DOM Z PAPIERU



sobota, 12 października 2013

Środowisko go nie lubi, czytelnicy owszem

O kim mowa? Dziś w roli głównej Sławomir Koper. Tym razem nie musiałam jechać na spotkanie na targi do Krakowa, bo pisarz i historyk w jednej osobie zawitał na Podkarpacie. Z przyjemnością przycupnęłam w kąciku, popatrzyłam, posłuchałam...

Nigdy nie pracował w wyuczonym zawodzie, ale to zawód teraz na niego pracuje. Zwany historykiem dnia codziennego, przybliża przeszłość i nadaje jej człowieczy wymiar. Wszyscy wystraszeni szkolnym serwowaniem historii, znajdą w jego książkach to, za czym tęsknili: brak dat (!), mnóstwo anegdot ożywiających narrację, odrobinę pikanterii oraz multum wydarzeń i nazwisk, które - o dziwo! - łączą się w logiczną całość. A niewiele brakowało, żeby zniechęcić się do pisania, gdy pierwsze powieści po opiniach wydawców poszły do szuflady. Były wśród nich - ta o Mickiewiczu, Ukrainie, Chorwacji... W końcu zadziałała recepta na bestseller: dobry wstęp, hit w środku oraz świetne zakończenie z odrobiną niedosytu. Czytelnicy kupili.
Pytaniom nie było końca. Panie (tak! znowu same panie) pytały o poszukiwanie materiałów, czas pisania, konflikty z historykami. Tych ostatnich rażą chociażby skoki po epokach, na co pisarz odpowiada spokojnie, że ma ambicje popularyzatorskie, a nie naukowe. W końcu pytanie o najnowszy wytwór. Będzie nim Alkohol i muzy. Wódka w życiu polskich artystów - książka wydana tym razem nie przez Bellonę, a Czerwone i Czarne. Będzie się działo, bo już trwa spór chociażby z Kirą Gałczyńską, która neguje alkoholizm ojca i twierdzi, że miał jedynie słabą głowę. Albo z Joanną Siedlecką, która z kolei ma inne zdanie na temat Iredyńskiego. Sączą się, niczym krople przedniej nalewki, anegdoty o Gałczyńskim, któremu zdarzyło się dwa dni pić z kompanem w grobowcu; zamarzył też o kąpieli w wannie premiera, więc zapukał do drzwi Cyrankiewicza... Nie nadaje się pan Koper na hagiografa, oj nie.

A tak prezentuje się moja "Koperkowa" półka. Wygląda to tak, że całą gębą jestem fanem autora. No, nie całkiem. Lubię sięgnąć po te lektury w wolnych chwilach, ale też zaglądam do bibliografii i szukam dalej. Smutno mi, gdy w Dwudziestoleciu pełno Piłsudskiego, a Dmowski gdzieś na uboczu. Podobnie Lwów wspomniany jest jako miasto rodzinne Hemara i Lema, ale Herberta już nie. Takich ważkich wyborów dużo. Już miałam zamiar nie kupować kolejnej książki, ale przecież ... kto nie lubi czytać o słabościach innych?



42 komentarze:

