DOM Z PAPIERU



niedziela, 10 lutego 2013

Polane sosem endeckim

Tytułowy zwrot znalazłam u Morstinowej i dotyczył "Krzyżaków", ale dziś piszę o Dmowskim, a tenże z Sienkiewiczem w przyjaźni żył. Zatem pożyczam, bo teraz endecja w roli głównej.
Roman Dmowski w medialnej walce od lat skutecznie przegrywa w starciu z Piłsudskim. Skoro tak jest, to znaczy, że powinno być akurat odwrotnie.
O miejsce dla Dmowskiego w historii walczył nieustająco Władysław Konopczyński - polecam tego historyka! Był profesorem UJ, autorem m.in. "Dziejów Polski nowożytnej"; był też więźniem obozu w Sachsenhausen. Za niezłomną postawę antykomunistyczną został zdjęty z katedry w 1948 roku. Warto pamiętać o jego sprzeciwie wobec sanacyjnej dyktatury.

Czego dowiaduję się z jego "Życiorysu Romana Dmowskiego"?
Dmowski to wielka postać w historii Polski. Stworzył obóz polityczny Narodowej Demokracji. To wytrawny dyplomata, znawca problematyki międzynarodowej, ideolog. Do swej działalności był wspaniale przygotowany - inteligentny, gruntownie wykształcony. Do historii weszło jego pięciogodzinne przemówienie w czasie, gdy ważyły się nasze losy w Paryżu, a polityk - nie dowierzając tłumaczom - sam przemawiał w kilku językach, wzbudzając ogólny podziw. Jednak już niewielu pamięta, że złożenie podpisu pod traktatem wersalskim to był finał wieloletniej pracy na arenie międzynarodowej, a nie wycieczka do Paryża z piórem w kieszeni. Jego wcześniejsze wykłady, składane memoriały, rozmowy dyplomatyczne otworzyły Europie oczy na sprawę Polski. Nie tylko w potęgę słowa wierzył. Z jego inicjatywy została zorganizowana stutysięczna Błękitna Armia gen.Hallera, która broniła naszych granic (rozwiązana w końcu przez Piłsudskiego, którego legiony w porywach nie przekroczyły liczebności 20 tys.).

Ogromne dziedzictwo, które nam zostawił, to ideologia narodowa. To ona zaprowadziła nas do Wersalu. Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie... (Myśli nowoczesnego Polaka, 1903) - mawiał i tak czynił. Walczył o odrodzenie narodowe, o naukę prawdziwej historii wśród biednych warstw (wóz Drzymały, Września, "Rota", malarstwo Matejki), budził patriotyzm i z tą ideą docierał do szerokich kręgów społecznych żyjących pod trzema zaborami. Konkurencja obdarzyła je epitetem "wszechpolaków" i tak zostało.  Swój program polityczny oparł o Rosję (nie prorosyjski, jak często dziś się wmawia!), a był to jednoznaczny wybór antyniemiecki. Wierzył bowiem, że w razie konfliktu zaborców Niemcy oddaliby ziemie zaboru rosyjskiego, ale nie Wielkopolskę, Śląsk czy Pomorze. Taka kadłubowa Polska przypominałaby łudząco Księstwo Warszawskie, a pozbawiona dostępu do morza uzależniałaby się od sąsiada. Też jeszcze kilka lat temu nie rozumiałam sytuacji, gdy legiony wkroczyły na Kielecczyznę, oficer zapukał do wrót Oblęgorka, a gospodarz nie otworzył  i pouczył, że "po złej stronie chłopcy stoicie"; i dlaczego legioniści śpiewali, że walczyli osamotnieni.

