:)

      Usuń
  17. Bogusiu, jak zwykle korzystam z Twoich notatek by uzupełnić sobie biblioteczkę :) dołączam sie do apelu kołysanki - wyróżnij ten wpis, dyskusja o PW sie nie skończyła! serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Mam wrażenie, że są takie tematy, o których się u nas nie dyskutuje - albo jesteśmy święcie przekonani do czegoś/kogoś, albo nie i tony książek nie zmienią naszego zdania. Może tak być np. z Wałęsą i tak jest chyba z powstaniem. Gdy czytałam niektóre wypowiedzi (nawet uczestników!), włosy jeżyły mi się na głowie. Im dalej od wydarzenia, tym opinie będą bardziej rozbiegane. Będę szukać dobrych książek i chętnie się podzielę, ale już wiem, że "Obłędu 44" Zychowicza nie kupię i oby inne podobne "obłędy" nie wpadły mi w oko. Reperuję budżet nadszarpnięty wakacyjnymi szaleństwami i zakładam skarbonkę podpisaną: Targi Książki w Krakowie. W takiej powodzi na pewno coś wypłynie. Pozdrawiam jeszcze urlopowo:)

      Usuń
  18. Jesli chodzi o PW - to dyskusje dopiero się zaczynają i mam nadzieje trwać będą. Bo jest o czym dyskutowac. "Obłędu" oczywiście nie kupie, nie kupie również doRzeczy - dopóki Zychowicz jest tam naczelnym (zal mi Gmyza, ale trudno).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Zaczytana jestem teraz we wszystkim, co dotyczy Piłsudskiego. Przeraża mnie fakt, że te same źródła podają jego zwolennicy jak i przeciwnicy! Szukanie złotego środka czy po prostu prawdy jest niemożliwością. Jeśli to przełożyć na inne wydarzenia z naszych dziejów... Waśnie Polaków pewne.

      Usuń
  19. Wklejam cudzy wpis, prawdziwy, i strasznie prawdziwy:

    komentarz na tej stronie
    http://coryllus.pl/?p=1569

    "tipsi mówi:
    1 sierpnia 2014 o 13:27

    To nie Powstanie wybuchło, to wybuchła rozpacz. Rozpacz ludzi, którzy najpierw odbudowywali tę wyśnioną, wymarzoną przez sto lat zaborów Najjaśniejszą, podnosili ją z gruzów Wielkiej Wojny, obronili własną krwią przed bolszewickimi zastępami szatana, potem przez dwie dekady usiłowali budować i zaciskali zęby, patrząc jak jest psuta przez żałosnych politykierów, aż legła pod ciosami sąsiadów i wśród bezczynności „przyjaciół”. Po upadku zaś przez cztery lata była eksterminowana, upadlana, torturowana, gwałcona i grabiona, upadając ale walcząc, mimo coraz mniejszych nadziei na przetrwanie.
    I kiedy dokonał się ostateczny akt zdrady Zachodu, kiedy trupa Polski pozostawiono sowietom, wtedy Polacy nie wytrzymali. Ci najlepsi, najszlachetniejsi, najodważniejsi i najbardziej ofiarni. Ich rozpacz wybuchła w sercu Polski i wtedy Polska umarła wraz z nimi.

    Nie znęcajmy się więc już nad ich udręczonymi duchami, my którzy nie jesteśmy godni ani ich pouczać ani oceniać. Oni postąpili szlachetnie, rycersko i godnie. To była nasza Biała Góra. Ci, którzy woleli przeżyć, szukają do dziś, jak brudne szczury w wychodku Europy, usprawiedliwienia i akceptacji, łasząc się po kainowemu do morderców swych lepszych braci. Żywią się zgniłymi resztkami dawnej świetności i pieprzą farmazony o rozsądku, przetrwaniu narodu i ratowaniu substancji. Hańba i sromota. Biały orzeł pełza dziś w gównach.

    Na co nam spalone biblioteki, na co zburzone zabytki, na co obalone nagrobki? Skoro my, którzy tak haniebnie pozostaliśmy żywi, nie potrafimy i nie chcemy nawet skorzystać z tych nędznych resztek, które ocalały? Naszym losem jest teraz potulność, podległość, pogarda i kopniaki. Na nic innego nie zasługujemy. Niewiele szlachetnego ducha kołacze się jeszcze w tym ogryzku potężnego narodu, którym byliśmy. Nawet współcześni Grecy więcej mają w sobie krwi Hellenów, niż my — Piastów. Jesteśmy jak te śmietnikowe kundle szczycące się zgniłą resztką obroży — symbolu lepszej przeszłości. Plwać na to wszystko, kurwa nasza mać!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Do Coryllusa zaglądam, ale komentarze czasem - jak widać - mi umykają. Ten boleśnie szczery, prawdziwy, zbuntowany... I o czym tu dyskutować? Tak było i jest! Oby tekst przeczytało jak najwięcej osób:)

      Usuń
    2. ladnie napisane, ale, to przecież tylko bardziej cywilizowana odmiana "obłędu" :(
      A przecież 1.wybuch PW byl jak najbardziej RACJONALNY - po raz- samoobrona (nie mam powodu nie wierzyć Kiezunowi!) po dwa - nie było powodu - z punktu widzenia powstańców uwazac je za przegrane. to co sie dzialo za kulisami (Teheran!) nie bylo znane nawet rzadowi w Londynie. 2. Zbrodnie wojenne Niemcow (si!) - ludobojstwa i dewastacji miasta wciaz czekaja na rozliczenie! tylko NIEMCY sa winni tych zbrodni; sowieci, a zwłaszcza ALIANCI są winni nie dotrzymania umów koalicyjnych (to dlatego zachód tak uparcie milczy o powstaniu!). Czas skończyć z pisaniem wzniosłych elegii, czas zacząć rozliczać!