  1. Bogusiu, po przeczytaniu kilku książek tegoż autora, niestety muszę przyznać, że podstawową bazą jego pisania są kompilacje. Często powtarza ten sam fragment w kilku książkach. Owszem nie są to prace naukowe, ale nie nazwałabym tego również popularnonaukowymi. A jeśli ktoś pisze w tempie błyskawicy i wydaje kilka książek w ciągu roku, to dla mnie jest to tylko jeden cel. Rozumiem, dlaczego nie jest lubiany przez historyków, bo sama jestem historykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ W trakcie spotkania autor nie ukrywał, że pisze szybko (ok. 2 miesięcy) i ma pomysłów na dwadzieścia następnych książek. Rzuca tło historyczne "z automatu" i wtapia fakty wyszukane i zgromadzone w błyskawicznym tempie dzięki postępowi techniki, np. digitalizacje. Nie podoba mi się strona, z której naświetla przeszłość, bo - jak zawsze zaznaczam - chadzam stroną prawą - ale wielu czytelników dzięki jego książkom "dotknęło" polskiej historii. Może dzięki anegdocie zapamiętają jakieś nazwiska, pokojarzą fakty i sięgną po kolejne książki? Kto jeszcze kilka lat temu interesował się Dwudziestoleciem? A teraz wysyp, moda. Z pewnością to nie zasługa historyków, którzy tworzą kolejne prace naukowe w uniwersyteckich enklawach.
      Wiesz, że u mnie amatorszczyzna historyczna, ale tą drogą też można pokłonić się naszej przeszłości.
      Chociaż wzdycham często - ach, jak mi brak warsztatu historyka;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. ~ Nadal obstaję przy tym, że wartość popularyzatorską te książki mają. Każda ma dołączoną bibliografię i podane źródła. Dla naukowca to mało, ale przy takiej jak obecnie zapaści historycznej dobrze, że ludzie czytają z zainteresowaniem nawet plotki-anegdotki. Zawsze coś zostanie w głowie i może nawet jeden czy drugi ludzik sięgnie po więcej. Jedni czytają o biednych arabskich żonach, drudzy biczują się procesami sądowymi Picoult, a ja w przerwie między zamarstynowskim więzieniem a Kołymą biorę do ręki międzywojenne sensacje. Nie napisałam gorąco, ale ciepło o autorze i przy tym zostanę.
      Powtarzalność fragmentów można łatwo wyjaśnić. Gdy zamierzony rozdział rozrasta się niebezpiecznie, wtedy rodzi się pomysł na kolejną książkę. Jeśli kopiuje ze swoich pozycji, to nieźle. Gorzej, gdy lektura pęka w szwach od cytatów, a swojego tekstu pisarz dał tyle, co kot napłakał. Znam takich. Też znani i lubiani.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. ~ Przeczytałam i głowa pęka. Wydaje mi się, że to sprawa wydawnictwa i pokrzywdzonych, którzy mogą wystąpić na drogę prawną. Jeśli jednak Siedlecka zarzuca kradzież podtytułu rozdziału, a są to słowa Witkacego, to już jest niepoważne!
      Współpracuję z wydawnictwem edukacyjnym, które bardzo pilnuje praw autorskich. Mogę cytować z podaniem źródła, a jeśli opisuję cokolwiek swoimi słowami, to powinnam podać źródło inspiracji. Koper chyba ten warunek spełnia, jeśli podaje bibliografię. Poszkodowani mają łatwą drogę do udowodnienia swoich "krzywd". Za to źle się poczułam jako odbiorca portali takich jak Pudelek czy Kozaczek, bo do takich zaliczył mnie pan Podraza - wystarczy być czytelnikiem książek z serii "Elity...".
      Ciekawe, że sprawa została nagłośniona w przypadku tego autora, ale np. Nurowska, której książka o Miłoszu jest jednym wielkim cytatem, nie siedzi w sądach, to mnie dziwi. I na blogach zachwyty.
      Jeszcze raz podkreślam, że nie jestem zakochana w panu Koperze, a zdałam jedynie relację ze spotkania autorskiego. Wiem też, że wiele osób nie sięgnie do źródeł historycznych, więc w tym zakresie jego zasługa jest spora, że komuś obiją się o uszy ważne w naszej historii nazwiska. Generalnie naród śpi, historią zainteresowany nie jest, więc lepsze kompilacje niż zero.

      Usuń
    6. ~ Jeszcze spodobała mi się ta odpowiedź:
      http://www.dekadaliteracka.pl/?id=4794

      Usuń
    7. "Przysłuchuję" się tej ciekawej dyskusji.
      Konkurencja nie śpi i robi dużo szumu.
      W dzisiejszych czasach każdy chwyt może być stosowany tym bardziej, że jedni są dobrze widziani a drudzy niestety nie.
      Zgadzam się z Tobą, że jeżeli nie zarzuca mu się nieprawdy to zwykły śmiertelnik lubiący historię, ale nie przepadający za opracowaniami stricte historycznymi z chęcią go czyta.

      Usuń
    8. ~ Tak sobie dumam, co my wiemy o miłości w czasie Powstania Warszawskiego? Przebiegam myślami lektury i stają mi przed oczami Zychowicz, Białoszewski, Łubieński, Rymkiewicz... i niewiele więcej. A Koper zebrał wywiady, przeanalizował dokumenty i mamy opowieść w ostatniej publikacji. Nigdy sama nie zgłębiłabym tematu, raczej poszłabym za martyrologią i stawianiem pomników. Może warto czasem popatrzeć inaczej. Wierzę, że mój historyczny ogląd na tym nie ucierpi.

      Usuń
    9. Ciekawa jestem czy moja biblioteka ma jego książki.
      jeżeli nie to muszę im go podsunąć.
      Z przyjemnością bym go poczytała.

      Usuń
    10. ~ Chyba najlepiej przekonać się samemu. To nie są książki dla historyków, ale dla takich jak ja miłośników historii, to tak.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. ~ Nie prześwietlałam wcześniej życiorysu autora. Zaznaczyłam, że to relacja ze spotkania autorskiego, a z panem nie we wszystkim się zgadzam. Na spotkania z autorami nadal zamierzam chodzić, bo to lubię. Jeśli przyjedzie Domino, też usiądę i posłucham.
      Czy naprawdę współpraca z UB i kompilacja tekstów to jest to samo? Mam wątpliwości. Dajcie mi człowieka, a znajdę mu winę! - nie krzyknę, bo sama wiele razy sięgam po cudze słowa.
      Jeśli sprawa obu panów (Podraza-Koper) rzeczywiście miała finał w sądzie, to sprawiedliwości stało się zadość.

      Usuń
  2. Ten zbiór zalicza Cię do fanek pisarza, bez dwóch zdań.
    A mi to nazwisko nic nie mówi, ale tytuły interesujące.
    Może kiedyś i ja po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ To historia dla zainteresowanych, ale mniej dociekliwych. Za to korzystam z dołączonych bibliografii i dopiero wtedy robi się ciekawie. Należałam do wystraszonych lekcjami historii, a i teraz szkoła produkuje następnych. Koleżanka pokazała mi kiedyś listę dat i nazwisk z podstawy programowej, które uczeń gimnazjum musi znać. Kiedyś był test humanistyczny, teraz historia jest wyodrębniona. I co ma robić biedny nauczyciel rozliczany z ilości punktów? Będzie wodził dzieci do muzeów, przygotowywał żywe obrazy czy inscenizacje? Jest tylko człowiekiem.
      Kopra czyta się dobrze. Spróbuj kiedyś dowolny tom, a będziesz mieć próbkę reprezentatywną dla całej twórczości.

      Usuń
    2. Ja też lubię czytać o historii lżej zaprezentowanej więc pomyślę o nim.
      Dobrej niedzieli Bogusiu.

      Usuń
    3. ~ Miłej lektury:) A niedziela cudowna, bo jutro wstawać nie trzeba o 4.30, a może i grzyby zobaczę:) Wzajemnie samych przyjemności:)

      Usuń
  3. Mam jego dwie książki, faktycznie dobry fachowiec w swej dziedzinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Kiedyś prof. Miodek roztrząsał podobny dylemat, czy pisać dla naukowców, czy zająć się popularyzowaniem tego, co się lubi. No i mamy to co mamy;)