Najcięższy zarzut dziś wytaczany Dmowskiemu to antysemityzm. Prof. Nicieja potwierdza, że tenże Żydów demonizował, jednocześnie wyjaśnia, że takie poglądy jak Dmowskiego w tym czasie w Europie nie były czymś wyjątkowym. Miały kontekst społeczny i ekonomiczny. Proponowane przez Dmowskiego unowocześnienie narodu bazowało na rozbudowie klasy średniej, a ta była zajęta przez społeczność żydowską. Oto źródło konfliktu. Oczywiście po późniejszych doświadczeniach Holocaustu wypowiedzi narodowców miały inny wymiar, warto więc popatrzeć z perspektywy dwudziestolecia, a nie dzisiejszej.
Przegrał Dmowski walkę o pamięć. Odsunął się od życia politycznego, nie przyjmował odznaczeń. Po powrocie z Paryża Piłsudski przyjął go chłodno, nie zaproponował mu żadnego stanowiska. Walka między piłsudczykami a narodowcami zaostrzyła się. Gdy sanacja budowała legendę Piłsudskiego, konsekwentnie przemilczała zasługi Dmowskiego. Dziś twórca polskiej  niepodległości doczekał się ledwie jednego pomnika w Warszawie. Pochowany został na peryferiach Pragi, na cmentarzu najuboższych na Bródnie, gdzie spoczywali jego rodzice. Obóz rządzący nie wziął udziału w pogrzebie. Za to szedł  w kondukcie wielotysięczny tłum  Polaków (źródła przeciwników mówią o stutysięcznym tłumie, a inne o dwustu tysiącach uczestników).

Jeszcze to "Dziedzictwo" zostawił po sobie. Powieść polityczną wydaną pod pseudonimem Wybranowski (zaczerpnięty od nazwy folwarku). Całkiem przypadkowe odkrycie, bo gdzież mi przyszło do głowy, że polityk zajmuje się powieścią! A powstała ona w 1931 roku. Autor zawarł idee i poglądy, tworząc w atrakcyjnej formie wykład. Oto na pogrzeb stryja przybywa z Paryża tajemniczy Zbigniew Twardowski. Od 13. roku życia przebywał poza krajem. Zdobył świetne wykształcenie, odebrał staranne wychowanie. Prowadzi badania naukowe, a odpoczywa podczas górskich wspinaczek. Prawdziwy kosmopolita. Staje teraz nad trumną stryja, dziwiąc się ubogiemu pochówkowi. Wkrótce okazuje się, że odziedziczył nie tylko spory majątek, ale i tajemnicę. Odkrywa ją stopniowo, podobnie jak etapami następuje przemiana w jego formacji duchowej. Zmienia go zetknięcie z Polską, gdy podczas spacerów z dubeltówką po polach odkrywa, że na obczyźnie był jeno rośliną, którą z korzeniami wyrwano z ziemi. Teraz siła potrzebna mu będzie, by zmierzyć się z tymi, którzy zniszczyli stryja. Nie obędzie się też bez romansu z piękną Wandą.
Właśnie ta książka stała się podstawą  przyszycia Dmowskiemu łatki (łaty) antysemity, bo to Żydzi okazali się wrogami, z którymi Twardowski musi walczyć. Jeśli weźmie się pod uwagę wcześniej przytoczoną wypowiedź prof. Niciei, to pozostanie pasjonująca  lektura.

Ba, dowiedziałam się, że to nie jedyna powieść autora "Dziedzictwa", bo przed nią była jeszcze "W połowie drogi", dotycząca sytuacji w kraju po zamachu majowym. Już w drodze do mnie!
A skoro o zamachu, to w filmiku na You Tube usłyszałam ciekawą interpretację, że to Jaruzelski przywrócił pamięć o Piłsudskim, żeby niejako usprawiedliwić zamach stanu - patrzcie, on tak jak ja...! (prof.Mieczysław Ryba - polecam film "Roman Dmowski - Ojciec Niepodległej Polski").