      Usuń
    3. http://www.xlm.pl/warszawa-1944-alternatywna-historia-powstania-warszawskiego-ebook-mobi/

      Usuń
    4. ~ Rzeczywiście o zdradzie polskich interesów w Teheranie mogli Powstańcy nie wiedzieć, ale z komentarza "tipsi" przebija ból i troska o dziś. Gdy przyjrzeć się sytuacji naszego kraju, a właściwie temu, co zostało - czyli wydmuszce - nadzieja gaśnie. Fałszowanie historii niszczy dzień dzisiejszy i jutrzejszy. Może tak obrazowo trzeba mówić, żeby przezwyciężyć marazm? Trzeba oddać hołd Powstańcom bez żadnego ALE, jak również bez żadnego gdybania, jak w przypadku alternatywnej historii. Oj, przydałoby się autora takich bredni przeteleportować w owe dni sierpniowe! Wtedy Powstanie nie byłoby dla niego jedynie pożywką literacką. O winach Niemców piszę twardo i będę dokumentować, póki będzie mi dane tu się wypowiadać. Trzeba rozliczać, zanim nauczą nasze dzieci swojej wersji.

      Usuń
    5. O Teheranie nie tylko nie wiedzieli powstańcy, ale nie wiedział nawet rząd w Londynie. A Roosvelt z okazji kampanii wyborczej, walcząc o glosy Polonii zapewniał o graniach Polski z 1939. Glos "tipsi" - pelen troski z pewnoscia, ale to przykład tego, jak głęboko sie wżarła propaganda "obledu" . A PW to bylo racjonalne działanie. Obled to dopadł Rossvelta z Churchilem, gdy ustępowali kompletnie bezsilnemu, nieuzbrojonemu, mającemu przeciwko sobie cale rosyjskie społeczeństwo Stalinowi. Teheran, Jałta- to dopiero był obłęd. Tylko ze na koszt innych. Ale to nie powód by o tym milczeć! I nie powód by nie przypominać o tym światu i nie żądać od Niemcow odszkodowania za ludobójstwo i zbrodnie nie Warszawie.

      Usuń
    6. ~ Może czytałaś moje wołania np. o pamięć dotyczącą KL Warschau - Trzcińska, Zaorska. Teraz przymierzam się do pisania o Lebensborn, choć serce krwawi, gdy w grę wchodzą oczy dzieci... Zdecydowanie winniśmy walczyć o odszkodowania, bo Niemcy robią to za nas, jak np. nowy przewodniczący Związku Wypędzonych. Wobec takich tub medialnych mój głosik to wołanie na puszczy:(

      Usuń
    7. Odnoszę wrażenie, że myśmy już jako naród dzięki tym którzy rządzili krajem przez 50 lat komunistycznych a także po odzyskaniu niby wolności wszystko przegrali. Wyraźnie widać jak jesteśmy traktowani i izolowani. Nikt nas nie szanuje, bo się sami nie szanujemy. Za chwilę się okaże, że to my wywołaliśmy druga wojnę światową i wymordowaliśmy jako potworni antysemici Żydów. Bo to od nas żąda się odszkodowań a nie od Niemców. Propaganda światowa w tym kierunku zmierza. Oby się nie okazało, że faktycznie jesteśmy państwem sezonowym, jak nas okroją ze wszystkich stron zostawiając Państwo Warszawskie. Nikt za nami się nie ujmie. To jedno jest pewne.

      Usuń
    8. ~ Aniu, taki pesymizm wyziera z mediów, ale mamy jeszcze mnóstwo mądrych Polaków i wiernych patriotów. W moim sercu wciąż tli się iskierka nadziei, że damy radę - choć osamotnieni - bez "naszego" rządu. Mamy młode, prężne hufce, gdzie kipi chęć zmian. Wciąż wierzę:) Na pomoc z zewnątrz też nie liczę, bo zawiedli nie raz. Trzeba z pokorą brać lekcje historii.

      Usuń
  20. Dzis skonczylo sie Powstania Warszawskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Dziś skończyli prof.W.Kieżuna. Trudne to wszystko:(

      Usuń
  21. Najlepsze, ze zrobili to ci tzw. prawicowi dziennikarze. Ostrzezenie dla tych, ktorzy wciaz nie zaakceptowali nowych porzadkow w Polsce. A zbrodniarzy lustracja nie dosiegla, jeszcze sie ich chowa z honorami. Jak ktos napisal - Protestowano przeciw "paleniu czarownic" to teraz "czarownice" pala swoje ofiary.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane.