DOM Z PAPIERU



niedziela, 3 marca 2013

Ekspert z bezpieki uczy nas historii

Prawie 70 lat po wojnie, a dopiero teraz powstał pierwszy film o deportacji Polaków na Syberię. Z jednej strony wyczekiwany, bo żyjący jeszcze Sybiracy chcieliby, by pamiętać o ich cierpieniach, z drugiej strony wiedza o twórcach tego filmu nakazuje bojkot obrazu. Powstał on na podstawie powieści człowieka z "bogatą" przeszłością. Ktoś może powiedzieć, że nie liczy się twórca, tylko jego dzieło. Akurat w przypadku autora "Syberiady polskiej" jest inaczej, bo stworzona przez niego literatura bardzo mocno spleciona jest z życiem. I o tym dzisiaj, bo nie jestem prokuratorem, tylko czytelnikiem.

Zbigniew Domino stał się bohaterem wielu artykułów. Obok zdjęcie z lokalnych "Super Nowości" (22-24 lutego 2013), które odsłaniają nieco kulisy biografii. Znamy etap syberyjski, ale co było potem? Ojciec przeszedł z "kościuszkowcami" szlak bojowy, potem gospodarzył na ziemiach zachodnich. Zbigniew w 1948 roku wstąpił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który za cel miał siłowe zaprowadzanie komunizmu w Polsce. Gdy więzienia pękały w szwach, bo wyłapywano kolejnych bandytów i zaplute karły, trzeba było na gwałt szkolić nowych prokuratorów, żeby podołali lawinie sfingowanych procesów. I tak po kilku miesiącach nasz Domino został oficerem śledczym, później prokuratorem zdobywającym uznanie przełożonych: "Politycznie uświadomiony bardzo dobrze - szczery zwolennik Polski Ludowej, Związku Radzieckiego i państw demokracji ludowej. Do reakcji odnosi się z nienawiścią." Jak wielka była ta nienawiść, mówią kolejne fakty z życia, np. ferowanie wyroków śmierci dla oskarżonych czy udział w egzekucji oficerów lotnictwa w więzieniu przy Rakowieckiej. Chętnie bym przeczytała wspomnienia z tego okresu - jak się czuł, o czym myślał, gdy padły strzały mordujące lotników z Dywizjonu 304... A co było potem? - po wiernej służbie w Ludowym Wojsku Polskim? Zaczął się dyplomatyczny rozdział w życiu, czyli praca w ambasadzie moskiewskiej, w KC PZPR, podróże (od 1978 roku miał paszport do wszystkich krajów świata). Tak przy okazji - mój tata nie mógł nigdy z kraju wyjechać, bo paszportu mu konsekwentnie odmawiano jako karanemu.

Czas na twórczość sączącą sowiecką propagandę.
Pszenicznowłosa - zbiór opowiadań Dominy, z których uczymy się historii, czyli jak zwalczano lewicowy ruch oporu, utrwalano władzę ludową, walczono z reakcyjnym podziemiem. Czytałam wczoraj caluśki dzień z wypiekami! Bo literacko to bardzo dobre teksty! A ostatni - cóż za nowatorska forma! Jako polonistka jestem zachwycona. Jako człowiek, a ściślej "córka bandyty" - już nie. Bo bandytami są tu Łupaszko i inni. Ale po kolei.
Początek niczym u Reymonta, po bożemu: W imię Ojca, i Syna... Czytamy o Jasiu Szufliku, co to partyzantkę w komorze zakładał. We czterech na krzyż przysięgali, a zaczęli od zmajstrowania radia i rozrzucania ulotek. Judaszem stał się prawdopodobnie ojciec głównego bohatera. Zgodnie z powojenną formułą głównymi wrogami są nie naziści, ale z krwi i kości Niemcy. Padają tu słowa, po których cały nakład powinien być wykupiony przez znane siły sprzymierzonych: ach, wy świńskie ryje, inaczej wyglądaliście, kiedyście we wrześniu do naszej wsi, do Polski wkraczali. Dobrze zapamiętałem te wasze butne miny, te wypasione mordy, te czołgi, które trudno było policzyć. O inwazji 17 września słowa nie ma. Ale o braciach z okopów owszem, i to bardzo dużo, gdy zapachniała wiosna na berlińskim gruzowisku. Czołg staje, Rosjanie zeskakują, biegną im na spotkanie nasi żołnierze, ściskają się wszyscy, całują, czapki lecą do góry, harmoszka rżnie jak opętana, żołnierze prują z automatów.[...] Pożyjemy jeszcze na tym świecie, bracie Polaku, pożyjemy!

"Noc na kwaterze" - opowiada o szlachetnym Florku, który głodny i zmarznięty idzie tropem bandy "Krętego". Trudno go dopaść. Regularnemu oddziałowi KBW krwawy watażka boi się stawić czoło i umyka niczym przepłoszony biriuk. [...] Od czasu do czasu krwawym wypadem "Kręty" daje o sobie znać. Tu posterunek MO podpali, tam sklep wiejski ograbi, gdzie indziej kogoś zamorduje. Żołnierze mają rozkaz dopaść bandytów za wszelką cenę.

O bandytach jest też tytułowa "Pszenicznowłosa". Bohater wyczerpany pracą w terenie (alter ego autora? - mówi o tęsknocie za rodzinnym rzeszowskim krajobrazem; charakter pracy): Ciągła włóczęga po terenie, wielogodzinne przesłuchania w zatęchłych, ciemnych i zadymionych pokojach urzędu bezpieczeństwa, szarpiące nerwy utarczki z ludźmi, którym zarzucano przestępstwa różnych odcieni i maści [...] wyczerpywały nawet mój młody, zdrowy organizm. Idzie w wolnej chwili nad rzekę, bo woda dawała mu zawsze ogromne poczucie swobody, odprężenia, odkąd nad kielnarowskim Strugiem nauczył się pływać. Tam zobaczył dziewczynę. Połączyły ich chwile, zapamiętane szybkie pocałunki... Po roku wraca do miasteczka, by wystąpić jako oskarżyciel przed sądem wojskowym. Oskarżony ten nosił dziwny pseudonim "Tran" i po rozbiciu bandy osławionego Łupaszki grasował na własną rękę.  "Tran" wraz z kompanami miał na swoim koncie kilka krwawych morderstw, szereg rabunków i podpaleń. Tak był znienawidzony przez miejscową ludność, że milicjanci z konwoju musieli go bronić przed wzburzonym tłumem.[...] Z całym spokojem sumienia zażądałem dla "Trana" kary śmierci i taki też wyrok zapadł.  Co wspólnego miała Pszenicznowłosa z "Tranem", warto doczytać.

Będzie też spowiedź "nawróconego" akowca, który dzięki politrukowi zrozumiał, kto jest prawdziwym wrogiem: ...gdy rozpolitykowani pankowie  nawołują byłych żołnierzy AK do dezercji, do dotrzymania danej przysięgi - niszczą nasz naród. I poszedł nasz bohater w okopy, gdzie prowadził porucznik Chomienko.

Ogólna myśl po lekturze opowiadań? Nieodparcie nasuwa się skojarzenie z filmem Wajdy - "Popiół i diament". Sfrustrowani akowcy są nieświadomi politycznej manipulacji, a szlachetny, starszy pan - pepeerowiec walczy o dobry los chłopów i robotników, bo dość już ma polskiego narodowego szaleństwa. "Pszenicznowłosa" wpisuje się w ten nurt.

Gdybym dziś była prokuratorem..., ale nie jestem. Ja tylko czytam.

Cytaty pochodzą z książki: Pszenicznowłosa, Zbigniew Domino, Książka i Wiedza, Warszawa 1976

Linki do artykułów związanych z tematem:

http://goo.gl/k6x72


http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-tomasza-szymborskiego/47346-stalinowski-prokurator-chwalonym-literatem-wzorcem-i-idolem-polskiego-rezysera




41 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Wywołałaś wilka z lasu! Oto co W.Jaruzelski powiedział w trakcie wywiadu z T.Torańską: "Nie lubię tych wspomnień. Dzisiaj niektórzy wyciągają swoje cierpienia i epatują nimi swoje otoczenie. Ja tą drogą nie pójdę. Wszedłem na drogę inną: sojuszu i przyjaźni. Związek Radziecki był naszym sojusznikiem. Przy wszystkich ciężarach i bólach ograniczonej suwerenności. Mam satysfakcję, że potrafiłem w pewnym momencie wznieść się ponad historyczne urazy i osobiste krzywdy. Nie mogę oczywiście usunąć z mojego życiorysu tych ciężkich chwil i nie mogę ukrywać, że mój ojciec wkrótce po wyjściu z łagrów umarł." Przyznasz, że filozofie obu bohaterów niewiele się różnią.
      Ciągle zadaję sobie pytanie, dlaczego nie nakręcono filmu według książek Obertyńskiej, Grudzińskiego, Czapskiego, Naglerowej... Pierwsze w sieci opinie po premierze, to: piękny turystyczny folder z internacjonalistyczną miłością w tle; kurort Syberia zaprasza; Polki prostytuowały się z enkawudzistami... Tyle o sybirackich losach mają zapamiętać dzieci wożone ze szkół do kin?

      Usuń
    2. Otóż to! Mnie także jako matkę to bulwersuje - po "Pokłosiu", czas na "Syberiadę"! Tyle, że większość naszego społeczeństwa problemu nie widzi, a przecież powinno. Wszystko staje na głowie, aż strach się bać, co będzie dalej :( Książkowcu - dzięki CI za ten blog, za brak relatywizmu i patriotyzm, który u Ciebie tak często gości! Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. ~ Ines, Alu, rodzice dziś w szkole mają dużo do powiedzenia! Kiedyś w mojej szkole ksiądz zaprezentował rodzicom treści "Harrego Pottera" stanowiące zagrożenie dla wiary i dla młodego człowieka. I... - nauczyciele zrezygnowali z wyjazdu! Najważniejsze jednak jest to, żeby wiedzieli, co dobre, a co złe. Skąd mają czerpać informacje, jeżeli w mediach biją brawa?! Sama słuchałam rozmowy w studiu w TVP-2, jeszcze przed premierą filmu. Ks.Kaziemierz Sowa (znany z atakowania ks.Rydzyka) zalecił, żeby odrzucić kalkę historyczną, że na Syberii chodzi się po grobach. Dodał, że młodzi Rosjanie nie życzą sobie, by nazywać ich ziemię "nieludzką", bo to ich ziemia rodzinna. Jacek Żakowski zaproponował, by odbudować równowagę w potocznej świadomości; opowiadał, jak to Lew Rywin z Syberii na piechotę przyszedł (a to gieroj!), a zakończył pytaniem: "Czy uda się temat odpalić w świadomości popularnej?" No to odpalamy!
      Gdy czytałam o tfurczości Dominy, to zaraz przed oczami pojawiali mi się tankiści i sabaka. Co myślałam, gdy mówiono o "Pokłosiu", to ... lepiej nie napiszę.
      Ines, ja pisać tak muszę. Dziękuję za wsparcie:) Pozdrawiam, dziewczyny - daleko czy blisko - ale zawsze gorąco:)

      Usuń
    5. Rodzice w większości są niestety tak samo ogłupieni przez dzisiejsze topowe media jak ich dzieci. Jeśli znajdą się świadomi rodzice, którzy nie boją się zaprotestować, to świetnie, ale większość niestety albo nie ma czasu i ochoty na takie 'drobiazgi', czasem brakuje im odwagi albo po prostu wiedzy, bo czerpią ją ze stacji typu TVN czy Polsat...

      Usuń
    6. ~ Gdyby było inaczej, to również inne byłyby wyniki wyborów, a nie od lat ci sami:(
      W czasie zabawy prowadzący ogłosił konkurs, by rozpoznać melodię z serialu. Las rąk w górze, wszyscy natychmiast rozpoznali po kilku dźwiękach 20 tytułów. Co oglądają, co robią? Cóż się dziwić...

      Usuń
    7. Czy może być inaczej skoro większość narodu ogląda TVN i Polsat, a TVP takim samym głosem mówi. Znam to z autopsji, gdyż niestety tak jest w mojej rodzinie / nie najbliższej/. I czasem lepiej się nie odzywać. Bywa, że w towarzystwie / a bywamy tylko na rodzinnych spotkaniach jesteśmy z mężem jedyni inaczej myślący. A jeżeli chodzi o radio jest to samo.
      W internecie też szukają informacji na stronach interii czy onetu lub wirtualnej polski.
      Szerzy się lewactwo w zastraszającym tempie.
      Co w przypadku historii naszego narodu jest zastanawiające - dlaczego tak jest.

      Usuń
    8. ~ Tak pięknie nasz papież powiedział, że naród, który nie pamięta swojej historii, nie ma także swojej przyszłości. Może jeszcze czas, żeby przejrzeć na oczy. Mój mąż widzi wszystko w czarnych barwach, a ja wtedy przywołuję czas, gdy Polski nawet na mapach nie było. Było gorzej, a podnieśliśmy się:)

      Usuń
  2. "Wożona młodzież" będzie nabijać kasę producentom;) Taki polski los. To początek takich postaw - zapisał się do partii, bo inaczej nie mógłby być dyrektorem, kierownikiem, czy czymś takim, i (zdaniem mówiących) nie ma w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ W Rzeszowie nauczycielka w kinie dostaje gratis uśmiech od pana prokuratora;)
      Nie on pierwszy, co to "musiał", bo inaczej nie można było.

      Usuń
  3. Omal nie padłam, jak sie dowiedziałąm, że właśnei Syberiada jest filmowana. No bo , że na pisał- OK, pisac każdy może.
    Ale już fakt, że została sfilmowana właśnie książka byłego stalinowskiego prokuratora, jakby innych nie było, niepokoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Mógł pisać, bo dobrze piórem władał, tylko niech jeszcze dalszy ciąg dopisze, a szczególnie tę jedną, najważniejszą książkę. Jaki zawód muszą czuć żyjący jeszcze zesłańcy! Nadzieja w tym, że starsi wiedzą, jak było, a młodzi - zaciekawieni - może będą chcieli dowiedzieć się więcej i znajdą inne źródła.

      Usuń
    2. Dodajmy, że Syberiada byla dofinansowana z PISF (czyli publicznych -Twoich i moich) pieniędzy.

      Usuń
    3. ~ A na historię Roja żałują. Tematu Katynia czy Westerplatte nie dali tym, co chcieli, tylko swoim. Pilecki doczekać się nie może...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. ~ Czy mógłby się zainteresować? - to pytanie retoryczne. Mógłby, ale skąd wziąłby pieniądze? Nikt z tych, co przy żłobie, nie dałby złamanego grosza.
      Ja też Obertyńską wciąż pamiętam. Dziś to samo powiedziała koleżanka po obejrzeniu produkcji Zaorskiego.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. ~ Pomysł świetny:) He he, przypomniało mi się, jak "zagranica" chciała nakręcić film o rotmistrzu Pileckim, ale problemem był brak żydowskich korzeni;)

      Usuń
  4. Na "Syberiadę" na pewno nie pójdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Ja też, ale głośno nie mówię, bo zaraz zaatakują, że najgłośniej krzyczą ci, co nie oglądali. Toteż nie piszę o filmie tylko o hołubionym autorze.

      Usuń
  5. Ja się napaliłam na film i książki, ale jak przeczytałam, kto je napisał to mi przeszło.
    A teraz jeszcze sobie doczytałam Płużańskiego w "Do Rzeczy".)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Płużańskiego polecam w całości:)

      Usuń
    2. Już o tym myślę.)

      Usuń
  6. Myślę, że przeczytam. Zachęcona nie tylko samą recenzją, ale i dyskusją w komentarzach :) lubię książki "o czymś", konkretne. Ta chyba taka jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Pewnie, że najlepiej mieć swoje zdanie. Na dodatek wiem, że będzie ci się dobrze czytać. Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Syberiadę już widziałem i choć znajomy ksiądz byl zachwycony, ja mam mieszane odczucia. Może niedługo napiszę.
    A co ciekawe dowiedzialem się, że Historię Roja atakuje się właśnie za "zohydzanie" postaci bohatera (że niby pije, że brat strzela bez wyroku, siostra się puszcza itd.), a środowiska oczekują jednoznacznej wymowy pozytywnej żołnierzy wyklętych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie piszesz ksiądz - nie wiem czy wiedzą na czyjej książce oparty jest film. Myślę, że tytuł tu odgrywa dużą rolę i temat, gdyż nasz proboszcz chce organizować wyjazd na Syberiadę dla akcji katolickiej. Na najbliższym spotkaniu spytam czy wie?

      Usuń
    2. ~ Robercie, to mnie zmartwiłeś okrutnie. Liczyłam na pierwszy polski prawdziwy film o żołnierzach wyklętych. Podobne zarzuty słyszałam pod adresem "Westerplatte" i natychmiast kupiłam M.Borowiaka "Westerplatte - w obronie prawdy", żeby mieć jasność. Teraz zagrożony "Roj"?! Źle się dzieje. Mianuję cię odpowiedzialnym za filmowe wersje, bo w tym się specjalizujesz, a ja będę nadal będę podczytywać:(
      ~ Aniu, pytaj tylko wtedy, gdy jesteś pewna, że ksiądz jest otwarty na dyskusję. Różnie może być. Na samą myśl "Syberia" ludzie stają na baczność i cieszą się wszystkim, że niby w końcu prawda nastała. Ja nie mogę zrozumieć wieloletniej fascynacji "Przesłuchaniem" Bugajskiego. Niby oglądałam ten sam film, co inni, ale ludzie nie dopatrzyli się niczego złego we współżyciu więźniarki z oficerem śledczym UB ani w tym, że w celi główna bohaterka uprawia miłość ze współwięźniarką. Mnie to poraziło. Czy nie ma analogii z "Syberiadą"? Każdy widzi to co chce. Napisz o efektach rozmowy;)

      Usuń
    3. Mój ksiądz dopiero co u nas nastał jako proboszcz i wygląda mi na patriotę / 14 lat spędził we Francji/. Ja tak delikatnie zapytam.Może się nawet jutro uda.
      Na ukończenie Roja nie ma pieniędzy, a te dwa Pokłosie i Syberiada pieniądze znalazły, nawet poza krajem. Jednym słowem to zależy od tego kto kręci film, Pasikowski i Zaorski to salon więc problemów nie mieli.)

      Usuń
    4. ~ No to Alleluja i do przodu!
      Wydrukuj, wykorzystaj linki, weź ze sobą "Do Rzeczy" z Płużańskim... A co ja ci tam będę podpowiadać! Świadoma obywatelka jesteś:)

      Usuń
    5. Natanno - nie do końca tak, jak piszesz. "Syberiada ..." nie była kręcona bez problemów finansowych i to znacznych. Tam była jakaś afera z wycofaniem się sponsora, film był kręcony już kilka lat temu, a problemy mieli takie, że przez jakiś czas (dość długi) nie wypłacali wynagrodzeń osobom zatrudnionym przy filmie (nawet tym topowym aktorom).
      Pewne bliskie mi osoby nagrały do tego filmu elementy ścieżki dźwiękowej i jeżeli kiedyś obejrzę ten film (do kina nie pójdę na pewno), to tylko po to, by posłuchać, jak im wyszło.

      A co do samego autora książki - ja nie rozumiem, jak to jest możliwe, że jak gdzieś wyczytałam, on jest bardzo, ale to bardzo ceniony w środowisku Sybiraków - czy oni nie wiedzą?
      I dodam jeszcze, że też gdzieś czytałam, że Z. Domino napisze też o tym niechwalebnym okresie swojego życia - ciekawe ...

      P.S. mój dziadek odszedł w listopadzie, a był chyba jedyną znaną mi osobą, z którą mogłabym pójść na ten film i powiedziałby mi, na ile to była prawda (spędził na Syberii kilka lat) ...

      Usuń
    6. ~ Z pewnością temat był niewygodny dla rządzących. Można było spodziewać się kłopotów. Problem tkwi w tym, żeby za sfilmowanie wziął się swój, pokazując na tyle, żeby ludzie poszli, cieszyli się "za prawdę", ale jednocześnie dostali kawał rozmazanej historii. Tak na początek nakręcono "Popiół o diament", a potem z górki aż do dzisiejszych "Obław" i "Pokłosi".
      ~ Manio, w Rzeszowie wszyscy wiedzą o przeszłości Dominy! Ceniony i odznaczany, bo przecież na Syberii był, przeżył, więc... więc ma prawo. Taki jest tok myślenia. Faktycznie niech pisze, co przeżył, ale niech pieniędzy publicznych na taki film nie dają. Albo teraz powinni dokręcić ciąg dalszy życia młodych Dolinów i pokazać ubeckie kazamaty, procesy "bandy".
      Gdy piszesz o dziadku, to od razu przychodzi mi na myśl potwierdzenie, że pamiętają ci, którzy mają takie rodzinne historie. A pozostałych to nie obchodzi. Smutne:(