30 komentarzy:

  1. Kolejny dowód w sprawie, że to zwycięzcy piszą historię, a raczej podają własne opinie do wybranych faktów, inne przemilczając.
    Siłaczko, wykonałaś kolejne zadanie popularyzatorskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Mam nadzieję, że mądrzy ludzie przeczytają. I doczytają;)
      Pozdrawiam rozanielona wolnym czasem:)

      Usuń
    2. To chyba ferie się zapowiadają i czas tylko dla siebie...?

      Usuń
    3. ~ Uff, nareszcie i Podkarpacie się doczekało! Wprawdzie wolontariackie dyżury mamy, ale nic to. Już rozglądam się po półkach:)

      Usuń
  2. Czerpię z Twoich wpisów garściami, gdyż moja wiedza historyczna jest żadna / wstyd się przyznać, ale nigdy w szkole nie pociągała mnie historia współczesna, stąd moje braki w wiedzy /. Dmowski to wielka postać, a dzisiaj dla niektórych właśnie głównie antysemita. To świadczy o tym, jak skuteczni są Żydzi w obronie własnego bytu w sytuacji, gdy chyba nigdzie nie są lubiani, gdyby było inaczej nie było by problemu antysemityzmu.Ja ich znam tylko i wyłącznie z opowiadań mojego wujka, gdyż przecież i w moich stronach było ich mnóstwo i pamiętam też, jak moja mama mówiła/ a urodziła się i mieszkała do wojny w Tarnowie/, iż Żydzi wręcz śmiali się z Tarnowian mówiąc " wasze są ulice, a nasze kamienice".
    Mam odczucie, że sprawiedliwości nawet w historii, którą się steruje i przeinacza trudno się doczekać. Jedynie spisywane wspomnienia dają prawdziwy obraz tego co było.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Dlatego szukam autorów, którzy znali rzeczywistość z autopsji, a nie dzisiejszych, promujących się pod medialną publiczkę, pod dyktat kulturowego guru (GW).
      Nie przejmuj się nieznajomością historii. Przypominam sobie mój egzamin na pedagogikę - z historii właśnie. Chyba egzaminator dopatrzył się jakiejś iskry bożej, bo rozpoczął pogawędkę, a ja kompromitowałam się nieznajomością losu Kościuszki po klęsce pod Maciejowicami albo próbowałam opowiadać o kulisach Locarno, że wtedy na konferencji dużo do powiedzenia miała jakaś tam polska partia komunistyczna. Do dziś pamiętam jego uśmieszek! Zawsze można się uczyć, co niniejszym czynię:)

      Usuń
  3. Wróciłaś!:) Credo Dmowskiego to sobie rządzący powinni wbijać do głów codziennie... Pięknie przedstawiłaś sylwetkę zapomnianego Dmowskiego. Mało książek o nim powstaje. Jest prawdziwy niedosyt pod tym względem. Może się to zmieni(a?), bo zasługuje na taką samą uwagę jak Piłsudski.
    Miłego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Jestem:)
      Dmowski zasługuje na większą uwagę niż Piłsudski! Nie sądzę, żeby cokolwiek się zmieniło w najbliższej przyszłości, bo istnieje ciągłość władzy. Zresztą nie zauważyłam, żeby "nasz drogi wódz" wysiadł z czerwonego tramwaju. Wiem, że podpadam tu całej rzeszy jego zwolenników, ale sanacja skutecznie - często siłą - wybijała przeciwnikom z głowy inną wersję historii. Dziś ludzie przyjmują tylko legendę, nie dociekając przeszłości. Pewnie jeszcze do tematu wrócę, choćby o zamachu majowym wspominając.
      A wypoczynek bardzo, bardzo wskazany:)