      Usuń
  4. Za upowszechnianie historii dla pana Kopera wielki plus.
    Dwa miesiące na napisanie książki! Westchnęłam...
    Trudno mi oceniać jego pracę, bo sama też piszę i publikuję, tylko u mnie proces przygotowywania trwa bardzo długo. Zbiory w bibliotekach cyfrowych, choć już bardzo bogate, to jednak to jedynie skrawek. Wizyta w archiwum i odkrycie tego, czego nie ma w katalogu, spisie, co zawieruszyło się w innych aktach, zostało inaczej opisane to dla mnie ta największa nagroda w poszukiwaniach, ten dreszczyk emocji, że "coś " się odkryło.
    Pośpiech - z mojego punktu widzenia - nie rokuje zbyt dobrze. Na odkrycia i poznanie trzeba czasu.
    Trzeba pamiętać jednak o tym, że każdy piszący, badający przeszłość ma inne podejście, inne tempo pracy, swój rytm.
    Mogę powiedzieć tyle - podziwiam, choć nie zazdroszczę tego tempa. Ja należę do tych, co lubią się przy pisaniu delektować.
    Autorowi życzę jeszcze wielu książek, bo wiem, że ma spore grono czytelników, więc ma dla kogo pisać. A to najważniejsze!
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Wspominają autorzy w czasie spotkań o tempie pisania i poddają w wątpliwość możliwość wyklikania kilku tysięcy znaków dziennie. Pan Koper mówił o pomocy Juniora, ale to i tak - nawet przy znajomości tła - tempo niesamowite. Faktycznie książki powstają seryjnie.
      Uśmiecham się, bo recenzję tworzę natychmiast po przeczytaniu, żeby nie umknęło mi to, co najważniejsze. Jednak niektóre posty kosztują mnie dwa miesiące! Gdy wchodzę w bibliografię, biorę się za analizy porównawcze... Doceniam trud pisania:)
      Serdeczności wysyłam:)

      Usuń
  5. Nie mam zdania, bo nic pióra pana Kopra/Kopera (?) nie czytałam. W sumie to ja "małohistoryczna" w lekturze jestem. Wydaje mi się jednak, że drażnił by mnie brak przypisów i źródeł. Historia w anegdotach- owszem, "jestem na tak".
    Pozdrawiam ciepłojesiennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. ~ Powtarzam komentarz, bo - ups! - wkradł się błąd językowy;)
      ~ Też mam problem z odmianą;) Niby ma być "Kopera", ale rzadko tak ktoś pisze i chyba ładniej brzmi "Kopra". Sam autor w czasie spotkania nikogo nie poprawiał;)
      Lubię historię i chciałabym nią obdarzyć każdego, ale czasem spotykam tak trudno przyswajalne treści, że z ulgą sięgam po coś lżejszego. Czy lepiej pisać dla grona kolegów-naukowców czy dla szerszej rzeszy czytelników? A może jedno i drugie jest potrzebne?
      Złoty promyk jesieni dla ciebie:)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy post, czytałam dopiero jedną książkę - o Piastach, ale byłam bardzo przyjemnie zaskoczona. Z pewnością moja znajomość z jego książkami będzie trwała, zazdroszczę "Koperkowej" półki;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ ~ Dziś trudno zainteresować czytelnika polską historią, a Koper potrafi. Mam zbyt mało czasu, żeby zgłębić wszystkie dostępne źródła, bo życie pędzi, więc korzystam z jego "zebrania" w jednym miejscu.
      W kwietniu autor ma być w mojej miejscowości (bo teraz byłam wyjazdowo i w dużym towarzystwie), więc dopytam o to i o owo.
      Złotojesiennie się uśmiecham:)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po powrocie z urlopu rozglądam się; co tam w trawie piszczy;)
    Pan Koper na Podkarpaciu! Jak miło! Spotkałam autora na targach książki w Krakowie i poprosiłam o autograf. Lubię jego publikacje, nie jestem aż tak wybredna, gdy chodzi o literaturę historyczną: sięgam zarówno po stricte naukowe, jak i lżejsze w formie i treści. Każdy sposób dobry, aby zainteresować młodych Polaków historią.