      Usuń
  8. Gdy pojawiły się pierwsze wzmianki o filmie opowiadającym gehennę Polaków zesłanych na Syberię, ucieszyłam się bardzo, ale jednocześnie coś w duchu kazało mi zachować sceptycyzm. No i wyszło szydło z worka. Smutne to bardzo... Brzydko to pachnie. Bojkotuję film. Zamiast kupować na niego bilet, lepiej wpłacić na fundację zbierającą środki do nakręcenia filmu o Rotmistrzu Pileckim. Podobno zebrano już 30 tys., ale potrzebne jest 200 tys.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Czytałaś wyżej, co o Roju pisze Robert? Jakoś mnie to wszystko pesymistycznie nastraja:(
      Na film z pewnością nie pójdę. Będę wyłapywać swoim radarem nowinki z Podkarpacia:)

      Usuń
  9. Nie miałam pojęcia o przeszłości tego pana. Prawdę mówiąc jego nazwisko, jak wiele innych nazwisk "ze świecznika" było mi obce. Jak wiesz moje zainteresowania mają nieco inny kierunek. Miałam zamiar wybrać się na film, widziałam zwiastun, wyglądał ciekawie, temat też budzi zainteresowanie, wszak wiele jeszcze białych, a może czarnych plam zostało. Ale chyba się nie wybiorę, jeśli nawet dobre jest tworem złego i powstało z jakichś dziwacznych pobudek to ja raczej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Gosiu, specjalnie znany to on nie jest. I chyba o to chodziło, żeby nakręcić film na podstawie książki takiego autora. Gdyby wybrano za kanwę scenariusza - chociażby Obertyńską - byłabym na premierze, a i na prapremierze. Podglądając teatr u ciebie, nasłuchując wieści od X muzy, to w troglodytę się zamieniam:(

      Usuń
  10. Dla mnie sprawa "Syberiady..." była przesądzona od początku. Bojkot, bojkot i jeszcze raz bojkot!!!
    Po pierwsze: osoba p. Domino. Niezależnie od wartości literackiej powieści (nie czytałam i nie zamierzam czytać) ona także powinna być objęta bojkotem.
    Po drugie:finansowanie przedsięwzięcia przez PISF od początku nie wróżyło nic dobrego.
    Po trzecie: jak teraz czytam w recenzji na Filmwebie
    o kreowaniu nowego typu bohaterstwa("prawdziwymi bohaterami są ci, którzy starają się przeżyć, a nie ci, którzy umierają" za honor i ojczyznę - http://www.filmweb.pl/reviews/Wu+wei+po+polsku+i+nowe+bohaterstwo-13947) to krew mnie zalewa.
    I żadne tłumaczenia p. Zaorskiego, że stanął przed wyborem - zrobić ten film w takiej formule lub nie zrobić w ogóle, mnie nie przekonują.(tygodnik "W sieci" nr9(13)2013)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Żeby tak wszyscy myśleli:)
      Dla mnie też nie ma półśrodków. Gdy chodzi o takie wartości jak wierność prawdzie, patriotyzm, honor - jestem bezwzględna. Książkę czytałam wiele lat temu, gdy jeszcze nie wiedziałam, kim jest autor i na dodatek - że mam go tuż pod nosem. Finansowanie takich produkcji z publicznych pieniędzy wiele mówi o rządzących. I nadal będę walczyć o to, że nie można interpretować dzieła bez jego twórcy. Dotyczy to i książek, i filmu.

      Usuń
  11. Dzięki Ci, że piszesz o tym, o czym piszesz i że otwierasz ludziom oczy na to, o czym się nie mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ Oleńko, otwierają oczy ci, którzy chcą, a pisać muszę. Inaczej nie potrafię. Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń

Komentarze mile widziane.