      Usuń
  4. Chyba jednak walki o pamięć Dmowski nie przegrał skoro piszesz, że miał wielotysięczny kondukt żałobny i zamieszczasz skany książek mu poświęconych :-). A że Piłsudski jest bardziej popularny trudno się dziwić choćby z powodu "cudu nad Wisłą" i funkcji jakie sprawował w państwie. Konopczyńskiego próbowałem - "Konfederację barską" - ale "kolubryna" dla osób, które na serio-serio interesują się historią, której styl raczej nie zachęca do poznania innych jego książek :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Tylko że kondukt przemaszerował w 39 roku, a po wojnie wdrażano inną "prawdę" historyczną. Dziś o nim pamiętają pewnie tylko Wszechpolacy, a ten jedyny warszawski pomnik niejednemu przeszkadza. Bitwę Warszawską wygraliśmy dzięki wyszkolonym, zaangażowanym dowódcom, takim jak Rozwadowski, Zagórski, Sikorski i dzięki ogromnej mobilizacji narodu. Nawet ten moment i dowództwo Piłsudskiego są wątpliwe, bo zrzekł się i złożył stosowny dokument na ręce Witosa. Ten zaniemówił i schował do biurka, a po wygranej bitwie "wódz" wrócił i jakby nigdy nic zażądał zwrotu papieru. Witos ciężko odpokutował fakt, że o tym wiedział.
      Konopczyńskiego czytałam wspomniane "Dzieje Polski nowożytnej", a mam ochotę na "Historię polityczną Polski 1914-1939". Ale pewnie gdzieś w okolicach wakacji, bo to nie lektura na wieczór. To jednak całą gębą historyk, nie publicysta, potwierdzam.

      Usuń
    2. Po wojnie, "za komuny" zacierano także pamięć o Piłsudskim, mam wrażenie, że nawet bardziej niż o Dmowskim, właśnie za wojnę 1920 r. a Dmowski był politykiem jakby nie patrzeć gabinetowym co nigdy nie jest tak efektowne. W przeciwieństwie do Piłsudskiego nie miał też realnego wpływu na politykę Polski w okresie międzywojennym, w tym sensie, że nigdy nie miał takiej pozycji jak Piłsudski więc w bezpośrednim porównaniu stoi na z góry straconej pozycji.

      Usuń
    3. ~ Wyjątkowo się z tobą w stu procentach zgodzę, że Dmowski ciągotek wodzowskich nie miał. Może mój hołd składany temu politykowi wynika też z niechęci do Piłsudskiego, który - moim zdaniem - był nieukiem żądnym władzy, czyli stał na przeciwległym biegunie. Jednak czy nie odegrał poważnej roli w międzywojniu? Stanowiska oficjalnie w rządzie nie zajął (krótko tylko), ale Obóz Wielkiej Polski "drogiego wodza" wystraszył; a też Stronnictwo Narodowe był ważne, liczące się, i najważniejsze - cenione przez naród. Po wojnie jeden był niewygodny za wojnę z bolszewikami, a drugi za antysemityzm. To jedyny czas, gdy byli sobie równi.

      Usuń
    4. Ale tego, że odegrał ważną rolę nikt nie kwestionuje. Rzeczywiście stał na przeciwległym biegunie tyle, że waga nie ta :-). Endecja(niezależnie od szyldu partyjnego) jednak nigdy nie sprawowała samodzielnej władzy (ani przed ani po wojnie) mimo, że w dwudziestoleciu była najbardziej liczebną partią, a sam Dmowski w realnej polityce wielkiej roli nie odegrał (poza uczestnictwem w traktacie wersalskim ale i tam dominował chyba Paderewski) więc ta równość jest dosyć dyskusyjna.