    Zatęskniłam za książkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Po urlopie też miałam zaległości i wrażenie, że tyle ważnych rzeczy mi uciekło! A jesień czytaniu sprzyja, więc nadrobisz:)
      Zbyt poważne podejście do historii nie sprzyja wchłanianiu wiedzy. Odbrązowieni bohaterowie też dają się lubić, a anegdota kiedyś w odpowiedniej chwili przywoła również kontekst. Niech autorzy się między sobą targują, kto komu ile winien, a my czytajmy:)

      Usuń
    2. Dziś skończyłam czytać "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej" Kopra:) Wkrótce wspomnę o książce na blogu:)

      Usuń
    3. ~ Bardzom ciekawa:) Miło, że nie jestem jedyną czytelniczką kontrowersyjnego historyka.

      Usuń
  9. Przepraszam, ze znow nie na temat, ale przesylam, gdzie sie da
    http://ratujmywysciginasluzewcu.blogspot.com/
    Niewazne, ze zabytek, co sie nie udalo zniszczyc dwom totalitaryzmom, to moze sie udac rekinom biznesu pozalsieboze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Moja córcia - amazonka koresponduje z koleżanką z Służewca. Aż dopytam, co się dzieje.

      Usuń
    2. Dzieje sie od dluzszego czasu, to co ogolnie w Polsce sie dzieje. Chca zamienic piekny tor wyscigow konnych na lunaparki, kina, bloki, mole sklepowe (gl. miejsce spotkan wspolczesnych Polakow). Taka zielona polac ziemi blisko centrum W-wy kogos od dlugiego czasu drazni, oj drazni, z kazdej strony probuja cos uszczknac. I niewazne, ze zabytek, zabytki w Polsce sie niszczy i rozgrabia, ze pracownicy zostana bez pracy, mieszkancy bez parku, a konie pojda do rzezni. KTOS, czy JACYS wazni na tym zarobia. I pomyslec, ze w Powstaniu zolnierze z Baszty oddawali zycie broniac toru.

      Usuń
    3. ~ Czyli wszędzie to samo:(
      Po referendum przynajmniej mam nadzieję, że stolica się budzi.

      Usuń
  10. Żeby kompilować, trzeba mieć solidną bazę ku temu. Teraz zawistnicy plują sobie w brodę, że wcześniej nie wpadli na ten pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ W czasie spotkania wspominał początek serii z Dwudziestoleciem i chyba rzeczywiście był pierwszy, bo wysyp to mamy teraz. Kompilacja jest trudną sztuką, potwierdzam.

      Usuń
  11. Czytałam kilka książek i pozytywnie odbieram jego publikacje. Niektóre tytuły zainteresowały mnie na tyle, że chciałabym kupić kilka jego publikacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Historykom za mało, ale dla mnie w sam raz treści podanych przez autora. Poza tym zawsze ma bibliografię na końcu i szukam dalej. Z zasady też nie odpuszczam, gdy mam okazję spotkać się ze znanym pisarzem. Zatem to nie moje ostatnie spotkanie z panem Koprem:)

      Usuń
  12. A jak oceniasz książki Kopra dotyczące innych epok niż dwudziestolecie międzywojenne? Zastanawiam się nad "Tajemnicami świata antycznego".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Książka odległa w czasie od pozostałych, ale klimat ten sam. Pogoń za sensacją. Kiedyś wiodłam długą dyskusję z historykiem, z którym przyszło mi podróżować. Zeszliśmy na temat homoseksualizmu, a ten o bitnych oddziałach w starożytnej Grecji. Niewiele wiedziałam, więc wygrał dysputę, a tu u Kopra znalazłam wszystko. Dużo postaci i wydarzeń, o których nie miałam pojęcia, więc jak dla mnie to poziom książki akuratny. Rasowi historycy byliby pewnie zawiedzeni. Taki zresztą wywód w powyższej dyskusji. Wiem, że niektórzy z komentujących są z historią za pan brat, a ja zawsze jeno ciekawość świata i walczę amatorsko;)

      Usuń

Komentarze mile widziane.