      Usuń
    5. ~ Fenomen Piłsudskiego zadziwia mnie od lat. Ledwie po polsku mówił, wykształcenia nie miał, kościół obchodził z daleka, nieokrzesany, porywczy...O życiu prywatnym nie wspomnę ani o tym, że pasjans decydował często o dalszych rozkazach. Miał poparcie Niemców i swoich oficerów, stąd władza. Lekceważył wyszkoloną kadrę wojskową, a mianowani przez niego oficerowie zarabiali wielekroć więcej niż zagraniczni równi im rangą. Nic dziwnego, że stali za nim murem, wymuszając posłuszeństwo (wojsko, dziennikarze, politycy). Takich rzeczy jak Berezy albo majowego zamachu wybaczyć mu nie można. Myślę, że to długa historia zasługująca na odrębny wpis.
      Z drugiej strony jestem przekonana, że nikt nie rozstrzygnie sporów, bo albo się ceni jednego, albo drugiego. Dla mnie wzorem polityka jest Dmowski. Może ich nieszczęściem był równoległy byt.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Aluś:)
      Ja myślę, że wiele krajów strzeże swojej tożsamości narodowej, tylko nam się usiłuje wmówić, że jest inaczej. Europejskie podróże to dobitnie potwierdzają. W każdym razie na moim małym poletku robię co mogę:)
      Dmowski ma kilka biografii, ale boję się polecać, bo nie znam autorów. Skoro był narodowcem, to trzymam się tych stron w sieci. Z pewnością napiszę jeszcze o przewrocie majowym. A może lepiej od razu nazwać rzecz po imieniu, czyli o wojnie polsko-polskiej?

      Usuń
  6. A ja tylko cichutko się dopiszę, że jestem, zaglądam, czytam wnikliwie, tylko rzadko bardzo się odzywam, bo trudno mi coś dodać. Ale i tak dziękuję bardzo! :) Życzę udanych czytelniczo ferii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Witaj, rzeczywiście myślałam, że omijasz mój dom. Wcale bym się nie zdziwiła ani nie miałabym żalu, bo jakoś tak sam profil się zmienił, a liczba obserwatorów ma tendencję malejącą. Stawiam jednak na wnikliwych czytelników i dopóty będę pisać, dopóki licznik będzie się kręcił. Albo dopóki mnie nie zawieszą "z przyczyn technicznych";)
      Pozdrawiam serdecznie:-D

      Usuń
    2. Myślisz, że tak mogłoby się stać.Przecież jest ponoc "wolność słowa".)

      Usuń
    3. No coś Ty!!! Przecież wiesz, że ten profil i mnie jest bliski :)

      Dopadł mnie po prostu ostatnio ogólnie jakiś taki 'niedoczas' straszny, i na moim blogu przerwy długie były, bo jakoś wena nie nadchodziła czasem, a stwierdziłam, że walczyć z nią nie będę. I na komentarze u innych czasu brakło, i nie dawałam ich tyle i tam, gdzie bym chciała. Ale teraz powoli, powolutku, wychodzę 'z dołka', ogarniam się 'organizacyjnie' wokół siebie i mam nadzieję na więcej czasu spędzanego na zaprzyjaźnionych blogach też :)

      Usuń
    4. ~ Aniu, na FB profile znikają. Mam nadzieję, że moje opinie nie wychodzą poza obowiązujące standardy. Na wszelki wypadek podpieram się autorytetami. Cóż to byłoby za życie bez odrobiny adrenaliny!

      ~ Manio..., miło mi:)
      Niedoczas to dla mnie stan permanentny. Sama mam wyrzuty sumienia, że mało komentuję. No ale nauczycielom dobrze i ferie/wakacje mają. Cieszę się, póki jeszcze są i zacznę "bywać":)

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Napisałam, ale potem uznałam, że może niemiły ten komentarz i został wykasowany:).
    W każdym razie- tak jak Mania poprzestanę na zaznaczeniu swojej obecności.
    P.S. A odwiedziłaś kiedyś grób Dmowskiego? Bródno to już nie jest koneic świata , jak przed wojną:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Izuś, jednomyślność przerabialiśmy w PRLu. Możesz nie cenić Dmowskiego, to twoje święte prawo. Treść komentarza wyczytałam na poczcie i przygotowałam się do odpowiedzi;) Bródno i pomnik obejrzałam w sieci i całkiem, całkiem. W końcu ojciec był brukarzem, to materiału nie brakowało. Ponad 70 lat temu jeszcze developerów nie było, a i metr warszawskiej ziemi nie miał ceny z kosmosu. Dalej upieram się przy przegranej Dmowskiego, chociażby w sprawie pogrzebu - Piłsudski spór z kardynałem Sapiehą o Wawel wygrał, a Dmowski o katedrę poznańską już nie. Zatem Bródno brzmi jednak byle jak. Spory medialne też na korzyść samozwańczego marszałka. Wystarczy, że przy kimś starszym powiesz złe słowo o Piłsudskim, to krzyczą, że za komuny nie wolno było o nim mówić, to znaczy, że jest "swój". Dla mnie to za mało. Za komuny się o nim nie mówiło wyłącznie ze względu na wojnę polsko-bolszewicką, bo żyliśmy w niezmąconej przyjaźni polsko-radzieckiej; a spytaj taką babcię czy dziadka o kawałek polityki, to przerażenie w oczach. Nie odróżniają sanacji od endecji. W kontekście dyskusji prowadzonej chociażby u Marlowa, to myślę sobie, po której stronie mnie widzą? Bo Salon mnie mierzi, ale antysalonowy Łysiak w łyżce wody by mnie utopił za walkę z piłsudczykowską legendą... Nie zapieram się, że te moje poglądy to po grób. Cały czas szukam, czytam. Jeśli znajdzie się taki, co mnie jako ślepca wyprowadzi, jestem otwarta na nauki.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Otóż ludzie na to Bródno pielgrzymują. Wiem, bo kiedyś mieszkałam w okolicy. Nie wiem natomiast czy ktoś faktycznie pielgrzymuje na Wawel do Piłsudskiego.
      To nie to, że ja nie cenię Dmowskiego, tylko spór oparty na antytezie Dmowski - Piłsudski ponad 70 lat po śmierci obydwu jednak mnie dziwi.

      Usuń
    4. ~ Izuś, jeśli są pielgrzymki do grobu Dmowskiego, to miód na moje serce. Wielką radość tą informacją mi sprawiłaś. Spór o zasługi i o to, kto jest rzeczywistym architektem polskiej niepodległości trwa i to nie ja go wymyśliłam, tylko próbuję opowiedzieć się wyraźnie, po której stronie stoję. Zatem głośno i wyraźnie - jestem z narodowcami. A zdjęcie z Piłsudskim na Wawelu to nawet ja mam w zbiorach:) Wiesz, że po jego śmierci każda klasa miała obowiązek odbyć pielgrzymkę do trumny wodza? Myślę, że do tematu wrócę, bo zawsze mnie korci w okolicach "Cudu nad Wisłą" napisać, kto ten cud spowodował albo 11 listopada wspomnieć o internowaniu w Magdeburgu. W tych dniach spór historyków osiąga swoje apogeum.

      Usuń
    5. ~ Aluś, ciekawy temat do ulicznej ankiety z tą endecją/sanacją, nie? Już widzę te oczy do kamery. Stawiam, że na stu przechodniów jeden by cokolwiek wiedział. E, chyba jednak zawyżam.
      Dmowski przegrany jest na każdym froncie. Kiedyś przynajmniej kochał go naród, który dziś traci pamięć. Zresztą o to nie walczył. Ostatnie lata - wycofał się, mieszkał w dworku, leczył, czytał, pisał, przyjmował... Poświęcił życie osobiste i gorzki rachunek dostał. Czytaj, to piękna postać:)

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    7. ~ Uczyłyśmy się z tego samego podręcznika;)
      Też dwudziestolecia nie lubiłam, bo nikt mi nie wytłumaczył niczego, tylko mętlik z partiami straszył przed klasówką. Współcześni maturzyści to może do pierwszej wojny zdążą dojść po takiej reformie programowej:(

      Usuń

Komentarze mile widziane.